Ruiny Tulum, Muzeum Wschodniego Wybrzeża, piękna laguna w rezerwacie Sian Ka’an
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Tulum, przyroda Jukatanu, Rezerwat Sian Ka’an, Laguna
Zapraszam na wycieczki do Tulum – jednego z najwspanialej położonych stanowisk archeologicznych na Ziemi z polskim archeologiem-majanistą. Opowiem o tajemnicach Jukatanu i Riviera Maya na tle historii odkrywania tego, do niedawna jeszcze całkowicie dzikiego zakątka Meksyku, podczas wypraw Stephensa i Catherwooda (1843) oraz Peissela… (1959-1961!!). Jako archeolog współpracujący z INAH dodam też informacje o najnowszych, niepublikowanych jeszcze odkryciach na terenie stanowiska, zapewniając rzetelne informacje, zgodne z obecnym stanem wiedzy.
Świątynia Boga Wiatru – rzadki przykład majańskiego sanktuarium na owalnej platformie w towarzystwie niewielkich oratoriów (fot. P.A. Trześniowski 2021)
Zama – Miasto Świtu, ruiy Majów w Tulum
Tulum to jedno z najbardziej popularnych i najchętniej odwiedzanych stanowisk archeologicznych na terenie Meksyku. Mimo, iż jest jednym z najmłodszych miast Majów, słynie przede wszystkim jako najpiękniej położone. Jest też wspaniałym egzemplum stylu architektonicznego Wschodniego Wybrzeża (Costa Orriental).
Chociaż znane od czasów pierwszych wielkich odkryć archeologicznych dokonanych w trakcie wspólnej ekspedycji Johna Lloyda Stephensa i Fredericka Catherwooda w latach 1841-1843, skrywa z pewnością jeszcze wiele niespodzianek. Należą do nich: odkryta ledwie w 2023 roku, położona w centrum miasta jaskinia z ofiarnymi pochówkami, czy odkryty kilka miesięcy później pod jednym z pałaców czultun. Miałem zaszczyt badać to miejsce wspólnie z archeologami z INAH. Jako specjalista od roli jaskiń w kosmologii Majów chętnie podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami.
Niewielka zatoka – dziś rezerwat żółwi zielonych, które składają tu jaja, w przeszłości port, do którego przybjały łodzie wiozące towary z odległych części Mezoameryki przez wąskie przejście w Mezorafie sygnalizowane przez najwyższą budowlę Tulum – El Castillo (fot : P.A. Trześniowski 2021)
Stanowisko archeologiczne Tulum położone jest na 12 metrowej wysokości klifie, z wystawą na wspaniały przestwór Morza Karaibskiego i Mezoamerykańską Rafę Barierową – drugą pod względem obszaru rafę barierową Ziemi. To naturalne fortyfikacje, które w 1517 r. uniemożliwiły lądowanie tutaj przepływającym wzdłuż wschodniego wybrzeża Jukatanu europejskim konkwistadorom pod wodzą Francisco de Cordovy, który, pokonany później przez Majów pod Campeche, zmarł z odniesionych ran po powrocie na Kubę.
Po konkwiście Jukatanu dawne ziemie Majów szybko przykryła gęsta zasłona zapomnienia i mroku. Wystarczyło trzy generacje, by hiszpański zarządca Tulum, jeszcze pod koniec tego samego stulecia zastanawiał się w swoich pamiętnikach kto i po co wzniósł owe dziwne kamienne konstrukcje, które znajdują się na jego terenie. Po wielkiej insurekcji Majów, która ogarnęła Jukatan w latach 1847-1935 wschodnia część półwyspu powróciła we władanie selwy – środkowoamerykańskiej wersji dżungli. Nie było tu dróg, prócz niewielkich, kilkuosobowych najwyżej farm palmy kokosowej rozrzuconych wzdłuż linii wybrzeża, gęstość zaludnienia spadła praktycznie do zera.
El Castillo – prominentna budowla w ruinach Tulum (ryc: Frederick Catherwood 1844)Pałac Czultunu w ruinach Tulum. Piękny relief z podobizną Nurkującego Boga niestety już nie istnieje (ryc: Frederick Catherwood 1844)Świątynia Fresków w ruinach Tulum – jeden z nielicznych przykładów piętrowej architektury Majów (ryc: Frederick Catherwood 1843)Świątynia Nurkującego Boga w ruinach Tulum (ryc: Frederick Catherwood 1843)
Dzisiaj uwierzyć trudno, że jeszcze w latach 1990. Cancun było niewielką rybacką wioską, zaś z Playa del Carmen do Tulum prowadziła jedynie kiepska szutrowa droga, wzdłuż której rozstawiano znaki przestrzegające kierowców przed opuszczaniem szyb, ponieważ po drodze biegają… jaguary. Jaguary wciąż jeszcze kryją się w tutejszych lasach, jednak przeżyły tylko te, które nauczyły się uważać na ludzi… Przydarza nam się zaszczyt, by któregoś z nich czasem zobaczyć 😉
Wycieczka do Tulum – opowieści o czasach bohaterów
Zwiedzanie ruin Tulum wymaga spędzenia na spacerze co najmniej dwóch godzin. Porozmawiamy o ekspedycjach dwóch pierwszych wielkich eksploratorów Mezoameryki i półwyspu Jukatan. To John Lloyd Stephens oraz Frederick Catherwood, którzy przywrócili ruiny Majów Majom w czasach, gdy wszyscy szukali w Mezoameryce śladów dawnych cywilizacji Egiptu, Indusu albo Atlantydy.
Powspominamy ekspedycje odważnego Michela Peissela, który w 1959 r. przeszedł na piechotę sporą część zupełnie dzikiego jeszcze wybrzeża, raportując kilkanaście stanowisk archeologicznych, z których większość została zgłoszona INAH przez niego po raz pierwszy. Peissel spotkał tu jeszcze zbuntowanych Majów – Cruzo’ob. Ostatnie osoby pamiętające powstanie żyją zresztą jeszcze, zaś garść zarejestrowanych przez nich wspomnień – jedno z ostatnich świadectw można zobaczyć na wystawie w Muzeum Wschodniego Wybrzeża w Tulum.
Poznamy również cechy postklasycznego stylu architektonicznego Majów – Stylu Wschodniego Wybrzeża, noszącego znamiona nowych czasów, nowej technologii i …nowej religii. Dowiemy się dlaczego w postklasyku Majowie nie budowali boisk i nie wznosili już wielkich piramid, jak w wiekach ubiegłych.
Muzeum Wschodniego Wybrzeża w Tulum
Po spacerze w ruinach Tulum przejedziemy do uruchomionego niedawno Muzeum Wschodniego Wybrzeża. Pierwszą z trzech sal poświęcono prehistorii półwyspu i pierwszym kolonizatorom Ameryk. Pośród dziesięciu najdłuższych zalanych jaskiń na planecie Ziemia, aż dziewięć znajduje się na Riviera Maya. Jaskinie te były suche w okresie ostatniego zlodowacenia, kiedy poziom wody w oceanie znajdował się ~120 m niżej. W zalanych jaskiniach wokół Tulum znaleźlismy kilkanaście szkieletów jednych z najstarszych kolonizatorów kontynentów Ameryk. Wokół odkryć tych było wiele sporów – najsłynniejsza z nich – Naia z Hoyo Negro zasypała jednak najbardziej niebezpieczną z nich – genetyczną i prawną 😉 Mam szczęście brać udział w niekórych spośród inicjatyw związanych z rozpoznawaniem śladów pierwszych ludzi w tutejszych jaskiniach 😉
Pozostałe dwie sale to wspaniałe kolekcje artefaktów ze Wschodniego Wybrzeża i stanu Quintana Roo. Przeniesiono tu skarby z królewskich grobowców z Dzibanche – jednej ze stolic Dynastii Węża (Kaanul) – najpotężniejszej w okresie klasycznym, a spiskami i przebiegłością bijącej na łeb książkowych Lannisterów z Sagi Ognia i Lodu. Zobaczycie tu m.in. jadeitowe maski i biżuterię dawnych wężowładców… Zobaczycie schody hieroglificzne z El Resbalon i fragmenty schodów z Dzibanche – opowiem na ich bazie o najbardziej zajadłych współczesnych awanturach między archeologami – sporze dotyczącym pochodzenia dynastii Kaanul (to moja specjalizacja w historii Majów ;)).
W muzeum zgormadzono też kopie słynnych artefaktów z innych części Mundo Maya, jak pełnoskalowa płyta słynnego sarkofagu Pakala Wielkiego, na której Erich von Daniken nadal widzi kosmitę… 😉 Jest tu też kopia panelu z Tortuguero – jedynej inskrypcji wymieniającej datę utożsamioną przez innych odpornych na fakty z niewydarzonym końcem świata 24 grudnia 2012 🙂
Orzeźwiająca woda laguny
Po wizycie w muzeum zapraszamy na ochłodę w wodach słodkowodnej laguny. Znajduje się ona na terenie ogromnego Rezerwatu Biosfery Sian Ka’an – jednego z największych obszarów ochrony przyrody, powołanych pod auspicjami UNESCO. W centrum laguny znajduje się głęboki, opadający na ponad 70 m lej krasowy (ciemniejszy obszar na zdjęciu), jednak tereny samego kąpieliska to woda płytka i doskonale przejrzysta. W stronę centrum akwenu prowadzą dwa pomosty, gdzie po kąpielach wodnych można zarzyć również kąpieli słonecznych. W okolicy, wzdłuż linii brzegu znajduje się kilka zadaszonych palap. W selwie (tutejszej wersji dżungli) porastającej brzeg laguny wypatrzycie bez trudu wiele endemitów, w tym epifity jak np. orchidee bananowe czy wężokaktusy.
Wycieczka do Tulum – logistyka
Położone w na wschodnim wybrzeżu półwyspu Jukatan, Tulum jest dobrze skomunikowane z kurortami turystycznymi na Riviera Maya, jak Cancun, Akumal czy Playa del Carmen. Zwiedzanie warto jednak zacząć od rana, zanim stanowisko wypełni się tabunami turystów. Z Playa del Carmen wyruszamy zatem o 7:00, z Cancun 6:00. Po drodze możemy stanąć gdzieś na szybkie śniadanie w lokalnych klimatach jukateckiego streetfoooda, wtedy jednak warto byłoby ruszyć o pół godziny wcześniej. Na kolację możemy wybrać którąś z majańskich restauracji w Tulum, prowadzoną przez Majów – uciekinierów z Chiapas.
Dlaczego ARCHEOWYPRAWY?
Co wyróżnia nasze wycieczki do Tulum?
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – tak na spokojny spacer po ruinach, opowieści w muzeum czy wreszcie relaks i kąpiel w słodkowodnej lagunie aż do zamknięcia wrót. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Tulum z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Chichen Itza, Coba, Ek Balam.
Do pełnego turystów stanowiska archeologicznego dodajemy niedawno udostępnione muzeum z kolekcją poświęconą również prehistorii i geologii Półwyspu, o której nikt nie opowie lepiej od jaskinowego archeologa podwodnego i nurka – eskploratora jaskiń.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Wycieczka do Tulum i laguny w Sian Ka’an wymaga wcześniejszej rezerwacji z conajmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Cena – 160 EUR od osoby obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę
Coba i rezerwat Majów – wycieczka całodniowa z laguną i cenotą 🙂
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Coba, przyroda Jukatanu, Rezerwat Majów, Laguna, cenoty
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’omób – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Chcielibyście zobaczyć na żywo taki widok jak na zdjęciu? Jeśli wstaniecie odpowiednio wcześnie, możemy to załatwić, ale na miejscu, w okolicach Coba musimy być o wschodzie Słońca. Penetrując selwę w poszukiwaniu zaginionych pozostałości cywilizacji Majów często znajduję miejsca bardzo bogate przyrodniczo, a to jest jedno z nich. Na wysokich konarach kilku suchych drzew sępy suszą swoje skrzydła z nocnej rosy o świcie.
Ceremonia suszenia skrzydeł: chak pool ch’om – sępnik różowogłowy (Cathartes aura), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wokoło są laguny, bo Coba (w maaya t’aan: podzielona woda) leży między pięcioma większymi lagunami. Tam gdzie jest woda, tam nietrudno o ptaki. Wodne, jak wężówki i czaple, będę polować na ryby. Drapieżniki, jak jastrzębie na… inną zdobycz. Do tego poruszać się będziemy po zapomnianej drodze Majów sprzed 1,5 tys. Lat. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę, tego dnia zobaczymy co najmniej dwa takie mateczniki przyrody.
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’omób – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Drugim tematem dnia będą oczywiście piramidy i stele Majów. Nohoch Mul w Coba jest najwyższą piramidą na północnym Jukatanie. Nie jest, jak chcą przewodnicy, ani najwyższą na Jukatanie, ani tym bardziej w Meksyku. Jednak to dowód potęgi – Coba, chociaż do dziś nieprzebadane gruntownie stanowisko archeologiczne, było stolicą jednej z kilku najpotężniejszych państwowości. Rozchodziła się stąd pajęczyna dróg, łączących metropolię ze stanowiskami satelitarnymi. W tym jedna aż stukilometrowej długości, kończąca się w Yaxuna (20 km na południe od Chichen Itza).
Koox pool ch’omób – sępniki czarne nad dawną drogą Majów w okolicach Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ta musiała służyć cesarzowej do przerzucania wojsk, jak miało to miejsce w znacznie starszej epoce w sieci miast tworzących wielki organizm państwowy w Niecce Mirador-Calakmul – Pierwsze Imperium Majów (i ostatnie zarazem). Kobiety na tronach Majów to rzadkość, jednak w Coba panowały aż dwie cesarzowe, a znalezione na terenie miasta inksrypcje świadczą o ich związkach z potężną Dynastią Węża (Kaanul)…
Zbieramy się zatem skoro świt (im dalej na północ wzdłuż wybrzeża tym wcześniej) i wyruszamy w rejon Coba. Na uroczysku żyje stado ponad dwudziestu sępników należących do dwóch spośród czterech żyjących na Jukatanie gatunków. I tak – sępniki czarne i różowogłowe tworzą wspólne stada.
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’om – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Suszenie skrzydeł po nocnej rosie jest im niezbędne, by latać, a w inny sposób niż szybowanie godzinami w przestworzach, nie znajdą pożywienia. Skrzydła nad ranem suszą również inne, nadwodne ptaki. Intensywność zjawiska zależy oczywiście od zachmurzenia, jednak promienie UV przebijają się przez chmury, więc takie zachowania obserwujemy również w pochmurny dzień.
Bekaśnica w trakcie śniadania w Lagunie Coba (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Nad lagunami zdarza się również masa innych ptaków, jak ślimakojady, kleszczojady czy tutejsze dzięcioły: zarówno większe, jak jasnodziobe i krasnoczube (kaloomte’), jak i małe dzięciury (ch’ujum). Starożytna droga, po której będziemy chodzić służyła natomiast do łączenia Coba z odległym o dwadzieścia kilometrów stanowiskiem Kukikan – do dziś nieprzebadanym, a wszystkie znaki wskazują, że były to koszary, służące władcom Coba do grupowania wojsk przed wysłaniem ich dalej, wspomnianym systemem dróg…
Empandas – ser i warzywa zawijane w pierożki z tortilli, czarna fasola i sałata (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po ceremonii suszenia skrzydeł jedziemy do wioski Coba na śniadanie. Zjemy w jednej z lokalnych restauracji, położonych przy promenadzie nad jeziorem. Tu również zdarzają się ciekawe ptaki, jak polujące na ślimaki bekaśnice, które obrabiają czasami muszle na talerzach z liści lilli wodnych (maaya t’aan: nikte ha’). Stosy wynicowanych muszli możecie czasem znaleźć, spacerując wzdłuż wybrzeża Laguny Coba. To właśnie dzieło bekaśnic. Lokalna gastroniomia w wiosce Coba oferuje meksykańską kuchnię chillango z dodatkami tradycyjnych majańskich potraw. Dostaniecie tu np. napój z chaya – bardzo bogatej w proteiny majańskiej rośliny, która jest trująca na surowo.
Coba
Jedno z boisk w Coba – uosabia pękniętą skorupę żółwia, symbolizującą z kolei powierzchnię Ziemi. Z tej szczeliny wyskoczył niegdyś powracający na świat Odrodzony Bóg Kukurydzy. Boiska są zatem sceneriami inscenizacji mitu kreacyjnego Majów. Wstęp do długiej historii… (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Pora na ruiny Majów. Już przy śniadaniu, nad szczytami drzew, widzieć będziemy szczyt jednej z wielkich tutejszych piramid. To La Iglesia (hiszp: kościół), nazwana tak od obrzędów jakie u jej podnóża jeszcze w XX w. odprawiali na zmianę lokalny h’men (u Majów to coś na podobieństwo szamana) z chrześcijańskim księdzem. Według relacji archeologów, którzy mieszkali, a niektórzy nawet mieli szczęście wychowywać się w wiosce Coba, obu kapłanom chodziło o… deszcz.
La Iglesia – jedna z piramid Coba leżąca nieopodal Laguny Coba, U podnóża piramidy pogruchotana stela wspominana w tekście (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Na zgruchotanej steli, która stoi u podnóża piramidy La Iglesia, myśliwi Majów widzieli zarys żeńskiej postaci, którą nazywali panią Colebi. To właśnie od tej budowli rozpoczniemy wielki spacer po Coba.
Dolna część steli 11 odkryta w trakcie wykopalisk na początku XXI w. (kopia in situ) wraz z ofiarą zakładzinową. Fragment przedstawia nogi władcy i jeńca. Inskrypcje pozwoliły zidentyfikować władcę (fot: P.A Trześniowski 2020)
Wykopaliska archeologiczne, które odnalazły drugi fragment steli, pozwoliły jednak określić, że to górna połowa męskiej części ciała… Tak to, niestety, jest z ciągłością przekazu historycznego, który po prostu urwał się u Majów wraz upadkiem ich cywilizacji pod koniec okresu klasycznego (umownie zamykamy go datą 909 n.e., co będzie wyjaśnione w terenie. W okresie postklasycznym, aż do przybycia Hiszpanów, na szczytach popadających coraz bardziej w ruinę piramid składano wprawdzie ofiary zapomnianym przodkom, ale była to całkiem inna kultura, a nawet inna religia…
Kutz’ – indyk pawi na ruinach boiska, jednego z boisk w Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Przejdziemy się śródleśnymi ścieżkami, które często przeplatają się z dawnym systemem dróg. W lesie, jak to w lesie, są szanse na przyrodę, szczególnie jeśli na stanowisko wejdziemy jako jedni z pierwszych, rano. Na drzewach będą termitiery, po dróżkach mogą przemykać kutz’ – barwne indyki pawie o groteskowych łebkach. Zdarzają się jaszczurki, a czasami węże… W Coba historia miesza się z dziką przyrodą, której najbardziej niesamowitymi pomnikami są tutejsze matapalo…
Matapalo w rzadziej odwiedzanej przez turystów części Coba – pasożytnicza forma figowca, który, dzięki słodkim owocom, uwielbianym przez małpy i ptaki, wysiewa się wysoko w gałęziach drzew, by mieć lepszy dostęp do światła, a po dekadach dławi żywiciela, zrastając się w samodzielną istotę. Paradoksalnie nazywane drzewkami miłości… (fot. P.A. Trześniowski 2021)
Jedną z najbardziej zagadkowych tajemnic Coba są tutejsze stele. Jedna z cesarzowych występuje na nich w towarzystwie w sumie aż kilkunastu jeńców – musiała należeć do najbardziej wojowniczych wśród władców Majów. Najbardziej zdumiewające są jednak daty widniejące na jej stelach. Porozmawiamy o kalendarzach Majów – z pozoru mocno skomplikowanych, jednak niezwykle skutecznych w tym czego nie udało się chyba żadnej innej cywilizacji – próbie zbudowania dobrego kalendarza łaczącego zarówno cykle Słońca jak i Księżyca.
Resztki klasycznego okrąłego ołtarza, a na platformie stela I przedstawiająca drugą cesarzową, jej syna, jeńców i między innymi datę uruchomienia obecnej wersji wszechświata 13 VIII 3114 p.n.e. zapisaną w Wielkiej Długiej Rachubie – na dwudziestu pozycjach (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Majowie znaleźli własną drogę, nie bawiąc się w interkalacje, tyllko podając dokładną liczbę dni od… początku świata. Ta część daty zapisywana była na pięciu pozycjach, nadając się idealnie do prezentowania liczny dni od 13 VIII 3114 r. p.n.e. Na stelach drugiej cesarzowej Coba w trzech przypadkach ta część zapisu kalendarycznego zapisana jest jednak aż na dwudziestu czterech pozycjach! Wyzerowanie takiej daty cofa nas o eony przed Wielki Wybuch i początek naszego Wszechświata według obliczeń astrofizyków…
Jeden z tuneli w Coba ze sklepieniem kroksztynowym, zwanym łukiem pozornym Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Pójdziemy pooglądać te stele, podziwiając też groteskowe pomniki przyrody rosnące na dawnej drodze Majów. Wiele tajemnic Coba nadal czeka na swoich odkrywców. Niepotwierdzone interpretacje inskrypcji odkopanych w 2005 r. na jednym z tutejszych boisk, sugerują pochodzenie tutejszej dynastii od Yax Yopaata, władcy dynastii Węża (Kaanul) z odległego Dzibanche. Na koniec podejdziemy do podnóża wielkiej piramidy Nohoch Mul. Ma 42 m, a na jej szczycie po upadku miasta i tutejszej dynastii zbudowano znacznie późniejszą świątynię w Stylu Wschodniego Wybrzeża, znanym Xel Ha czy Tulum.
Nohoch Mul w Coba – najwyższa piramida na północy półwyspu Jukatan, konsekrowana dnia 9.6.15.6.9 13 Muluk 12 Sip (11 V 569 n.e. zgodnie z korelacją 584285) piramida nazywała się prawdopodobnie Keh Witz Nal – Górą Jelenia (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Rezerwat i wioska Majów
Po ruinach Coba pora wreszcie na relaks. Pojedziemy na śródleśną laguną znajdującą się w sercu rezerwatu Majów. Ci, którzy wolą spędzać czas aktywnie, mogą popływać po niej kajakiem, lub przelecieć się nad nią na linie (tyrolka). Pozostali mogą poleżeć na pomoście i pomoczyć się trochę w wodzie. Woda jest słodka i przyjemnie ciepła… Najpierw jednak czeka nas obrzęd oczyszczenia z h’menem – kapłanem z tutejszej wioski Majów.
Majański ołtarz w rezerwacie Majów w trakcie obrzędu z h’menem (fot: P.A. Trześniowski 2022)Pom – copal – majańskie kadzidło w trakcie obrzędu rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Cenota – portal w zaświaty Majów
Gdy będziecie gotowi na spacer, wyruszymy poszukać małp. W rezerwacie żyją obydwa ich gatunki, tak czepiaki jak wyjce. Na terenie rezerwatu znajduje się też cenota skrywająca, jak wiele z nich, mroczną tajemnicę. W latach 1990. eksploratorzy jaskiniowi odkryli tu 120 szkieletów – jedno z największych i najlepiej zachowanych cmentarzysk Majów. Podwodne badania archeologiczne nie pozwoliły jednoznacznie tego potwierdzić, ale mamy tu raczej do czynienia z kontekstem ofiarnym… Jeśli będziecie chcieli pokażę Wam film z tego stanowiska, zdarzyło mi się bowiem nurkować tu jako jaskiniowy archeolog podwodny.
Zejście przez portal do majańskich zaświatów – jedno z największych znanych cmenatrzysk Majów, odkryte na dnie cenoty (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jeżeli starczy Wam odwagi możecie opuścić się w uprzęży na linie i obejrzeć cenotę od środka, a następnie wyjść na powierzchnię po drabinie sznurowej. Ponieważ w niej nurkowałem, zdecydowanie nie polecam kąpieli w wodzie, która nie ma przepływu (cenota jest odciętą od systemu fojbą). Kąpiel w lagunie jest znacznie bardziej przyjemna i nie limitujemy czasu – w rezerwacie możemy zostać aż do zamknięcia.
Zachód Słońca nad laguną w śródleśnym rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Jeśli jednak zależy Wam, by wykąpać się w cenocie, raz jeszcze zmienimy miejsce i pojedziemy do innej z tych podziemnych, a jednak ze sztucznym oświetleniem i stałym przepływem. Tam również znajdują się szkielety i tam również nurkowałem jako archeolog…
Lustro wody było dla Majów granicą między różnymi planami egzystencji – mroczne zaświaty Majów były zalane wodą (fot P.A. Trześniowski 2021)
Kolację możemy zjeść przy zachodzie Słońca nad Laguną Coba. Tam, lub mniej więcej tam, gdzie spożywaliśmy śniadanie…
Zachód Słońca w trakcie kolacji nad Laguną Coba (fot: P.A. Trześniowskki 2022)
Dlaczego ARCHEOWYPRAWY?
Co wyróżnia nasze wycieczki do Coba?
Śródleśna laguna w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych, nie więcej niż 6-osobowych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – poznanie Coba zajmuje minimum 3 godziny. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Coba z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Chichen Itza, Ek Balam czy Tulum. Nie ograniczamy również czasu spędzanego w rezerwacie czy cenocie.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej jest to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Jaskinia z cenotą na dnie w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wycieczka do Coba wymaga wcześniejszej rezerwacji. Najbliższe dostępne terminy: 17 i 27 lutego oraz przedział 5 kwietnia – 11 maja 2026. Cena – 180 EUR od osoby (w grupach VIP: 4-6 osobowych) obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę. Wycieczki w wersjach super VIP: 1 osoba 300 EUR, 2 osoby po 250 EUR/osoby.
Tajemnice Peten: El Mirador i Tikal (10 albo 16 dni z karaibskim chilloutem w Belize) 21-30 III lub 21 III – 04 IV 2026
Trekkking, El Mirador, Tikal, Nakbe, El Tintal, Wakna, La Florida, Peten, Gwatemala, Belize, Cayos, Ambergris, Caulker, wyprawa z polskim archeologiem-majanistą, chillout, Karaiby
Szczyt piramidy La Danta w El Mirador oglądana ze szczytu piramidy triadycznej 1 w Nakbe przez teleobiektyw (fot: P.A. Trześniowski 2022)
El Mirador i Tikal w trakcie jednej wyprawy?! Najwyższa piramida Majów okresu preklasycznego – z czasów świtu cywilizacji, a przy okazji największa kiedykolwiek pod względem objętości – La Danta (72 m / 2,6 mln m3) i Templo IV – najwyższa piramida okresu klasycznego, złotego wieku cywilizacji Majów (72 m). Dwie piramidy z dwóch różnych epok historycznych, dwa szczyty możliwości architektonicznych dwóch tak naprawdę różnych cywilizacji… W latach 1930. La Danta i sąsiednia piramida El Tigre były uważane za wygasłe wulkany…
Ikoniczna piramida Templo I w Tikal, grobowiec Jasaw Chan K’awiila I. W tle Północny Akropol – nekropolia władców Yax Mutul (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Właściwie czemu nie?! Wejdziemy na je obie i z obu będziemy witać wschody Słońca nad oceanem zieleni deszczowych lasów Peten. Wejdziemy na wiele innych preklasycznych piramid z okresu świtu ich cywilizacji w Niecce Mirador-Calakmul. Na piramidy triadyczne w Nakbe i El Tintal, na piramidę El Tigre, Los Monos i La Pava w El Mirador, na Wielką Piramidę w Tikal. Na szczytach piramid będziemy obserwować zarówno wschody jak i zachody Słońca. I niebo po zachodzie, bo dzięki bezkresnemu oceanowi zieleni, bez jednego świattła ani śladu ludzi, nigdy nigdzie nie widziałem na raz tyle gwiazd…
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Spędzimy sześć dni na trekkingu przez zieloną dżunglę Peten, obozując w lesie i poruszając się niesamowitymi starożytnymi drogami Majów sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Zajrzymy do grobowców władców Majów w El Güiro (Wakna) i La Muerta. Następnie odpoczniemy w luksusowym ośrodku z basenem w Tikal, spacerując z rozpędu po najwspanialszych odrestaurowanych ruinach złotego wieku Majów, przy tym nadal słuchając niesamowitych odgłosów przyrody.
Penelopa w Tikal, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Ostatni wieczór spędzimy na wyspie Flores. Tam gdzie mieściło się postklasyczne Noj Peten – ostatnie miasto Majów, które padło pod hiszpańskim butem dopiero w 1697 r. – w 178 lat po rozpoczęciu konkwisty ziem Majów. Popłyniemy na ostatni zachód Słońca na półwysep Tayasal, gdzie również mieści się mało znane stanowisko archeologiczne (jako pretekst do podziwiana fenomenu zachodu nad wodą).
Jezioro chilloutu – Lago de Peten Itza, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Nazajutrz część z nas może wrócić do Polski, pozostali pojadą do Belize na dobrze zasłużony chillout na Karaibach – na jednej z koralowych wysp Mezoamerykańskiej Rafy Barierowej. Decyzję czy będzie to Ambergris Caye czy Caulker Caye, czy obie te piękne wyspy pozostawiamy uczestnikom. Ambergris to La Isla Bonita z koweru w wykonaniu Madonny, Caulker ma bardziej backpakkerski klimat.
Stara architektura drewniana na La Isla Bonita – San Pedro na Ambergris Caye (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Na belizeńskich Cayos, oprócz smażenia się na plaży, można nurkować, snorklować, łowić ryby, ścigać się golfcartami przez lasy namorzynowe, czy przelecieć awionetką nad słynnym karaibskim Blue Holem, odkrytym przez legendarnego kapitana Jacquesa Yvesa Cousteau. Ilość miejsc na wyprawie jest jak zwykle mocno ograniczona – przede wszystkim dla klimatu, ale również ze wzgłędów logistycznych, a rezerwacje noclegów w Parku Narodowym Tikal wymagają odpowiedniego wyprzedzenia.
Krwawe zorze wieczorne nad piramidami Majów w Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Wyprawa do El Mirador
Eskpedycja w selwie na terenie Niecki Mirador-Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Trekking do El Mirador trwa niecałe 6 dni, co oznacza 5 nocy w selwie – środkowoamerykańskiej wersji dżungli. Noce spędzamy w stałych obozowiskach z własnymi kuchniami i toaletami na najbardziej podstawowym poziomie. Przydadzą się mokre chusteczki. W większości obozowisk znajdują się proste prysznice (wyjątek to samo El Mirador, gdzie prysznice są w gestii straży parku i korzystanie z nich jest płatne drogą nieoficjalną). Śpimy wygodnie na materacach w jedno- dwusosobowych namiotach, które rozbijane są pod stałym zadaszeniem.
Obozowa kuchnia w Nakbe, Niecka Mirador-Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Do przejścia mamy:
Carmelita > El Tintal: 18 km (~5,5 h)
El Tintal > El Mirador: 24 km (~7,5 h)
El Mirador > Nakbe: 14 km (~3,5 h)
Nakbe > La Florida: 34 km (~8 h)
La Florida > Carmelita: 11 km (~3,5 h)
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej 1 w Nakbe. W tle piramida triadyczna La Danta w El Mirador (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jedzenie i picie w Niecce Mirador-Calakmul
Tortille z mąki kukurydzianej dopiekane na kamieniu w lesie w trakcie archeowyprawy w Peten (fot: P.A. Trześniowski 2017)
W trakcie trekkingu do El Mirador nikt nie chodzi głodny. W naszych karawanach podróżują osoby zajmujące się wyłącznie przyrządzaniem posiłków, więc tak w obozowiskach jak również w trakcie przystanków na trasie jest co wrzucić na ruszt. Podczas marszu zabieramy z sobą małe butelki na wodę, która na postojach możemy uzupełniać oraz drobne energetyczne przekąski. W trakcie dłuższych przystanków jest pora na lunch.
Logistyka trekkingu do El Mirador
Karawana mułów w obozowisku La Florida, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
W selwie nie będziemy potrzebować zbyt wielu ubrań i rzeczy. Wszystko co zbędne możemy zostawić w Carmelita – ostatniej wiosce na trasie, do której prowadzi przejezdna dla aut terenowych i ciężarówek droga. Cała reszta naszych rzeczy jest natomiast transportowana w bagażach przytroczonych na mułach. W trakcie trekkingu nie ma dostępu do sieci ani do elektryczności. Pamiętajcie o odpowiedniej liczbie zapasowych baterii i powerbankach.
Ostronos (coati) nieopodal basenu na terenie naszego hotelu w Tikal, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2023)
W Tikal mamy do dyspozycji basen, prysznice, prąd kilka godzin dziennie (generator) – pełną cywilizację ;). Ośrodek jest jednak położony w samym sercu dżungli, gdzie wszędzie dookoła chodzą dzikie zwierzęta. Z perspektywy gastronomicznej do wyboru będzie tania lokalna jadłodajnia lub wykwintna hotelowa restauracja. Na wyspie Flores będzie już prawie wszystko czego dusza zapragnie 😉
Isla de Flores, jezioro Peten Itza, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Flores to pora na chillout – jakże zasłużony po tak zacnej wyprawie!! Na wyspie można wypożyczyć kajaki i zamiast nóg zmęczyć wreszcie ręce 🙂 Można wykąpać się w jeziorze, bez większych obaw, że staniemy się punktem zainteresowania krokodyli (są, ale w pobliże miasta podpływają za dnia raczej rzadko). Chętni na większy chillout, będą go mogli pogłębić na belizeńskich cayos, pozostali mogą wracać stąd awionetką do Ciudad de Guatemala, a stamtąd już z powrotem do Europy.
Koszty wyprawy do El Mirador i Tikal
Para tukanów tęczodziobych w koronach drzew w trakcie zachodu Słońca obserwowanego ze szczytu Wielkiej Piramidy w Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Koszt dołączenia do wyprawy do El Mirador i Tikal to 1750 EUR + przeloty + ewentualny chillout na Karaibach. Cena obejmuje pełne wyżywienie w trakcie trekkingu do El Mirador, wszystkie noclegi, transfery na terenie Gwatemali i bilety wstępu oraz opiekę przewodnika. Cena nie obejmuje wyżywienia poza trekkinigiem do El Mirador, kosztów transferów i pobytu na terenie Belize, czy ewentualnej dopłaty za kuszetkę w trakcie transferu z miasta Gwatemala do Peten.
Krokodyl w jednej z leśnych lagun na terenie Parku Narodowego Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Proponowane loty do Gwatemali
Kacyk Montezumy w trakcie trelu na centralnym placu Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Zakładamy dwie opcje: 1) przylot i wylot z Ciudad de Guatemala, z dolotem z lotniska we Flores w wersji krótszej; lub 2) przylot do Ciudad de Guatemala i powrót z Belize City w wersji dłuższej z chilloutem na Karaibach.
KLM [WAW > GUA | BZE > WAW]
wylot z Warszawy 21 marca 6:05 przez Amsterdam i Panamę [lądowanie 19:52]
powrót z Belize City 4 kwietnia 12:17 przez Minneapolis i Amsterdam
realne, a przy tym krótkie czasy na przesiadki
cena: 5381 w wersji light (bez bagażu rejestrowanego, z bagażem +543 PLN)
KLM [WAW > GUA | FRS > WAW]
wylot z Warszawy 21 marca 6:05 przez Amsterdam i Panamę [lądowanie 19:52]
powrót z Flores 13:40 i Ciudad de Guatemala 16:23 30 marca przez Panamę i Paryż
realne, a przy tym krótkie czasy na przesiadki, brak przesiadek w USA
cena: 4866,46 + 210 w wersji light (bez bagażu rejestrowanego, z bagażem +543 PLN)
Wieczorne zorze nad centralnym placem i klasycznymi piramidami Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Transfer Guatemala >> Flores
Z Ciudad de Guatemala musimy dostać się do Peten nocnym autobusem. Potem jedziemy do Carmelita, jemy śniadanie i wyruszamy w drogę. Podróż trwa w przybliżeniu osiem godzin. Ja zwykle daję radę zasnąć w fotelu, ale w tych autobusach jest również kilka kuszetek, więc jeśli ktoś potrzebuje większej wygody, to z odpowiednim wyprzedzeniem można zarezerwowac taką wersję.
godziny: 22:30 – 6:30 (to ostatni autobus i musimy na niego zdążyć)
koszt: 262,5 QTZ miejsce siedzące, 315 QTZ kuszetka
Opcjonalne zwiedzanie Antigua Guatemala
Barokowa elewacja jednej z kolonialnych świątyń zrujnowanych w trakcie trzęsienia ziemi, które zmusiło Gwatemalę do przeniesienia stolicy. Kolumny na gónym piętrze to już Churrigueresque – hiszpański ultrabarok (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Część grupy przylatuje do Gwatemali w piątek 20 marca rano. Z lotniska Aurora jedziemy prosto do Antigua Guatemala, gdzie spędzimy popołudnie, noc i większą część kolejnego dnia, zwiedzając przede wszystkim ruiny wspaniałych ultrabarokowych kościołów, zrujnowanych w trakcie trzesięnia ziemi. Będzie to również czas na spotkanie z żywą kulturą Wyżyn Majów oraz ulicznym jedzeniem.
Zachód Słońca nad Peten w El Mirador ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej El Tigre (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Był 1962 r. kiedy sir Ian Graham, ostatni z wielkich polowych archeologów i najbardziej prawdopodobny pierwowzór filmowego Indiany Jonesa (zachował się film z sir Grahamem posługującym się pejczem), wracał samolotem z okolic Rio Azul, stanowiska leżącego na pograniczu dzisiejszego Peten w Gwatemali i Rezerwatu Biosfery Calakmul w meksykańskim stanie Campeche. Czekał go krótki lot do miasta Gwatemala nad bezkresnym zielonym oceanem tropikalnych lasów Peten – rozliczenia, sprawozdania, raporty… Szczęśliwy los sprawił, że przypadło mu miejsce po prawej stronie awionetki…
Wygasłe wulkany?
Szczyt preklasycznej piramidy triadycznej w Nakbe przez teleobiektyw ze szczytu piramidy triadycznej Mano de Leon w El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Gdy dostrzegł dwa porośnięte drzewami stożki, przebijające linię horyzontu, postanowił sprawdzić, czy nie zarejestrowano w tym miejscu jakiegoś stanowiska archeologicznego. W latach 30. XX stulecia nad Peten odbył się zwiad lotniczy, który miał pomóc znaleźć nieznane jeszcze stanowiska. Oba te stożki zaklasyfikowano wtedy …jako wygasłe wulkany. Peten to południowa część olbrzymiej wapiennej płyty półwyspu Jukatan, tam nie ma miejsca na wulkany. Sir Ian wkrótce znów znalazł się w drodze…
Szczyt preklasycznejj piramidy triadycznej El Tigre w El Mirador ze szczytu piramidy La Danta przez teleobiektyw (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Nie było lekko, sir Ian Graham najpierw trafił do Naachtun (byłem tam w 2016, więc wiem, że przestrzelił aż o dwa dni drogi na północny-zachód), gdzie nie znalazł jednak aż tak wielkich piramid. Dopiero po powrocie mógł zorientować się, że to miasto, do którego w latach 20. dotarł z Calakmul Morley, Sylvanus Morley – słynny archeolog-szpieg. Graham wyruszył jeszcze raz i tym razem point blanc! El Mirador, z hiszp. Punkt Widokowy, wzięło swoją nazwę od pobliskiego obozowiska chicleros.
Największe i najstarsze piramidy Majów…
Tajemnice El Mirador odkopane przez archeologó – słynny preklasyczny relief z centralnego akropolu ze sceną z mitu kreacyjnego Majów (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Na miejscu zdumiały Grahama dwie rzeczy: 1) nigdy do tej pory nie widział tak potężnych piramid, 2) nigdy dotąd nie widział tak starych… wszystko tak szczelnie przykrywała dżungla, że nigdzie nie zachowała się wolnostojąca architektura. Wniosek: sir Graham znalazł preklasyczne miasto z piramidami wyższymi od jakichkolwiek klasycznych nie był łatwym kąskiem do przetrawienia dla ówczesnego świata nauki. Pierwsze badania archeologiczne w El Mirador zaczęło się dopiero na początku lat 80. ubiegłego stulecia, potwierdzając tezę odkrywcy.
El Mirador i Tikal – teatry tysiącletniej wojny…
Luke Skywalker Nizin Majów – Jasaw Chan K’awiil I w wersji namacalnej (piramida grobowa) i eterycznej (jadeitowe klejnoty, które znaleziono wewnątrz) – władca Tikal, który po raz ostatni zakręcił wielkim kołem fortuny na Nizinach Majów, pokonując w bitwie władcę Węża, Yuknoom Yichaak K’ahk’a z Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Sir Graham znalazł w tej części Peten jeszcze kilka miast: El Tintal, Nakbe, El Güiro… Wszystkie były tak stare i wszystkie połączone drogami, potężnymi sacbe ciągnącymi się na dziesiątki kilometrów, widocznymi z satelit (z kilkoma wyjątkami, jak Uxmal–Kabah, czy pajęczyna wokół Coba, dróg międzymiastowych również nie budowano już w klasyku). Znalazł najstarszy organizm państwowy na Nizinach Majów – Pierwsze Królestwo Węża, bo tam odkryto najstarsze wystąpienie glifu KAN – głowy węża oraz jego „pełnosylwetkowe”, preklasyczne wersje – glif herbowy panoszącej się po Nizinach w klasyku, groźnej dynastii Kaanul.
Wczesnoklasyczny glif herbowy dynastii Węża (Kaanul) w El Mirador – najstarsze znane wystąpienie na Nizinach Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Kaanul – Dynastia Węża to jedna z dwóch potęg, które rządziły później światem Majów przez prawie cały złoty wiek. Druga, miała siedzibę w Tikal. To właśnie szlakiem sir Iana Grahama wyruszymy na wyprawę przez Pierwsze Królestwo Węża, a później Tikal – stolicę Nowego Porządku, która rzuciła stary świat Węży na kolana… Na jakiś czas, bo fortuna kołem się toczy i nigdzie nie widać tego tak wyraźnie jak tam 😉
Archeoprzewodnik
Mój przyjaciel, wytrawny nurek jaskiniowy Grzesiek Krzątała we wnętrzu obrabowanego grobowca na terenie stanowiska archeologicznego El Guiro / Wakna, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wyprawę do El Mirador i Tikal prowadzę osobiście! Jako ekspert od Kaanul i ich wielowiekowej wojny z Nowym Porządkiem nigdzie nie czuję się tak na miejscu… może jeszcze w Rio Bec 😉 Przygotujcie się na wykłady na postojach (po selwie poruszamy się cicho, aby dać sobie szansę na najbardziej niesamowite spotkania z przyrodą Ameryki Środkowej). Wędrować będziemy przez przestrzeń, ale i przez epoki. Na trasie mamy bowiem preklasyk, klasyk i postklasyk – trzy różne i odrębne cywilizacje, które łączą geny. W ciągu 10 dni usłyszycie więc kwintesencję tego, czego można się dowiedzieć o Majach. Następnie eskortuję ekipę na wybrzeże Morza Karaibskiego i wracam do Peten na wykopaliska 🙂
Przemek Trześniowski na szczycie największej preklasycznej piramidy triadycznej La Danta w El Mirador, Peten, Gwatemala (fot: Grzesiek Krzątała)
Chichen Itza – wycieczka całodniowa z Chichen Viejo albo ruinami Yaxuna i Cenote Ik-Kil lub inną 😉
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Chichen Itza, Chichen Viejo, cenoty
Piramida Wielkiego Kapłana, Ossario w Chichen Itza, Jukatan, Meksyk. Styl architektoniczny Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Zapraszamy na wycieczki do Chichen Itza z polskim archeologiem-majanistą. Zapewniamy rzetelne informacje, zgodne z najnowszymi wynikami badań, a równocześnie uwypuklenie białych plam i nadal nierozwiązanych kwestii, bez wplatania wśród nie czystych fantazji i mitów…
Piramida Kukulkana to piramida radialna, zbudowana ok. 980 r. n.e. w stylu Maya Toltec jest zorientowana archeoastronomicznie, ale nie bynajmniej na równonoc wiosenną 😉 W dolnej części zdjęcia widoczna krawędź starszej wersji głównej platformy miasta, odsłonięta w trakcie niedawnych wykopalisk (fot. P.A. Trześniowski 2024)
Chichen Itza
Chichen Itza to najbardziej popularne i najchętniej odwiedzane stanowisko archeologiczne na terenie Meksyku. Najsłynniejsze ruiny Majów rokrocznie przyciągają KILKA MILIONÓW TURYSTÓW. Nic dziwnego, że wśród najbardziej znanych i podziwianych ikon starożytnych cywilizacji, jak nabatejska Petra w Jordanii czy też inkaskie Machu Picchu w Peru, Chichen Itza wybrane zostało jednym z Siedmiu Nowych Cudów Świata. Choć jest de facto jednym z najmłodszych miast Majów i ostatnim o tak monumentalnej architekturze, Chichen jest z pewnością miejscem, które warto zobaczyć i obok Machu czy Petry umieścić na swej życiowej liście miejsc niezbędnych do odwiedzenia.
Świątynia Wojowników w Chichen Itza to zbudowana w stylu architektonicznym Maya Toltec blliźniaczka jednej ze świątyń w tolteckiej stolicy w odległej od Jukatanu Tuli (fot: P.A. Trześniowski 2016)
Wycieczka do Chichen Itza – opowieści o czasach bohaterów
Piramida Kukulkana w czasach wielkich odkryć archeologicznych (ryc. Frederick Catherwood 1844)
Zwiedzanie Chichen Itza wymaga spędzenia na spacerze w raźnym tempie w ruinach co najmniej czterech godzin. Jeśli ktoś proponuje krócej, oznacza to, że nie zobaczycie wszystkiego. Czas ten pozwoli również na zapoznanie się z historią odkrywania tajemnic tego miejsca i problemami archeologów z interpretacją zagmatwanej historii Chichen Itza, które nie są znane zwykłym przewodnikom. Porozmawiamy o podróżach pierwszych wielkich eksploratorów półwyspu Jukatan i Mezoameryki, jak John Lloyd Stephens oraz Frederick Catherwood, którzy przywrócili ruiny Majów Majom w czasach, gdy wszyscy szukali w Mezoameryce śladów dawnych cywilizacji Egiptu, doliny Indusu, a nawet Atlantydy.
Święta Cenota w Chichen Itza pokonała wielu poszukiwaczy skarbów. Pod kilkunastoma metrami gęstej i ciemnej wody kryje się kilkanaście metrów mułu, w którym nadal zalegają tysiące artefaktów archeologicznych oraz szczątki zrzucanych do cenoty ofiar (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Opowiemy o losach nieszczęsnego Edwarda H. Thompsona, który jako jedyny wrócił z tarczą ze spotkania ze słynną Cenote Sagrado – Świętą Cenotą Chichen Itza, jak również o tych, którzy przegrali zmagania z tym najsłynniejszym celem pielgrzymek dawnej Mezoameryki.
Zoomorficzny poral w stylu Chenes na przybudówce do kompleksu Las Monas (ryc. Frederick Catherwood 1844)
Poznamy trzy spośród wyszukanych stylów architektonicznych Majów: Puuc, Chenes i Maya Toltec. Omówimy wiele elementów symboliki zakodowanych w ich ikonografii. Poznamy zagadki dotyczące relacji między późną, postklasyczną cywilizacją Majów, a ich środkowomeksykańskimi sąsiadami, zwanymi do dziś na roboczo Toltekami (nie było tak naprawdę, żadnych Tolteków, a raczej toltecy 😉 ). Pomimo iż ślady archeologiczne nie potwierdzają hipotezy o tolteckiej inwazji na Chichen Itza, nawet dziecko zauważy architektoniczne podobieństwo najpóźniejszych tutejszych budowli do tych z odległej Tuli w stanie Hidalgo.
Chichen Viejo – nowe możliwości zwiedzania Chichen Itza
Świątynia Serii Początkowej w Chichen Itza skrywa najstarsze ze znalezionych do tej pory murów na terenie miasta. Była jedną z najwazniejszych na terenie Chichen Viejo – zamkniętego kompleksu rezydencyjnego znajdującego się obecnie w odizolowanej tropikalnym lasem części stanowiska archeologicznego (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wycieczka do Chichen Itza to nie tylko selfie pointy w najsłynniejszych ruinach. Jeśli na dzień wyprawy wybierzemy sobotę lub piątek, da nam to szansę na odwiedzenie Chichen Viejo – niedawno dopuszczonej do zwiedzania części stanowiska, o limitowanym dostępie do 50 osób dziennie. Zamknięta część Chichen Itza położona jest zdala od zgiełku, pośród gęstych drzew jukatańskiej selwy.
Ołtarz radialny w Chichen Viejo (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Odwiedzenie tego miejsca wymaga jednak wcześniejszej rejestracji i uzyskania pozwolenia INAH. Dlatego nie jest to temat na ostatnią chwilę. W pozostałe dni tygodnia proponujemy niemniej ciekawe i zupełnie nieznane stanowisko archeologiczne Yaxuna z piramidami, na które można wchodzić. Yaxuna to również stacja końcowa najdłuższej znanej drogi Majów, która przez setkę kilometrów ciągnie się aż do Coba i ruinami budynków, które poprzedzają Chichen Itza o dobre tysiąc lat.
Ruiny świątyni na końcu stukilometrowej sacbe – drogi Majów, łączącej niegdyś Coba z Yaxuna (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Orzeźwiająca woda cenoty
Po ruinach Majów zapraszamy na ochłodę w wodach cenoty. Jeśli nie boicie się zgiełku, lubicie skoki z wysokości i macie parcie na zaliczanie słynnych miejsc, może to być pobliska Cenote Ik Kil. Odbywały się w niej kiedyś słynne zawody w skokach Red Bulla. Jeśli wolicie bardziej dzikie scenerie, po drodze na Riviera Maya znamy dobrze kilka takich, które bardziej Was oczarują, a których nazw z oczywistych względów tu nie wymienimy. I nie ma na tej liście tak przereklamowanych miejsc jak kolejny selfie point w słynnej cenote Suytun, ale jeżeli ktoś się uprze, może być oczywiście i tam 😉
Jedna z cenot jakie mamy do dyspozycji mniej więcej po drodze z Cancun (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Wycieczka do Chichen Itza – logistyka
Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami na zocalo w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Położone w centrum północnej części półwyspu Jukatan, Chichen Itza nie znajduje się jednak na wyciągniecie ręki z obleganych kurortów turystycznych na Riviera Maya, jak Tulum czy Playa del Carmen, a już szczególnie najbardziej oblegane Cancun. Aby stanąć u wrót antycznego miasta na otwarcie bram zanim palące Słońce znajdzie się wysoko, a tabuny turystów zaleją drogi i place, trzeba wyjechać odpowiednio wcześnie. Około 5:45 z Tulum, 5:25 z Akumal, 4:40 z Playa del Carmen i 4:30 z Cancun.
Restaruracja w atrium najstarszego z hoteli w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Po drodze możemy stanąć na szybkie śniadanie w kolonialnym miasteczku Valladolid, które najbardziej klimatycznie wygląda właśnie o poranku. Przystanek jednak trzeba również uzwględnić w czasie trwania dojazdu. W kolonialnym Valladolid możemy zatrzymać się również na kolację.
Crema de Chaya w jednej z klimatycznych restauracji w Valladolid – jedno z najbardziej charakterystycznych dań kuchni jukateckiej, dostępnej w najstarszych restauracjach Merida, Campeche i Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Ołtarz w kształcie skorupy żółwia w Chichen Viejo – otoczonej selwą części stanowiska niedostępnej bez uprzedniej rejestracji (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych, maksymalnie 6-osobowych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – poznanie Chichen Itza zajmuje minimum 4 godziny, spacer po Chichen Viejo czy Yaxuna kolejną, piątą godzinę. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Chichen Itza z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Coba, Ek Balam czy Tulum. Nie ograniczamy również czasu spędzanego w cenocie.
Do pełnego turystów stanowiska archeologicznego dodajemy niedawno udostępnione do zwiedzania ruiny Chichen Viejo, z limitowaną liczbą odwiedzających, otoczone przyrodą, lub ruiny Yaxuna.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Świeże warzywa i owoce na mercado – targowisku Majów w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Cena – 180 EUR od osoby (grupach VIP: 4-6 osób) obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę. Wycieczki w wersjach super VIP: 1 osoba 300 EUR, 2 osoby po 250 EUR/osoby.
Wycieczka do Chichen Itza wymaga wcześniejszej rezerwacji, szczególnie w wersji z Chichen Viejo. Najbliższe dostępne terminy: 17 i 27 lutego oraz przedział 5 kwietnia – 11 maja 2026.
Brama Chichen Viejo w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Meksyk DELUXe, wycieczka objazdowa dwa tygodnie na Jukatanie z polskim archeologiem-przewodnikiem, wycieczki krajoznawcze, Wyprawy do Meksyku, Tajemnice Jukatanu, polski przewodnik, Archeowyprawy
Brama na granicy meksykańskich stanów Yucatan i Campeche oraz odważna samotna podróżniczka z Polski (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Witajcie na półwyspie Jukatan 😎🌴 Zapraszam na ARCHEOWYPRAWY po Meksyku – wycieczki z polskim archeologiem-majanistą. Program Tajemnice Jukatanu to najlepszy sposób na maksymalne wkorzystanie dostępnego czasu, by poznać historyczną oraz geologiczną przeszłości Mezoameryki, tajemnice cywilizacji Majów, kuchnię współczesnego Meksyku i skarby środkowoamerykańskiej przyrody. Tę konkretną trasę zaprojektowałem tak, jakbym sam chciał zwiedzić Jukatan, będąc tu po raz pierwszy i mając do dyspozycji jedynie dwa tygodnie 🖖🤠
Riviera Maya – północno-wschodne wybrzeże półwyspu Jukatan i Morza Karaibskiego (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Wycieczka objazdowa Tajemnice Jukatanu to 12 dniowy rajd po najciekawszych przyrodniczo, kulturowo i archeologicznie miejscach meksykańskiej części półwyspu Jukatan i kilka dni doskonałego relaksu na koniec. Zobaczycie wspaniałe kolonialne miasta, jak Campeche, Merida i Valladolid, najsłynniejsze stanowiska archeologiczne jak Calakmul, Becan, Uxmal czy Chichen Itza i wiele takich, o których nigdy nie słyszeliście. Do tego kilka rezerwatów przyrody pełnych dzikiej natury. A wszystko to okraszone wspaniałą meksykańską kuchnią, zdrowymi warzywami i owocami. Serdecznie zapraszam do Meksyku 🖖🤠🌴
Jedliście kiedyś mamey? To coś jakby pomiędzy aguacate a chicozapote 😉 (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Jukatan – Mundo Maya – Świat Majów
Półwysep Jukatan to najbardziej nietypowa część Stanów Zjednoczonych Meksyku. W porównaniu z innymi prowincjami tego rozległego kraju, nadal stosunkowo niewielu żyje tu Meksykanów. Większość mieszkańców półwyspu nadal stanowi rdzenna ludność – Majowie – grupa etniczna składająca się współcześnie z trzydziestu narodów, mających własne kultury i posługujących się swoimi językami. Majowie to przede wszystkim niesamowita przeszłość tych ziem – na pozostałości ich wspaniałej cywilizacji co krok natykamy się w selwie – środkowoamerykańskiej wersji tropikalnej dżungli.
Wycieczka objazdowa Tajemnice Jukatanu to kalejdoskop wrażeń kulinarnych: świeżych owoców, warzyw i masy egzotycznych przypraw (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Piramidy Majów, zorientowane astronomicznie i zanurzone w kosmologicznym krajobrazie miasta to klucz do zrozumienia ich sposobu postrzegania rzeczywistości. Do dziś w żadnym ze współczesnych języków Majów nie ma słów takich, jak natura czy religia – w ich żyjącej przestrzeni wszystkie siły natury są z sobą splecione. Nie było też aktywności ludzkich, które pozostawałyby bez wpływu na wszechświat. Wspaniałą cywilizację Majów pochłonęła dżungla.
Jukatan, matecznik przyrody
Chel – modrowronka, jeden z krukowatych Juaktanu i Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jukatan to bogaty matecznik środkowoamerykańskiej przyrody. Na terenie półwyspu rosną największe obszary pierwotnego lasu, tak po stronie Meksyku jak, Belize i Gwatemali. W przepastnych lasach Peten i Campeche żyje aż pięć gatunków dzikich kotów: jaguar, puma, ocelot, margaj i jaguarundi. Korony drzew, oprócz setek gatunków ptaków, to miejsce bytowania stad czepiaków i wyjców – dwóch gatunków środkowoamerykańskich małp, których nawoływania łatwo pomylić z rykiem jaguara. W ruinach Majów mamy szansę zobaczyć tukany, trogony, piłodzioby, papugi i dzięcioły. Na rozlewiskach odprawiają gody stada barwnych flamingów i dwa gatunki pelikanów…
Flamingi karmazynowe w locie nad rozlewiskami Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)Krokodyl na rozlewiskach Ria Lagartos, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 1 – Powitanie w Meksyku. Ruszamy na spotkanie z Przygodą…
Prawdziwy Meksyk… niewielka osada gdzieś na końcu świata… (fot: P.A. Trześniowski (2023)
Witajcie w Meksyku! Wasz samolot ląduje dość późno. Procedury imigracyjne oraz odbiór bagaży mogą potrwać od cztedziestu minut do nawet dwóch godzin. Nie martwcie się, będę czekał na Was na lotnisku, gdzie jest darmowy internet. Będę zatem prosił o informacje o Waszym statusie. Ruszamy razem na wycieczkę objazdową dookoła meksykańskiej części półwyspu Jukatan. Zaczynamy od Tulum, gdzie będziecie mogli zjeść kolację, odświeżyć się po podróży i wygodnie zasnąć.
Dzień 2 – Tulum i spotkanie z szamanem w rezerwacie Majów
Riviera Maya – tu Słońce wstaje najwcześniej dla całego Meksyku. Nic dziwnego, że tutejsze miasta Majów nosiły nazwy jak Miasto Świtu czy Tam Gdzie Wstaje Dzień (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Lot na zachód przez Ocean Atlantycki i zmiana stref czasowych sprawi, że będziecie dosyć wcześnie na nogach. Będąc na wschodnim wybrzeżu półwyspu Jukatan – słynnym Riviera Maya, możemy zacząć ten dzień od powitania wschodzącego Słońca nad Morzem Karaibskim. W oprawie morskich fal i towarzystwie pelikanów to wyjątkowe wydarzenie. Posłuchamy o geologicznej przeszłości półwyspu Jukatan, kolonizacji kontynentów Ameryk przez gatunek ludzki oraz szlakach handlowych dawnej Mezoameryki, które biegły m.in. wzdłuż wschodniego wybrzeża Jukatanu.
Kulinarna legenda wschodniego wybrzeża Jukatanu
Sałatka z awokado i kaktusów nopal (fot: P.A. Trześniowski 2021)Startery… od lewej guacamole, po prawej salsa pico de gallo, a w centrum chiles jalapeños en escabeche – najlepsza marynata na Riviera Maya (fot: P. A. Trześniowski 2021)Quesadillas w Tulum. Quintana Roo, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Następnie udamy się na śniadnie w najstarszej restauracji Tulum. To legendarne miejsce, gdzie meksykańska kuchnia jest serwowana jeszcze w wersji bezpiecznej dla Amerykanów i Europejczyków 😉 Po śniadaniu pora na kantor, wymianę walut i zakupy świeżych napojów i owoców na nadchodzącą wyprawę. Wreszcie wymeldujemy się z hotelu i wyruszymy w drogę.
Majański oltarz Cruzoob – w religii Mówiącego Krzyża w rezerwacie Majów. Środkowy krzyż wykonany ze speleotemu wyniesionego z jaskini (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Przejedziemy przez kilka majańskich miejscowości. Tu życie płynie nieco wolniej niż w sąsiedztwie turystycznych kurortów, a w przydrożnych sklepach z rękodziełem słychać język maaya’. Naszym celem jest majański rezerwat, w którym mieści się piękna laguna, w koronach drzew uwijają się małpy, a czasem podobno zdarzają się i pumy… Zwiedzanie rezerwatu zaczniemy od spotkania z h’menem – tak, w Mezoameryce nazywa się szamanów.
Pom – żywica Protium copal – majańskie kadzidło w trakcie obrzędu oczyszczenia w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Majański oltarz w rezerwacie Majów w trakcie obrzędu z h’menem (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Tajemnice Jukatanu – portale w zaświaty Majów
Jaskinia z cenotą na dnie w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Zobaczymy następnie dwie cenoty – zalane wodą jaskinie, w której znaleziono aż 120 szkieletów Majów. Nurkowałem w niej, jako jaskiniowy archeolog podwodny. Posłuchamy zatem o roli jaskiń jako portali w zaświaty w kosmologii dawnej Mezoameryki, a jeśli będziecie zainteresowani, również o nurkowaniu jaskiniowym. Jeżeli starczy Wam odwagi, możecie opuścić się do cenoty na linie…
Zejście przez portal do majańskich zaświatów – jedno z największych znanych cmenatrzysk Majów, odkryte na dnie cenotyZejście przez portal do majańskich zaświatów – jedno z największych znanych cmenatrzysk Majów, odkryte na dnie cenoty (fot: P.A. Trześniowski 2022)
W tutejszej selwie znaleźć można ruiny dawnych Majów. Wypatrywać jednak będziemy pewnie głównie małp. Tutejszych czepiaków i wyjców. A także ptaków, bowiem zdarzają się tu motmoty, zwane po polsku piłodziobami, chociaż najbardziej charakterystyczną cechą ich budowy, jest zadziwiający ogon. Wydaje się być wysunięty na dwóch długich antenkach. Czepiakom zdarza się zejść na ziemię, gdzie potrafią poruszać się w wyprostowanej pozycji. To zadziwiający widok, który budzi niepokojące skojarzenia. Po spacerze przez selwę, udajemy się nad lagunę. Pora skorzystać z ciepłej i czystej wody. Dla chętnych są też kajaki oraz zip-line’y.
Zachód Słońca nad laguną w śródleśnym rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czepiak trójbarwny vel spider monkey (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Wizyta w rezerwacie Majów to także jedna z najlepszych okazji do zakupu majańskiego rękodzieła w atrakcyjnych cenach. Kolację zjemy nad kolejną laguną. Z pięknym widokiem na zachodzące Słońce oraz jedną z piramid jednego z najpotężniejszych miast Majów na północy półwyspu Jukatan. Zaśniemy gdzieś niedaleko… 😉
Zachód Słońca nad laguną w śródleśnym rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Dzień 3 – Najwyższa piramida Majów na północy półwyspu Jukatan
Piramida Nohoch Mul (42 m) w Coba – najwyższa w północnej części półwyspu Jukatan (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Coba to jedno z najbardziej niedocenianych stanowisk archeologicznych w Meksyku. Sporo turystów ściąga tutaj z uwagi na piramidę Nohoch Mul. Przewodnicy często podają mylne informacje, że jest to najwyższa piramida Jukatanu, czy nawet najwyższa piramida Meksyku. Mając 42 m, Nohoch Mul jest rzeczywiście jedną z wyższych, jednak na samym Jukatanie jeszcze wyższe piramidy prężą się w Calakmul, a ta najwyższa jest w El Mirador. Coba jednakże zasługuje na uwagę z wielu innych powodów. W epoce późnoklasycznej ośrodek ten był stolicą północnego imperium.
Poranna ceremonia suszenia skrzydeł w Coba… Tych, którzy zechcą wstać a wschód Słońca, mogę zabrać na bliskie spotkanie z kondorami w swoje tajne miejsce… 😉 (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Z imperialnej stolicy Coba rozchodziła się prawdziwa pajęczyna dróg, służących do błyskawicznego przerzucania wojsk. Centrum tej pajęczyny była specyficzna owalna piramida, nazwana z tego powodu Xaibe. Prekolumbijskie drogi Majów – sacbeób nie miały sobie równych. Ciągnęły się czasem dziesiątki kilometrów, a ta najdłuższa z nich – stukilometrowej długości sacbé łączy Coba z odległym miastem Yaxuna, aż pod Chichen Itza.
Piramida Xaibe w Coba, wybudowana w sercu systemu dróg rozchodzących się z miasta (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Wojownicze księżniczki i kalendarze Majów
Władcy Coba, a właściwie władczynie, bo w Coba rządziły samodzielnie co najmniej dwie cesarzowe, musiały należeć do najbardziej agresywnych koronowanych głów Majów. Opowiemy sobie o enigmatycznych związkach tutejszej dynastii z potężną dynastią Węża (Kaanul). Posłuchamy o sposobach prowadzenia wojen przez Majów, jakże odmiennych od tego co wymyśliliśmy w Europie…
Posłuchamy również o zdumiewających kalendarzach Majów. Bo Coba słynie z wykutych w skale dat, które początek kalendarza wycofują kwintyliony lat wstecz przed powstaniem Wszechświata. Porozmawiamy o niefortunnej przepowiedni końca świata w 2012 r., wymyślonej przez… dziennikarzy oraz łowców sensacji. W inskrypcjach Majów nigdy nie było tego rodzaju przepowiedni. Majańskie koła czasu będą kręcić się jeszcze długo…
Stela 1 w grupie Macanxoc zawiera daty w Wielkiej Długiej Rachubie – kalendarzu, którego wyzerowanie przeniosłoby nas wstecz na grubo przed Wielkim Wybuchem. Ciekawe czy sir Roger Penrose o tym wie? 😉 (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Po kilku godzinach spędzonych pośród ruin, wyruszymy na północ półwyspu. Zobaczymy ruiny kolonialnego kościoła, który popadł w ruinę w trakcie wielkiej insurekcji Majów w latach 1847-1935 – jedynego udanego indiańskiego powstania na obu kontynentach Ameryk. A potem jeszcze dalej, aż do samego końca, nad Zatokę Meksykańską, ku rozlewiskom Ria Lagartos. To jeden z najwspanialszych mateczników przyrody na półwyspie Jukatan. Piękne, magiczne miejsce…
Ruiny kolonialnego kościoła zniszczonego w trakcie Wielkiej Insurekcji Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Tam będa smoki…
Meksykański czy amerykański? Do Rio Lagartos pojedziemy m.in. by nauczyć się rozpoznawać dwa gatunki występujących tu krokodyli (fot: P.A. Trześniowski 2021)
W Rio Lagartos będą czekały na nas łodzie z doświadczonymi szyprami. Wyruszymy na kilkugodzinny rejs przez rozlewiska Lagartos – nazwane tak przez pierwszych Hiszpanów, którzy bezskutecznie szukali tu pitnej wody, a w zamian znaleźli tylko setki krokodyli. Rozlewiska Ria Lagartos słyną dziś przede wszystkim ze stad barwnych flamingów, które przybywają tutaj na swój sezon godowy. Popłyniemy więc na flamingi, po drodze wypatrując gadów z obu wielkich, występujących tutaj gatunków: krokodyle meksykańskie i amerykańskie.
Flamingi… setki flamingów, tysiące innych ptaków
Zapasy godowe flamingów na Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Spotkamy pelikany, kormorany, czaple i rybołowy. Będziemy wypatrywać również młodych skrzypłoczy – słynnych błękitnokrwistych krabów, których linia ewolucyjna sięga setek milionów lat wstecz. Młode osobniki tych organizmów reliktowych pływają po powierzchni odnóżami do góry. Do flamingów trzeba podpływać tak cicho jak się da, na mocno przyduszonych silnikach. Nasi kapitanowie to potrafią, bo nie wybieram do współpracy ludzi niesprawdzonych i przypadkowych 😉
Gdy Słońce zacznie chylić się już ku zachodowi, zawrócimy w kierunku Rio Lagartos. Przepłyniemy jednak dalej i wypłyniemy na Zatokę Meksykańską, by zająć najlepszą pozycję widokową. Zdarzają się tu dławigady – specyficzne tutejsze bociany. Zdarzają się też delfiny, które lubią się bawić, towarzysząc łodziom. Ostatni promień zachodzącego Słońca nad horyzontem morza potrafi być zielony…
Delfiny butlonose są częstymi gośćmi w ujściu Ria Lagartos do Zatoki Meksykańskiej o zachodzie Słońca (fot P.A. Trześniowski 2021)Zachód Słońca nad Ria Lagartos, Meksyk, Jukatan (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Po zachodzie Słońca wrócimy do Rio Lagartos. Rio Lagartos to dawna wioska rybacka Majów o nazwie Hol Koben. Kiedy nie ma turystów w Lagartos nadal łowi się ryby, a nocami kalmary. Wzdłuż promenady mamy kilka sprawdzonych lokali, które podają świeżą rybę i owoce morza. Jak zawsze, wiemy gdzie jest serwowana najlepsza lokalna kuchnia. Wiemy, że liczba gwiazdek w google’u myli w miejscach, gdzie większość ocen wystawiają wychowani na hamburgerach Amerykanie 😉
Zachód Słońca nad Rio Lagartos – Hol Koben (fot: P.A. Trześniowski 2023)Hol Koben (Rio Lagartos) to rybacka wioska. Na stołach krolują świeże ryby i owoce morza. Jeśli nie jecie mięsa, rozsądną opcją zdają się papadzules… (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 4 – Wszystkie wschody i zachody Słońca
Jak dobrze wstać skoro świt… W Rio Lagartos powiedzenie takie jest ze wszech miar prawdziwe 😉
Wschód Słońca nad Hol Koben, czyli Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Większość turystów trafia do Rio Lagartos w samym środku dnia. Tyle zajmuje dojazd tutaj z kurortów turystycznych w Cancun czy Playa del Carmen. Jest to, niestety, pora, kiedy przyroda jest najmniej aktywna. Dlatego zamiast jednego rejsu po rozlewiskach Ria Lagartos, my zrobimy aż dwa. I nie w południe, kiedy każda rozsądna białkowa forma życia stara się szukać cienia.
Pelikany brunatne to jeden z najczęściej spotykanych gatunków ptaków w rejonie Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wypływamy wieczorem, gdy zmiennocieplne krokodyle łapią ostatnie promienie, by zebrać dość energii przed nadchodzącą nocą. Wypływamy też rano, kiedy wszystko, co prowadzi dzienny tryb życia, szuka czegoś do zjedzenia na śniadanie. Poza tym robimy to dla widoków. Dla malowniczych wschodów i zachodów Słońca wśród przyrody nad wodą. A te naprawdę zapadają w pamięć…
Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wielkie żarcie – poranne polowanie wokół Rio Lagartos
Poranek na rozlewiskach Ria Lagartos to czas polujących ptaków brodzących. Wielkie czaple, których mamy tu kilka gatunków, są z zasady płochliwe. Zajęte rybami pozwalają jednak podejść do siebie znacznie bliżej i skorzystamy z tego po całości. Nie mniej aktywne o tej porze są krokodyle. Spróbujemy nauczyć się odróżniać krokodyla meksykańskiego od amerykańskiego.
Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Naszym głównym celem będa jednak oczywiście flamingi. Następnie popłyniemy do Coloradas – słynnych solanek, które w ostrym słońcu nabierają lekko różowego koloru (zdjęcia, które widujecie w Sieci są mocno retuszowane). Po dwóch trzech godzinach rejsu wrócimy na śniadanie do Rio Lagartos. Do wyboru jest hotelowe: pieczywo tostowe i rozpuszczalna kawa, lub… miejskie 😉 czyli uliczne, majańskie na lokalnym rynku 🙂
Młody krokodyl na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Po śniadaniu skoczymy jeszcze przespacerować się przez manglar, gdzie możliwe będzie ostatnie, tym razem już lądowe spotkanie z krokodylami. A potem w drogę, dalej zdobywać Meksyk Wycieczka objazdowa musi przecież rządzić się swoimi prawami 😉
Bądź przezorny na drodze… (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Półwysep Jukatan pełen jest stanowisk archeologicznych cywilizacji Majów. Tylko niewielka część z nich jest udostępniona do zwiedzania. W trakcie wycieczki objazdowej dookoła półwyspu mamy jednak szansę zobaczyć sporo takich, do których nie trafiają, bądź bardzo rzadko zaglądają jacykolwiek turyści. Pojedziemy mało popularnymi, mocno zarośniętymi drogami, gdzie dwa auta mają problem, by się minąć na drodze. Na trasie mamy nieprzebadaną piramidę, zbudowaną w architekturze megalitycznej. Później odwiedzimy ruiny kolonialnej hacjendy, z czasów gdy Jukatan stał się światowym imperium sizalu. Zobaczymy też słonawe laguny o magicznych kolorach, gdzie Majowie przed wiekami produkowali sól.
Słonawe laguny na północy Jukatanu mają żywe kolory (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ruta de los Flamingos
Dzika, bezludna plaża na północnym wybrzeżu Jukatanu (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Jadąc wzdłuż północnego wybrzeża półwyspu Jukatan i Zatoki Meksykańskiej dotrzemy do całkowicie dzikiej i bezludnej plaży. Będziemy mogli również zatrzymać się gdzieś nad wodą na rybę. W drodze przez Ruta de Los Flamingos mamy też szansę natykać się na mniejsze stada flamingów. A wreszcie przejedziemy przez epicentrum wielkiego krateru Chicxulub. Choć jego widocznym śladem na powierzchni połwyspu jest dzisiaj tylko Pierścień Cenot, nie mamy wątpliwości, że właśnie tutaj 66 milionów lat temu uderzył asteroid, króry położył kres dinozaurom… z wyjątkiem ptasich 😉
Flaming karmazynowy (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Białe Miasto Merida
Uliczne rozgrywki w pitz (pok-ta-pok), Merida (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Wieczorem czeka nas spacer po kolonialnym mieście Merida. Stolica stanu Yucatan, była niegdyś światową stolicą sizalu. Dopóki nie wynaleziono syntetycznego zamiennika do produkcji lin okrętowych, wyrastały tutaj fortuny. Miasto Merida, jako jedne z pierwszych, stać było na gazowe oświetlenie ulic. Zobaczymy dom niesławnych konkwistadorów Jukatanu.
Kolonialna architektura Palacio Canton przy Paseo de Montejo, Merida (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Wśród kolonialnej architektury poszukamy śladów wysublimowanych stylów architektonicznych: Churrigueresque i Plateresque. Na kolację będziemy mieć unikalną szansę, aby skosztować kuchni jukateckiej. W okolicach Meridy po dziś dzień wyrabiane są najlepsze sizalowe hamaki oraz kapelusze.
Crema de chaya i napój chayagra w jednym z naszych ulubionych lokali w Merida (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 5 – Znane i zapomniane miasta Majów
Wielka piramida w Uxmal, zwana, zgodnie z kolonialnymi legendami, Piramidą Czarnoksiężnika w Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2021)
O czasach bohaterów…
Królewski pałac w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kabah i Uxmal – dwa przebogate miasta Majów w regionie Wzgórz Puuc. Dwie połączone sacbé stolice stylu architektonicznego Puuc. Ponieważ zanurzymy się dziś nieco głębiej w tajemnice Majów, pora by opowiedzieć o czasach bohaterów – pierwszych odkrywców ruin Majów, którzy przywrócili zapomniane miasta porzucone w dżungli… Majom, po stuleciach przypisywania ich cywilizacjom starożytnego Egiptu, Indusu, czy nawet zaginionemu trzynastemu plemieniu Izraela. To John Lloyd Stephens oraz Frederick Catherwood, prekursorzy archeologii Majów i Mezoameryki. Stephens i Catherwood byli jako pierwsi lub jedni z pierwszych w wielu stanowiskach, jakie zobaczymy na trasie.
Kolumna masek Potwora Ziemi – Witz na jednym z pałaców w Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Kabah i Uxmal – stolice regionu Puuc
Uxmal to stanowisko archeologiczne uznawane za prawdziwą perłę architektury. Rzeczywiście, należy do najpiękniejszych i nie tylko w skali Meksyku. Potężne pałace ozdobione bogatą sztukaterią w stylu archietektonicznym Puuc zapadają w pamięć. Następnie przejeżdżamy do Kabah – miasta partnerskiego, które niewiele ustępuje Uxmal, chociaż ta odkopana i udostępniona do zwiedzania turystycznego część prekolumbijskiego miasta jest w tym wypadku mniejsza. Tu czeka nas ciąg dalszy tajemnic architektury Puuc oraz xaibé – końcówka sacbé – dawnej majańskiej drogi, która łączyła w przeszłości oba miasta.
Brama Catherwooda
Brama Catherwooda na końcu drogi łączej Kabah i Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Staniemy pod Bramą Catherwooda – potężnym, sklepionym łukiem w formie sklepienia kroksztynowego (Majowie, niestety, przez trzy tysiące lat nie wypracowali łuku architektonicznego i mieli przez to problem z budowaniem szerokich pomieszczeń). Brama Catherwooda należy do najszerszych (4,2 m), więc siłą rzeczy jest również jednym z najwyższych sklepień zbudowanych przez Majów (ponad 6 m). Sklepienia Majów nie należały do trwałych – Frederick Catherwood naszkicował Bramę w ruinie. Kabah słynie jednak przede wszystkim z pałacu Codz Pop – z elewacją pokrytą w całości maskami Witz – Potwora Ziemi – jednego z najważniejszych bóstw Majów.
Maska Potwora Ziemi – Witz w pałacu Codz Poop w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W Kabah i Uxmal porozmawiamy również o czultunach – tajemnicznych podziemnych komorach wykuwanych przez Majów w skale, które w regionie Puuc były cysternami na wodę, natomiast w innych częściach świata Majów do dziś nie wiadomo czym :/ Na pewno jednym z najstarszych ich wynalazków, gdyż te najstarsze sięgają początków osiadłego trybu życia na Nizinach Majów i tam zdają się spełniać funkcję kosmologicznego axis mundi osiedla
Królewski pałac w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zobaczycie, że w archeologii Majów praktycznie nic nie może obywać się bez ich specyficznej kosmologii/religii. Ponieważ napisałem na ten temat dość wyczerpujący artykuł, opowiem Wam to i owo w drodze do trzeciego wielkiego miasta Majów jakie mamy zobaczyć dzisiaj…
Królewski pałac z Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Tajemnicza stolica regionu Chenes zapomniana w selwie
Zoomorficzny portal Potwora Ziemi -Witz – otwarta paszcza Węża, architektoniczne wejście do świętej jaskini w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Minąwszy Wzgórza Puuc – właściwie jedyne geologiczne urozmaicenie płaskiego jak stół półwyspu Jukatan, znajdziemy się w regionie Chenes i tu zboczymy mocno z drogi, by zobaczyć jego ukrytą w selwie stolicę. Potężne miasto z licznymi przykładami architektury monumentalnej ale i rezydencyjnej. W przeciwieństwie do pełnego turystów Uxmal, w opuszczonym mieście, do którego naprawdę mało kto dociera, będziecie mogli poczuć się jak odkrywcy 😉
Jedna z porzuconych rezydencji w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Zobaczymy wielkie pałace, bogato zdobione dwory, wieże i… niesamowite Paszcze Potwora Ziemi – Witz, rozwiązania architektoniczne i ikonograficzne charakterystyczne dla stylu architektonicznego Chenes, lecz chętnie zapożyczane zarówno w Rio Bec jak i w Puuc. Różnice między stylami Puuc i Chenes nie są oczywiste, jednak po tym dniu powinniście być w stanie sami już je wychwycić. Ze względu na trudny dojazd, bardzo rzadko spotykam tutaj kogokolwiek. Dlatego również niechętnie ujawniam nazwę tego stanowiska 😉
Jedna z porzuconych rezydencji w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Na wieczór zajedziemy do San Francisco de Campeche, gdzie znów zamieszkamy w kolonialnym centrum, wewnątrz słynnych fortyfikacji miejskich, zbudowanych przeciwko piratom. W planach wieczorny spacer na najprawdziwszą czekoladę wśród najwspanialszej kolonialnej architektury i spotkanie ze stylem architektonicznnym Churrigueresque 🙂
Najlepsza chocolateria w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 6 – Campeche, Bractwo Wybrzeża i Tajemnice Majów
Parroquia de Nuestra Señora de la Inmaculada Concepción, Santa Iglesia Catedral czyli katedra w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)Meksykańska kuchnia – empanadas i sok pomarańczowy, czyli pyszne śniadanie na mercado w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Piraci i korsarze…
Puerta de la Mar – Barama Morza w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
San Francisco de Campeche to jedyne miasto w Ameryce Środkowej, które może pochwalić się zachowanymi fortyfikacjami miejskimi. Wybudowano je przeciw piratom, którzy kilkakrotnie atakowali, zdobywali i rabowali miasto. Na piratów wprawdzie nie pomogło, lecz silne mury miejskie uratowały później Meksykanów przed atakami Majów w tracie Wielkiej Insurekcji 1847-1935.
Nocny spacer po San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Słynne Bractwo Wybrzeża z Tortugi regularnie łupiło nie tylko floty, ale również całe hiszpańskie miasta. Korsarscy kapitanowie, jak Henry Morgan, późniejszy gubernator Jamajki, François l’Olonnais, Michel de Grammont, Laurens de Graaf, Nicholas van Hoorn, czy Edward Mansvelt, przechodzili do legend. Morgan, kóry był jednym ze współzałożycieli Bractwa Wybrzeża, złupił dwie wypelnione towarami fregaty, stojące na kotwicy w Campeche.
Puerta de la Tierra – Barama Ziemi w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Opowiemy sobie o czasach piratów i korsarzy oraz o dzisiejszych poszukiwaczach zrabowanych przez nich skarbów. O Bractwie Wybrzeża z Tortugi i Republice Piratów z Nassau, o kodeksie pirackim, a nawet polskich piratach na zakręcie polskiej historii… Odwiedzimy Muzeum Archeologii Podwodnej, a następnie dwa muzea Majów – wszystkie trzy umieszczone w fortach wzniesionych przeciwko piratom. Muzea Majów w Campeche kryją prawdziwe skarby…
Jadeitowa maska Yuknoom Took’ K’awiila, boskiego władcy dynastii Węża (Kaanul) z Calakmul. Ekspozycja Museo de Arquitectura Maya Baluarte de Nuestra Señora de la Soledad w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Jadeit – skarby Majów
Jadeitowa maska Yuknoom Ch’een II Wielkiego, boskiego władcy dynastii Węża (Kaanul) z Calakmul. Ekspozycja Museo de Arqueología Maya Fuerte de San Miguel w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Majowie praktycznie nie mieli dostępu do złota. W Mezoameryce rolę złota zajmowały zielone kamienie, jak jadeit, malachit czy serpentynit. Właśnie z tych minerałów wykonywane były słynne maski boskich władców Majów. Jedne z najwspanialszych, te pochodzące z Calakmul, możemy podziwiać na żywo właśnie w muzeach w Campeche. Są tu jadeitowe maski Yuknoom Ch’ena II Wielkiego, Yuknoom Yicha’ak K’ahka i Yuknoom Took K’awilla.
Pelikan na tle Słońca zachodzącego nad Zatoką Meksykańską w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Czeka nas znowu zachód Słońca. Tym razem na promenadzie, nad Zatoką Meksykańską. A potem wieczorny spacer pośród najwspanialszej kolonialnej architektury i spotkanie ze stylem architektonicznnym Churrigueresque 🙂
Malowniczy zachód Słońca nad Zatoką Meksykańską w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dzień 7 – Rajd przez Campeche
Monte to termin, którym określa się na Juaktanie wszystko to, co położone jest poza granicami osad ludzkich… (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Pałac Pięciu Pięter i maski boga Słońca
Pałac Pięciu Pięter to najdalej wysunięta na południe budowla w stylu architektonicznym Puuc (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Po śniadaniu w kolonialnej restauracji wymeldowujemy się z hotelu i ruszamy w rajd przez rozległy stan Campeche. Po drodze najpierw Edzna, jedno z większych, a zarazem najstarszych miast Majów. Od najdawniejszych czasów otoczone było fosą. Nic dziwnego, bo w przeszłości narażało się potężnym, jak władcy Coba czy wężowładcy Calakmul, w obu wypadkach kilka klas wagowych wyżej niż Edzna. Ambitne miasto może się dziś jednak pochwalić wspaniałym Pałacem Pięciu Pięter (Majowie z zasady mieli problem z wybudowaniem dwóch pięter jedno na drugim, tutaj również musiano użyć podstępu).
Maska architektoniczna Kinich Ahau – boga zachodzącego Słońca w Edzna (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Edzna to gigantyczne stanowisko. Z największych ciekawostek zobaczymy tu wielkie maski K’inich Ahau – Promienistego Pana, czyli boga Słońca, które zdobią elewację wczesnoklasycznej budowli. Szczęśliwie zachowane, bo przysypane gruzem, oparły się gorliwości Hiszpanów, którzy chętnie dewastowali wszelkie tego typu pozostałości dawnych kultur.
Główny akropol w Edzna, Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Tajemnice Jukatanu – Paszcza potwora Ziemi
Portal zoomorficzny – Paszcza Potwora Ziemi – Witz na jednym ze stanowisk archeologicznych w regionie Chenes, Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Następnie pojedziemy na południowy-wschód. Zobaczymy po drodze jedną z najwspanialszych pereł stylu architektonicznego Chenes, z pięknym zoomorficznym portalem – wspaniałym elementem ikonograficznym tak chętnie zapożyczanym w stylach Puuc i Rio Bec, i wieżami, które z założenia miały naśladować strzeliste piramidy Peten. Na wieczór musimy dotrzeć do Xpujil, jadąc przez najrzadziej zaludnioną i ciągle jeszcze dość dziką część Jukatanu.
Pałac Trzech Wież w Rio Bec, ewenement architektoniczny na skalę nie tylko regionu (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Przed kolacją w lokalnej jadłodajni serwującej najlepsze quesadillas na terenie półwyspu, wybierzemy się na spacer po stanowisku Xpuhil I. Tam zapoznamy się z podstawami stylu architektonicznego Rio Bec. Wspaniały Pałac Trzech Wież to jedna z najsłynniejszych budowli Majów. W spokojne dni po południu często spotykam tu lisy szare, zaś za pałacem często poluje para sokołów białogardłych. Xpujil to logistyczne centrum naszych operacji w południowo-wschodnim Campeche – zostajemy tu na trzy noce, by wycisnąć ile się da z okolicznych, położonych głęboko w dzikiej selwie stanowisk archeologicznych.
W Meksyku najlepsze quesadille serwują w Xpujil. Uwielbiamy je cały rok i nikt nie jest po nich głodny… Można je wziąć na wynos, warto na całodzienne wycieczki do Calakmul czy Becan (fot: P.A. Trześniowski 2023)Oprócz kulinarnych specjałów w jednym z naszych ulubionych lokali dodatkową atrakcją mogą stać się rozgrywki piłkarskie 😉 (fot: P.A. Trześniowski (2023)
Dzień 8 – Region Rio Bec
Jedna z tutejszych opcji śniadaniowych: empandas – ser i warzywa zawijane w pierożki z tortilli. Południowo-wschodnie Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Stolica regionu Rio Bec
Wczesnoklasyczna piramida IX w Becan, wzniesiona w stylu Peten z późniejszymi modyfikacjami w późnym i schyłkowym klasyku (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Po śniadaniu z najlepszą lokalną kuchnią w dobrze sprawdzonym miejscu (świetne huevos rancheros i napoje z owoców) pojedziemy do Becan. Zobaczycie kolejne ukryte w lesie miasto Majów. Becan jest otoczone głęboką suchą fosą z wysokim przedpiersiem. Prowadzi przez nią siedem mostów, a stanowisko wzięło od niej swoją współczesną nazwę (Droga Węża – Ruppert uważał, że fosa wygląda, jakby była wyryta przez potężnego węża). To stolica regionu Rio Bec, jednak z uwagi na brak jakichkolwiek odnalezionych tutaj inskrypcji należy do najbardziej tajemniczych stanowisk archeologicznych związanych z cywilizacją Majów.
Schodami w górę, schodami w dół. Piramida IX w Becan (fot: P.A. Trześniowski 2019)
W tym pełnym zakamarków i ukrytych przejść mieście spędzimy kolejne kilka godzin. Na piramidy Becan nadal można się wspinać (to pierwsze takie stanowisko spośród odwiedzanych przez nas na trasie). W spokojne dni widuję tutaj tukany i trogony. Weźmiemy z sobą prowiant i spróbujemy urządzić piknik na szczycie jednej z piramid. Znam miejsce, gdzie w cieniu i z przyjemnym przewiewem można przypatrywać się polowaniom pary sokołów białogardłych.
Znajomy widok – zoomorficzny portal w stylu Chenes, tym razem na szczycie piramidy X w Becan – oczywiście schyłkowoklasyczny dodatek do wcześniejszej konstrukcji (fot: P.A. Trześniowski 2023)Sokół białogardły jak na wyciągnięcie ręki. Znane nam pary tych drapieżników polują nieopodal wybranych piramid na czterech stanowiskach archeologicznych Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dom Paszczy Węża i jeszcze dalej w selwę
Podwójny portal zoomorficzny w stylu Chenes w samym sercu regionu Rio Bec – architektoniczny ewenement na skalę świata Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Później, jeśli nie będziecie mieć jeszcze dość architektury Majów, zobaczymy Chicanna – kolejne z satelitarnych stanowisk Becan, gdzie mamy znakomite przykłady mieszanki stylów Rio Bec i Chenes. A następnie pojedziemy do jednego z bardziej oddalonych, ukrytych w selwie stanowisk w rejonie Xpujil, ale takiego, do którego daje się jeszcze dotrzeć samochodem 😉 Tam zobaczycie najbardziej niesamowity amalgamat stylów Rio Bec, Chenes i Puuc w ramach jednej budowli.
Dom Paszczy Węża – zoomorficzny portal w stylu Chenes od którego stanowisko archeologiczne Chicanna wzięło swoją nazwę (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Archeologicznie to nieduże stanowisko, składające się z zaledwie kilku dworków natomiast aż trzy z nich mają piękne zoomorficzne portale, a jego umiejscowienie w głębi lasu daje szansę na kolejny bliski kontakt z przyrodą. Zabieramy prowiant i tutaj, u stóp najwspanialszego dworu, będącego mieszanką aż trzech stylów architektonicznych zrobimy sobie piknik.
Perfekcyna mieszanka stylów architektonicznych Rio Bec, Chenes i Puuc w ramach najbardziej eklektycznego dworku w regionie Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)
W ruinach bardzo często pojawiają się stada wyjców, czasem znacznie rzadsze od nich, zagrożone wymarciem czepiaki. Z dala od ludzkich osiedli, bardzo często zdarzają się tu małpy obu występujących na Jukatanie gatunków. Poluje tutaj również para sokołów białogardłych, a po drodze do ruin jest aguada, gdzie czasem zaglądają tapiry i inni mieszkańcy tropikalnego lasu podzwrotnikowego.
Młodziutki czarny wyjec jukatański (Alouatta pigra) na jednym ze stanowisk archeologicznych w regionie Rio Bec w południowo-wschodnim Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 9 – Królestwo Węża I – późnoklasyczna stolica hegemonii
Najpyszniejsze huevos motulenos w południowo-wschodnim Campeche. W tym lokalu serwują również świetne soki ze świeżych owoców (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Stolica Węży
Wielka Piramida II w Calakmul ze szczytu piramidy VII (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Calakmul to druga stolica Drugiego Królestwa Węża… – siedziba najpotężniejszej dynastii Majów u szczytu jej prosperity. W ciągu dwóch kolejnych dni postaram się opowiedzieć całą jej historię (na temat Węży napisałem serię artykułów dla „Archeowieści”), jednak jeśli czytaliście Sagę Ognia i Lodu G.R.R Martina wiedzcie, że jego Lannisterowie mogli być śmiało wzorowani na Kaanul 😉
Uxte’tuun – Trzy Kamienie – tak niegdyś nazywało się państwo ze stolicą w Calakmul. Glify na jednej z majańskich stel na schodach Piramidy Wenus (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Matecznik dzikiej przyrody Ameryki Środkowej
Porzucone przed tysiącem lat miasto, położone jest w samym sercu olbrzymiego Rezerwatu Biosfery Calakmul (największy pojedynczy skrawek dzikiego lasu Meksyku). Żyje tu masa zwierząt, w tym pięć gatunków kotów: jaguar, puma, ocelot, margaj i jaguarundi. Oczywiście dzikie koty nie są przywiązane do drzew – jaguara czy pumę miałem zaszczyt widzieć jak dotąd raz, drogę do Calakmul dosyć często jednak przebiegały mi jaguarundi. Do drzew natomiast praktycznie przybite są małpy – stada wyjców wchodzące sobie w drogę to głośny spektal dźwięku.
Sac xikin – ocelot (Leopardus pardalis), trzeci z pięciu dzikich kotów Ameryki Środkowej (fot: P.A. Trześniowski 2010)
Najwyższe piramidy w meksykańskiej części Jukatanu
Będziemy mieli szansę obejrzeć ten las z góry, wspinając się na najwyższe piramidy w meksykańskiej części Jukatanu (obie mają mniej więcej po 50 m). W przejrzyste dni sokole oko wypatrzy ze szczytów odległą o 40 km potężną piramidę triadyczną La Danta w El Mirador (Peten, Gwatemala) – preklasyczną stolicę Pierwszego Królestwa Węża. Wśród drzew zdarzają się dzięcioły, kolibry, tukany, trogony. Wśród krzewów pekari i indyki pawie.
Piramida I w Calakmul wycelowana jest dłuższą krawędzią w potężną piramidę triadyczną La Danta w odległym o 40 km El Mirador (Peten, Gwatemala), choć jej szczyt niełatwo wypatrzyć samodzielnie bez wcześniejszego wskazania. Widok ze szczytu Wielkiej Piramidy II (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Największa zdrada na Nizinach Majów
Widok na zielony ocean selwy ze szczytu Wielkiej Piramidy II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wyprawa do Calakmul zajmuje cały dzień, więc trzeba zabrać ze sobą wodę i jedzenie (na miejscu nie da się nic kupić). Ruiny są naprawdę rozległe i jest tutaj sporo miejsc, gdzie możemy wygodnie usiąść, odpocząć w cieniu wielkich drzew i zjeść. Calakmul to przede wszystkim opowieść o Yuknoomach… Trzech kolejnych boskich władcach dynastii Kaanul i imperatorach Uxte’ tuun, bo tak nazywało się tutejsze państwo, którego Calakmul (oryginalnie Chiiknahb’) było stolicą.
Wielka Piramida II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Będzie opowieść o ich potędze, a potem o wielkiej klęsce, która przewróciła imperium niczym domek z kart. Będzie opowieść i o czwartym, ostatnim władcy Kaanul i o największej zdradzie na Nizinach Majów, której nie powstydziliby się Lannisterowie.
Na temat dynastii Węża i wieków zmagań Kaanul z ich odwiecznymi adwersarzami – Tikal napisałem szereg artykułów popularno-naukowych, z którymi oczywiście warto zapoznać się przed rozpoczęciem wycieczki 😉
Powyższy korpus nie wyczerpuje oczywiście tematu i nie jest na pewno moim ostatnim słowem w tej kwestii – kilka kolejnych części jest już w trakcie pisania i w redakcji, a jeśli uzbieram kiedyś fundusze, być może któregoś dnia będzie z tego książka…
Wulkan nietoperzy
Po południu, odwiedzimy jeszcze pobliskie stanowisko ze wspaniałym wczesnoklasycznym reliefem, a potem Wulkanem Nietoperzy! Z czeluści potężnego leja krasowego co wieczór wylatuje na nocne polowanie kilka milionów małych skrzydlatych stworków. Poruszając się w górę po trajektoriach spiralnych, tworzą swoisty wir. Fenomen trwa zwykle na godzinę przed oraz do pół godziny po zachodzie Słońca.
Stanowiska archeologiczne w selwie to obraz codziennej walki ostatnich śladów cywilizacji Majów z powracającą na swój teren przyrodą (fot: P.A. Trześniowski 2020)Czepiaki trójbarwne w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Dzień 10 – Królestwo Węża II – piramidy triadyczne i zagadka korzeni Kaanul
Środkowoklasyczna Piramida Kormoranów w Dzibanche, wzniesiona w stylu Peten, lecz z elementami środkowomeksykańskiego stylu architektonicznego talud-tablero. Lokalny dialekt architektoniczny – podwójne pilastry, widać na ścianie świątyni na szczycie piramidy (fot: P.A. Trześniowski 2020)
To dziwne, ale archeolodzy bardzo długo szukali stolicy dynastii Węża (Kaanul). O pasjonującej historii tych poszukiwań opowiem, jednak najciekawszy był finał: w 1993 r., kiedy po kilku dekadach ustalono, że stolicą dynastii Węża musiało być Calakmul, w kilka miesięcy później odkryto schody hieroglificzne w Dzibanche, pełne glifów herbowych z głową Węża… To nie był koniec i końca nadal nie widać, a awantury (tak czasem kończą się niektóre wykłady na konferencjach) o pochodzenie najpotężniejszej spośród dynastii Majów trwają 😉
Matapalo – pasożytnicza forma figowca na stanowisku archeologicznym Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Pierwsza stolica Węży?
Środkowoklasyczna Piramida Kormoranów w Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Pierwszą stolicą Drugiego Królestwa Węża było Dzibanche – miasto splądrowane później w trakcie ich wojny domowej. Zobaczymy tu wczesnoklasyczne piramidy i poszukamy związków architektonicznych z niektórymi budowlami z Calakmul. Zobaczymy też elementy środkowomeksykańskiego stylu talud-tablero na niektórych z nich. Ślady świadczące o zagadkowych relacjach dynastii Węża (Kaanul) w epoce środkowoklasycznej z Teotihuacan – odległym środkowomeksykańskim hegemonem, który przez długie stulecia był najpotężniejszym i najbardziej nieprzejednanym wrogiem Węży…
Czarny wyjec jukatański (Alouatta pigra) – zdarzają się w też Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Dom Słońca – piramida triadyczna
Szczytowa część wczesnoklasycznej piramidy triadycznej w Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Na jednym ze stanowisk satelitarnych Dzibanche zobaczymy też pierwszą piramidę triadyczną – specyficzną budowlę o konstrukcji fraktalnej, świadczącą o co najmniej kulturowych związkach gniazda Węży z potężnym preklasycznym imperium Majów w Niecce Mirador-Calakmul, gdzie we wcześniejszej epoce rozwinął się i panował ten typ architektury.
Chomak – szary lis wirgiński. Spotykamy je często w ruinach Becan, Calakmul, Dzibanche i wielu mniejszych stanowisk w regionie Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wspomniana piramida jest już jednak wczesnoklasyczna, a więc dosyć późna, jak na ten szczególny typ architektury. Czy wczesnoklasyczne Dzibanche mogło być kolebką dynastii Węża?! Opowiem dlaczego nie oraz o zaciekłych sporach archeologów na ten temat.
Wyścig na schodach wczesnoklasycznej piramidy triadycznej w Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Zagadka kolebki dynastii Węża – Ichkabal
Panorama ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej w Ichkabal (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Być może było nią odległe o 11 km w linii prostej preklasyczne stanowisko Ichkabal – jedyne miasto Majów na terenie Meksyku z preklasyczną – triadyczną architekturą (taką jak w El Mirador), udostępnione dla ruchu turystycznego. Zostało ono porzucone pod koniec preklasyku, podobnie jak wielkie stolice w Niecce Mirador-Calakmul. Wiele wskazuje, że kolebką Węży mogły być jednak właśnie tamte gigantyczne stolice w dzisiejszym gwatemalskim departamencie Peten: El Mirador, Nakbe, Yaxnohcah i El Tintal… Spory będą trwać jeszcze długo.
Panorama ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej w Ichkabal (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Badania w Ichkabal nie zostały, niestety, przeprowadzone we właściwy sposób. Stanowisko to długo jeszcze nie powinno być otwierane dla ruchu turystycznego. W efekcie niczego wiążącego ani zmieniającego naszą wiedzę na temat dyastii Węża nie znaleziono. Skoro jednak otwarto je w styczniu 2025, z pewnością warto złożyć tutaj wizytę. Na piramidy wielkie niczym góry można na szczęście wchodzić. Nie można robić zdjęć bez pozwolenia porządnym aparatem. Po wizycie w ruinach pojedziemy nad lagunę Bacalar. Pora dla odmiany zanurzyć się w wodzie 😉
UWAGA: Ze względu na porę deszczową dojazd do Ichkabal i Dzibanche jest w lipcu niemożliwy. W zależności od tego jak będą rozkładać się deszcze na przestrzeni miesiąca, jeśli nic się nie zmieni, pojedziemy prosto nad lagunę Bacalar i być może znajdziemy wtedy nawet czas na rejs po Lagunie Siedmiu Kolorów 😉
Dzień 11 – Wschód Słońca na wschodnim wybrzeżu Jukatanu i laguna Bacalar
Wschód Słońca nad laguną Bacalar. Prywatny pomost w jednym z zaprzyjaźnionych resortów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Bacalar to kolejna turystyczna legenda na mapie Meksyku. Miasto słynie z hiszpańskiego fortu, który został zdobyty w trakcie Wielkiej Insurekcji Majów (1847-1935). Przede wszystkim jednak słynie ze zbiornika wodnego, zwanego poetycko Laguną Siedmiu Kolorów. Staram się zatem omijać zatłoczone miejsca, lokując się tuż przy lagunie, z bezpośrednim dostępem do wody, więc jak najdalej od miasta.
Wschód Słońca nad laguną Bacalar. Prywatny pomost w jednym z zaprzyjaźnionych resortów (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Starania te spłacam pięknym wschodem Słońca oraz dziką przyrodą, która głośno wita każdy nowy dzień. Wśród okolicznych drzew warto zwracać uwagę na ptaki. Oprócz gatunków brodzących – oczywistych na wybrzeżu ogromnego zbiornika wodnego, zdarzają się tu kolibry, tukany, trogony, motmoty i modrowronki. Można, a właściwie to warto pożyczyć teraz kajaki i popływać po lagunie. Nad laguną Bacalar możemy zostać do jakiejś jedenastej. Przed nami jednak droga…
Wschód Słońca nad laguną Bacalar. Prywatny pomost w jednym z zaprzyjaźnionych resortów (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Korytarz Peten I
Klasyczna piramida w stylu Peten w Korytarzu Peten (fot: P.A. Trześniowski 2010)
W powrotnej drodze na Riviera Maya przejedziemy przez małe stanowisko archeologiczne, gdzie zobaczymy graniastą piramidę w czystym stylu architektonicznym Peten. Stylu charakterystycznym przecież dla departamentu Peten w Gwatemali. Na wschodzie półwyspu Jukatan, w meksykańskim stanie Quintana Roo mamy jednak do czynienia z kulturowym zjawiskiem, którego pozostałością w architekturze są stanowiska archeologiczne z piramidami zbudowanymi właśnie w stylu Peten. Archeologia Majów jak dotąd nie wyjaśnia natury tego wpływu.
Stolica wielkiej insurekcji Majów
Świeże warzywa i owoce na mercado – targowisku w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Następnie przejedziemy przez Felipe Carillo Puerto – dawne Noj Kan Santa Cruz – miasto założone przez Majów podczas Wielkiej Insurekcji (1847-1935). Znajduje się tu prawdopodobnie jedyny na Ziemi kościół zbudowany rękoma kolonialnych jeńców pod kontrolą indiańskich – majańskich nadzorców (Jukatekowie, późniejsi Meksykanie, którzy po upadku Wicekrólestwa Hiszpanii w 1821 r. założyli na terenie półwyspu niepodległe państwo, sprzedawali Majów jako niewolników do kopalni na Kubie). Zatrzymamy się tu na późne majańskie śniadanie albo wczesny obiad.
Kolonialne Valladolid
Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Pora na trzecie z kolonialnych miast pobudowanych przez niesławnych konkwistadorów Jukatanu, Hiszpanów z rodu Montejo. Valladolid jest z nich najmniejsze, ale na pewno nie najmniej interesujące. To tutaj, od egzekucji domniemanego przywódcy przyszłego majańskiego powstania, rozpoczęła się rzeczywiście w 1847 r. Wielka Insurekcja Majów. Tutejsze kościoły i część kamienic pobudowane są z materiału pochodzącego z rozebranych piramid i świątyń znajdującego się tu uprzednio miasta Majów – Zaci. Znajduje się tu także święta cenota Majów o tej samej nazwie. W Valladolid możemy zakosztować znów jukateckiej albo majańskiej kuchni (jest crema de chaya!).
Crema de Chaya w jednej z klimatycznych restauracji w Valaldolid (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 12 – Chichen Itza – jeden z Siedmiu Cudów Świata
Słynna Piramida Kukulkana w Chichen Itza, najsłynniejsza budowla w stylu architektonicznym Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2016)
Poranek w Valladolid to również doskonała pora na spacer, bo pastelowe barwy kolonialnych budowli Valladolid prezentują się pięknie przy wschodzącym Słońcu. Proponuję śniadanie w atrium najstarszego kolonialnego hotelu w mieście. Opowiem parę słów o jego historii. Do Chichen Itza mamy wprawdzie niecałą godzinę drogi, jednakże chciałbym wyjechać jak najwcześniej, by dać Wam potem więcej czasu na delektowanie się głównymi atrakcjami programu.
Siedem Cudów Świata
Słynna Piramida Kukulkana w Chichen Itza, najsłynniejsza budowla w stylu architektonicznym Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2016)
Chociaż nie zgadzam się ze współczesną listą Siedmiu Cudów Świata, uważając, że spośród stanowisk archeologicznych Mezoameryki, palma pierszeństwa należy się dzisiaj Tikal, bardzo szanuję to miejsce. Po trzecie dlatego, że jest tu Święta Cenota oraz Cenote Holmul – jedne z najważniejszych stanowisk jaskiniowej archeologii podwodnej. Po drugie dlatego, że historia badań Chichen Itza to historia archeologii Majów.
Świątynia Sowy w Chichen Itza, wybudowana we wczesnoposktlasycznym stylu Maya-Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Byli tu Stephens z Catherwoodem, a miasto w najpiękniejszej, bo nieodrestaurowanej jeszcze wersji znamy na szczęście z rycin tego ostatniego. Był tu senator Edward H. Thompson – niesprawiedliwie oceniany i źle potraktowany przez los, wielki pasjonat i jeden z prekursorów archeologii podwodnej. Był tu Sylvanus G. Morley – słynny archeolog-szpieg i cała ekipa Carnegie z Ruppertem i Dennisonem w składzie. W XXI stuleciu nadal, choć wciąż nie zawsze z powodzeniem prowadzone są tu jaskiniowe wykopaliska podwodne. Niepublikowane, ale kto o nich opowie lepiej niż ja…? 😉
Chichen Itza
Piramida Wielkiego Kapłana, Ossario w Chichen Itza, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Po pierwsze jednak uwielbiam Chichen Itza, ponieważ to widok Piramidy Kukulkana sprawił, że przed laty rzuciłem karierę w IT i zostałem archeologiem. Że lubię mniej zatłoczone przez turystów, lepiej gdy położone głębiej w lesie, a najlepiej to nieodrestaurowane stanowiska to druga strona kija. W Chichen Itza, prócz tych największych i najwspanialszych przykładów monumentalnej architektury Maya-Toltec, okraszonych pięknymi dodatkami stylów architektonicznych Chenes i Puuc, będę mógł zabrać Was również tam, gdzie turystów nie ma. Jestem powien, że po kilkunastu dniach wycieczki objazdowej i zwiedzania z archeologiem półwyspu Jukatan, docenicie udostępniony od niedawna kwartał Chichen Viejo 😉
Brama Chichen Viejo w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Chichen Itza to jedno z najmłodszych, a tak naprawdę ostatnie wielkie miasto Majów, którego prosperita to zarazem świt ich postklasycznej już cywilizacji. Po preklasycznych piramidach triadycznych Ichkabal, wczesnoklasycznych metropoliach, jak Becan czy Dzibanche, późnoklasycznym hegemonie Calakmul oraz późno– i schyłkowoklasycznych perłach architektury w stylach Rio Bec, Chenes i Puuc zamkniemy zatem klamrą prawie, że całą ich historię.
Świątynia Serii Początkowej w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Tajemnicze Yaxuna
Ruiny świątyni na końcu stukilometrowej sacbe – drogi Majów, łączącej niegdyś Coba z Yaxuna (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Kolejna klamra to Yaxuna, praktycznie nieznany i nie odrestaurowany ośrodek, w którym znajdziemy zarówno preklasyczne piramidy triadyczne, jak schyłkowoklasyczne zdobienia w stylu Puuc. Najważniejsze jest jednak xaibe – koniec drogi. Bo tutaj kończy się ta stukilometrowej długości sacbe, na którą patrzyliśmy dziewięć dni temu, na początku podróży przez Jukatan w Coba. Po raz ostatni opowiem o zmaganiach między preklasycznymi potęgami – być może Pierwszym Królestwem Węża z Niecki Mirador-Calakmul a Nowym Porządkiem. Teraz klamra jest już prawie kompletna. Kończymy objazd, wracając na Riviera Maya. Pora na chillout w Tulum 🙂
Resztki sztukaterii w późnoklasycznym stylu Puuc w Yaxuna (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dni 13-14 Chillout na Riviera Maya
Riviera Maya – wschód Słońca na słynnym wschodnim wybrzeżu Jukatanu i Morza Karaibskiego (fot: P.A. Trześniowski 2021)Riviera Maya – słynne wschodnie wybrzeże półwyspu Jukatan i Morza Karaibskiego (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Riviera Maya i Costa Maya to wspaniałe wschodnie wybrzeże półwyspu Jukatan, a jego najpiękniejsze plaże mieszczą się podobno w okolicach Tulum 😉 Pora na odpoczynek bierny, kilka dni totalnego luzu i czas na uporządkowanie wspomnień zgromadzonych w trakcie wycieczki objazdowej dookoła meksykańskiej części półwyspu Jukatan. Zaproponuję niezwykle klimatyczny boutique hotel w spokojnej części Tulum.
Niezwykle klimatyczne miejsce, które przewija się w trakcie naszych wypraw od 2008 r. (fot: P.A. Trześniowski 2019)Niezwykle klimatyczne miejsce, które przewija się w trakcie naszych wypraw od 2008 r. (fot: P.A. Trześniowski 2019)
W zależności od Waszych preferencji może jednak być coś dowolnie innego, od skromnych noclegowni w samym centrum miasta, przez apartamenty położone nieco głębiej w selwie (tu przyda się samochód lub rowery, aby dojechać do sklepu, restauracji czy na plażę), albo którykolwiek z krzykliwych resortów nad samym brzegiem Morza Karaibskiego, gdzie lubią sobie robić selfie celebryci (tam w nocy jest bardzo głośno, a żeby wyjechać poza zona hotelera stoi się czasem w kilkugodzinnych korkach).
Kilka dni relaksu na koniec wycieczki
Jedna ze słodkowodnych lagun w pobliżu Tulum. Doskonałe miejsce na relaks i odpoczynek w trakcie ostatnich dni wycieczki (fot: P.A. Trześniowski 2022)Jedna ze słodkowodnych lagun w pobliżu Tulum. Doskonałe miejsce na relaks i odpoczynek w trakcie ostatnich dni wycieczki (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Czy to już koniec naszej wspólnej przygody z archeologią? Niekoniecznie… Na wschodnim wybrzeżu Jukatanu przetrwała, a nawet rozwijała się nadal w okresie postklasycznym (909-1527/1695) cywilizacja Majów. Rozkwitł tu wtedy specyficzny styl architektoniczny zwany Stylem Wschodniego Wybrzeża, tak różny od wszystkiego co budowali do tej pory Majowie. Dano już spokój piramidom, boiskom do pok-ta-pok (pitz) i wielkim placom. Zmieniła się religia. Tak, postklasyczna cywilizacja Majów była już całkiem inna, a wzdłuż wybrzeża w okolicach Tulum mamy porozrzucanych wiele mniejszych stanowisk w zasięgu kilkudziesięciu minut jazdy. To już tylko dla chętnych, na coś więcej i jeszcze więcej… 🖖🤠🌴
Opowieści ze wschodniego wybrzeża
Styl Wschodniego Wybrzeża – ruiny Majów na Riviera Maya – północno-wschodnim wybrzeżu półwyspu Jukatan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Najciekawsze ze stanowisk archeologicznych na wschodnim wybrzeżu Jukatanu to niewątpliwie Zama – Miasto Świtu. Zdaniem jednej z moich szacownych koleżanek, pracującej na codzień w jednym z tych siedmiu nowych cudów świata, Zama to najpiękniej położone stanowisko archeologiczne na Ziemi. Kurtuazyjnie odpowiem, że Machu Picchu również jest pięknie położone, ale coś w tym jest… Bo w MaPi czy w Petrze brak jest tej pięknej lazurowej wody z białym marginesem baranka Mezoamerykańskiej Rafy Barierowej. Brak odświeżającego podmuchu Morza Karaibskiego…
Zama – Miasto Świtu, jedno z najpiękniej położonych stanowisk archeologicznych na Ziemi (fot: P.A. Trześniowski 2021)Zama – Miasto Świtu, jedno z najpiękniej położonych stanowisk archeologicznych na Ziemi (fot: P.A. Trześniowski 2021)
W murach Tulum chętnie opowiem o odkrywaniu tego stanowiska przez Stephensa i Catherwooda. Również o innych bohaterach, jak Michel Peissel, który sam odkrył kilkanaście stanowisk archeologicznych na piechotę. Ja archeologią Majów jestem w stanie wypełnić każdy dany mi czas…
Cenoty, laguny i przyroda Ameryki Środkowej
Cenoty, to skalne studnie wypełnione przejrzyście krystaliczną wodą. Jej przejrzystość sięgała nawet stu metrów (fot: P.A. Trześniowski 2020)Cenoty, to skalne studnie wypełnione przejrzyście krystaliczną wodą. Jej przejrzystość sięgała nawet stu metrów (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Postklasyczne ruiny Zama – Miasta Świtu, to już naprawdę wisienka na torcie 😉 Archeologia Majów to oczywiście jednak nie wszystko. Wschodnie wybrzeże to również piękny przyrodniczo zakątek Ameryki Środkowej. Największym przyrodniczym skarbem Jukatanu są bowiem Cenoty. Krasowe zapadliska będące wejściami do systemów jaskiniowych zalanych przez krystalicznie czystą wodę, a tych rozpoznanych na Riviera Maya mamy już prawie dwa tysiące kilometrów. Macie, więc do wyboru gorąca słoną wodę Morza Karaibskiego, albo chłodniejszą, krystalicznie przejrzystą wodę jukatańskich cenot.
Cenoty, to skalne studnie wypełnione przejrzyście krystaliczną wodą. Większość z nich to portale do rozległych systemów jaskiniowych (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Cenoty to mateczniki życia. Spotkać tu można bazylliszka – jaszczurkę, która porusza się tak szybko, że jest w stanie przebiec po powierzchni wody. Są żółwie obrazkowe, kilka gatunków słodkowodnych rybek, a nawet małe krokodyle. W cenotach można pływać, snorklować, w niektórych są na stałe zamocowane zip-line’y, a jeśli ktoś się uprze, można spróbować nurkowania i nawet z polskim instruktorem 🙂 W słodkiej wodzie pierwsze kroki nurkowe są znacznie bardziej komfortowe niż w słonej. 😎👌
Cenoty, to skalne studnie wypełnione przejrzyście krystaliczną wodą. Większość z nich to portale do rozległych systemów jaskiniowych (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Dzień 15 – Czas pożegnań
Końcowy, relaksacyjny etap wyprawy Tajemnice Jukatanu można oczywiście przedłużyć o dowolną ilość dni, jednakże wszystki kiedyś musi mieć swój koniec 😉 Po śniadaniu albo obiedzie, w zależności od pory wylotu, jedziemy na lotnisko. Loty do Europy odbywają się zwykle po południu, a w Cancun jest wspaniałe muzeum archeologii Majów 😉 Jest nawet kilka małych stanowisk archeologicznych, a w jednym spotkałem kiedyś w samym środku upalnego dnia wielkiego węża boa… Ze sobą, oprócz wspomnień, warto zabrać tutejsze wspaniałe przyprawy, herbatę z hibiskusa, kadzidełka z żywicy copal. W Europie wylądujecie kolejnego, 16 dnia wyprawy.
Tajemnice Jukatanu
ARCHEOWYPRAWY: Meksyk, Belize, Gwatemala
Tajemnice Jukatanu to mój program autorski, bazujący na siedemnastu latach doświadczeń w zwiedzaniu i organizacji wycieczek, wypraw i eksploracji na terenie półwyspu Jukatan, Meksyku i innych krajów Ameryki Środkowej, lat pracy jako instuktora nurkowania i przewodnika jaskiniowego oraz nie kończących się nigdy studiów archeologii przeplatających się z pracą w terenie. Oferuję go zarówno w skróconych wersjach tygodniowych, niniejszej wersji dwutygodniowej, czy wersjach przedłużonych do trzech tygodni na specjalne życzenie. Jestem pewien, że nie znajdziecie nigdzie lepiej wypakowanego programu wycieczki objazdowej, nie tylko po Jukatanie, ale i po całym Meksyku 🖖🤠🌴
ARCHEOWYPRAWY 2023: Meksyk, Belize, Gwatemala
Najbliższe wolne terminy dostępne od 5 kwietnia 2026!
Koszt wyprawy: promocyjnie 2200 EUR przy minimum czterech osobach, albo 2500 EUR przy dwóch osobach. Cena obejmuje wszystkie transfery na terenie Meksyku, wszystkie noclegi i bilety wstępu, oprócz ewentualnych wycieczek fakultatywnych w ciągu ostatnich dwóch dni oraz śniadania w trakcie ostatnich dwóch dni.
Koszty proponowanego przelotu na dzień dzisiejszy: 5982 PLN (Condor: Warszawa – Frankfurt – Cancun – Frankfurt – Warszawa)
Zacatecas, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, archeowyprawy, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, Architektura Kolonialna, Barok, Ultrabarok, Churrigueresque, Churrigueryzm
Chwytająca za serce scena z „Desperado”. Zacatecas. Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Mimo przystanku w Guadalupe, do Zacatecas docieramy dość wcześnie. Pierwszym zaskoczeniem jest umiejscowienie starego kolonialnego ośrodka w kotlinie. To było jedno z najważniejszych miast Wicekrólestwa Nowej Hiszpanii, jednak powstało oczywiście na gruzach świątyń kolejnej z prekolumbijskich cywilizacji. Co robili tutaj Zacatekowie – kolejny z ludów Cziczimeckich? Wydobywali srebro i złoto! Pełni oczekiwań zjeżdżamy stromą drogą w kotlinę, nie wiedząc jeszcze na jakie narażamy się kłopoty… 😉
Kolonialne miasto Zacatecas położone w kotlinie pośród bogatych w kruszcze wzgórz, Po przeciwnej stronie Cerro de la Bufa – miesce dawnej kopalni srebra (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zacatecas oferuje turystom całą gamę atrakcji. Jest wśród nich nawet zwiedzanie dawnej kopalni srebra oraz tramwaj podniebny El Teleférico, który łączy górujące nad miastem szczyty Cerro de la Bufa i Cerro del Grillo, piętrzące się w odległości 650 m. Zacieram ręce, ciesząc się, że będziemy mieli czas pozwiedzać i porobić trochę zdjęć z góry. Niestety, rzeczywistość pokrzyżowała niebawem ten jakże chytry plan.
Ex Convento San Francisco de Almoloyan y de Asís w Zacatecas. Piękny przykład stylu Churrigueresque (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Punkt pierwszy to zalogować się na nocleg. Tuż po wjeździe mijamy jednak wspaniałe ruiny kościoła z elewacją w stylu Churrigueresque. Postanawiamy zmienić priorytety i zacząć zwiedzanie nie zwlekając, zanim znajdziemy nocleg. W górę serca… Założony w 1568 r. franciszkański zbór był pierwszym i najstarszym klasztorem w Zacatecas.
Wnętrza byłego komplelsku klasztornego San Francisco de Almoloyan y de Asís w Zacatecas przejęte przez Museo Rafael Coronel (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Sklepienie świątyni zawaliło się na początku XX w. Dziś kościół funkcjonuje zatem jako sala koncertowa. Towarzyszy mu romantyczny ogród. W dawnych pomieszczeniach klasztornych znajduje się muzeum Rafael Coronel, które postanawiamy jednak zostawić sobie na jutro. Robimy masę zdjęć. Potem zjeżdżamy dalej w dół, na dno kotliny Zacatecas, aby znaleźć nasz nocleg i zostawić samochód.
Zacatecas i wagonik kolejki linowej mknący nad kotliną (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Prawdziwym problemem okazał się jednak dojazd do niego. Zacatecas leży w kotlinie o bardzo stromych ścianach, zaś pajęczyna stromych i wąskich ulic powstała w dużej mierze przed wynalezieniem samochodów. Nasza noclegownia znajdowała się mniej więcej w połowie na przeciwległym zboczu. Jakże niemiłym zaskoczeniem okazało się, że nasz chiński Changan nie daje radę się wspiąć?! Ryzykując otarcie błotnikami o ściany, ratujemy się slalomami. To jednak jeszcze nie koniec przeciwności losu. Gdy już wreszcie wydrapujemy się na odpowiednią wysokość, okazuje się, że dalsza droga jest przegrodzona wormholem.
Pewnego razu w Meksyku – niespodzianka na drodze w Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po krótkich oględzinach stwierdzam, że przejadę, nie tykając niespodziewanego horyzontu zdarzeń. I na tym jednak nie koniec. Auta nie ma gdzie zaparkować przy żadnej wąskiej dróżce. Widząc, że nijak nie podjadę w samo sąsiedztwo zaznaczonego w nawigacji adresu, postanawiam zjechać z powrotem na sam dół i tam poszukać szczęścia, tj. miejsca do lądowania. Wąskimi schodkami między kamienicami wracam dziarsko na górę.
Pewnego razu w Meksyku – niespodzianka na drodze w Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dobrą chwilę zajmuje mi znalezienie adresu, o którym nikt w sąsiedztwie nie słyszał i, którego jakby nie ma. Nieźle poirytowany utraconym czasem, zaczynam łomotać do kolejnych bram. Udaje się w końcu. Lokum okazuje się jednak wielką prowizorką. Pokoje bez okien na zewnątrz to standard znany mi z Azji. Toaleta za niewysokim przepierzeniem wydaje się jednak nieprzemyślaną lokalną inwencją. Pozytywem jest za to sala prób na piętrze, w której dokazuje właśnie młody meksykański zespół chicano rap… 😉
Widok z okolicy naszej noclegowni na Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
I tak mieliśmy iść zwiedzać, więc nie pora jeszcze na głośną muzykę. Schodzę do auta po bagaże. Zwalnia się miejsce nieco bliżej schodów, więc szybko przeparkowuję, robiąc szaloną pętlę po wąskich, jednokierunkowych uliczkach. Wdrapuję się z powrotem na górę i wkrótce ruszamy w teren. Mijana wcześniej kolonialna architektura Zacatecas kusiła ogromnym potencjałem.
Spacer po Centro Historico de Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zanurzamy się więc w kolonialnej architekturze, wyglądając sladów historii podboju Zacatecas. Przechodzimy przez arkadę z restauracją, która o tej porze dokonała już ekspansji ze stolikami i krzesełkami na ulicę. Jedzenie pachnie na tyle sympatycznie, że jeśli nie znajdziemy żadego ciekawego streetfooda, będziemy mogli tu wrócić.
Popołudniowy spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zacatecas zajął w 1540 r. konkwistador Pedro Almindes Chirinos Peralmindes, choć jego ekspedycja nie zdała sobie sprawy z geologicznego potencjału kotliny. Złoża srebra odkrył dopiero w 1546 r. baskijski konkwistador Juan de Tolosa, który brał wcześniej w latach 1540–1542 udział w tłumieniu powstania Zakateków i Caxcan. Cztery lata po odkryciu srebra, de Tolosa poślubił córkę Hernana Corteza, wnuczkę Montezumy II – ostatniego władcy Azteków. Miał z nią kilkoro dzieci, jednak zmarł w ubóstwie, przynajmniej wedle ich zeznań. W latach 1550-1590 na terenie stanów Zacatecas, Aguascalientes, Guanajuato, Jalisco i San Luis Potosi wybuchło powstanie Cziczimeków.
Katedra w Zacatecas – meksykańska perła ultrabaroku
Jako najbogatsze miasto wicekrólestwa i drugie co do ważności po mieście Meksyk, Zacatecas stało się szybko centrum ewangelizacji podbitych terytoriów. Błyskawicznie przybyli tu Franciszkanie, Augustianie i owiani złą sławą Dominikanie – czekiści kościoła katolickiego, zakładając swoje klasztory w pobliżu kopalni kruszców. Przy Plaza de Armas – centralnym placu miasta, który zwyczajowo brał swoją nazwę od ćwiczonej tutaj przez wojska konkwistadorów musztry, mijamy kolejny imponujący środek ewangelizacyjnej propagandy – wspaniałą katedrę Wniebowzięcia.
Górna część ultrabarokowej zachodniej fasady Catedral Basilica de la Asunción de Maria przy Plaza de Armas w Zacatecas z rozetą symbolizującą Eucharystię. Jeden z najwpanialszych przykładów stylu Churrigueresque nie tylko w skali Meksyku (P.A. Trześniowski 2024)
Katedra, a właściwie bazylika katedralna Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Zacatecas to jeden z najwspanialszych przykładów stylu Churrigueresque – hiszpańskiego ultrabaroku, który z takim zapałem tropimy przez centralny i północny Meksyk. Katedrę w Zacatecas – Catedral basílica de la Asunción de María zbudowano w latach 1729-1745 r., na ruinach dwóch starszych kościołów z 1568 i 1625 roku. Najstarszy był oczywiście wzniesiony na prekolumbijskiej świątyni Zakateków. Trójnawową świątynię uruchomiono jednak dopiero w 1752 r., zaś katedrą została w 1863 r.
Kopuła katedry w Zacatecas i północna wieża zegarowa w opatrunku z rusztowań (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kopułę katedry Wniebowzięcia w Zacatecas przebudowano w 1848 r. na wzór kopuły grożącego dziś w każdej chwili zawaleniem, neoklasycystycznego kościoła Nuestra Señora de Loreto w mieście Meksyk. Jest ośmiokątna. Tamta kopuła była największą w Meksyku. Północną wieżę katedry w Zacatecas, tę z zegarem, ukończono dopiero w 1904 r. W trakcie naszej wizyty znajdowała się, niestety, w remoncie.
Chrystus Ukrzyżowany na północnej fasadzie Catedral Basilica de la Asunción de Maria w Zacatecas. Piękny przykład stylu Churrigueresque (P.A. Trześniowski 2024)
Północna fasada katery Wniebowzięcia w Zacatecas poświęcona jest Chrystusowi Ukrzyżowanemu – Santo Cristo de la Parroquia w towarzystwie Marii i Jana Ewangelisty. Przedstawienie flankują ultrabarokowe estypidy, takie pilastry o lekko wciętym kształcie, przypominającym odwrócony ostrosłup… Oczywiście bogato rzeźbione.
Południowa fasada Catedral Basilica de la Asunción de Maria w Zacatecas przedstawia patronkę kościoła i miasta (P.A. Trześniowski 2024)
Południową, barokową fasadę katedry Wniebowzięcia w Zacatecas poświęcono patronce miasta – Nuestra Senora de Zacatecas. Tutaj również znajdziecie ultrabarokowe zdobienia, jak salomonowe kolumny. Jednak te najpiękniejsze będą oczywiście na głównej fasadzie – zachodniej. Tam oczy po prostu pękają od nadmiaru wrażeń.
Salomonowe kolumny na zachodniej fasadzie Catedral Basilica de la Asunción de Maria w Zacatecas i figury ewangelistów. Piękny przykład stylu Churrigueresque w najbardziej rozwiniętej formie (P.A. Trześniowski 2024)
Tematem głównej fasady – zachodniej jest Eucharystia, symbolizowana przez wspaniale zdobione okno rozety. Nad oknem stoi Chrystus w asyście cherubinów i apostołów. W dole w niszach wśród salomonowych kolumn prężą się rzeźby ewangelistów. Unikalnym zdobieniem kolumn na poziomie drugim są muszle. To najwspanialsza z fasad w stylu Churrigueresque moim skromnym zdaniem. Pięknie świeci w promieniach zachodzącego słońca, a jeszcze bardziej niesamowicie prezentuje się w nocnym oświetleniu.
Południowa wieża Catedral Basilica de la Asunción de Maria w Zacatecas. Wspaniały przykład stylu Churrigueresque (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Popołudnie szybko zmienia się w wieczór. Zacatecas kusi nie tylko architekturą. Widać, że miasto nastawione jest na rozrywkę. Po strawie dla ducha, pora zatem nasycić również i ciało.
Zapachy ściągają nas do straganu z meksykańską kuchnią. Do wyboru pełna bateria salsitas – głównie tych gotowych, ze sklepu. Ja jednak błyskawicznie wyciągam rękę w stronę robionej salsa macha, bazującej na drzewnych papryczkach chili. Jak ma trzepnąć to nie tylko porządnie ale i zdrowo…
Salsitas – ogień w płynie. Pełna bateria sosów z różnymi i różnie zaprawianymi gatunkami chili z tymi najpyszniejszymi włącznie (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kolejną świątynią, którą odwiedzamy w Zacatecas jest Iglesia de San Domingo z piękną fasadą w czystym barokowym stylu. Świątynię tę zbudowano w latach 1746-1749 i wyświęcono w roku 1750. Choć zatem różni się stylowo, jest rówieśniczką Katedry. Obie zresztą zostały zbudowane z podobnego materiału – różowej wulkanicznej cegły canteras. Nad portalem dewiza Ad maiorem Dei gloriam – z konflacją ostatnich dwóch liter – „Dla większej chwały Pana”. Hmm… to motto pechowo wyprzedzających swoje czasy Jezuitów.
Barokowa fasada Iglesia de Santo Domingo w Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wchodzimy do środka. Ołtarze w bocznych nawach aż kapią od złota. Od koloru ważniejszy jest jednak styl. Sporo motywów florystycznych i przede wszystkim estypity. Ciekawy przykład Churrigueresque, który widujemy zwykle tylko na fasadach. Skromniejszy ołtarz, w nawie głównej jest dla odróźnienia neoklasycystyczny.
Przykład kohabitacji stylów architekotnicznych wewnątrz Iglesia de Santo Domingo w Zacatecas. Wnętrze słynie ze wspaniałych ołtarzy w stylu Churrigueresque w nawach bocznych. Ołtarz nawy głównej jest klasycystyczny (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dzięki kopalniom złota i srebra Zacatecas było jednym z najbogatszych stanów Meksyku. El Edén w Cerro de la Bufa była jedną z największych kopalni srebra na Ziemi. Wydobycia zaprzestano dopiero w roku 1960, a w kopalni, prócz trasy turystycznej znajduje się klub nocny. W 1984 r. na górze la Bufa otworzono muzeum Bitwy o Zacatecas i La Cristiady – powstania z lat 1926-1929 w obronie kościoła katolickiego w Meksyku.
Kolonialna architektura w pobliżu Iglesia de Santo Domingo w Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Potem oglądamy neogotycką świątynię bliżej obrzeży miasta – Templo de Fatima z drugiej połowy ubiegłego wieku, po czym Agnieszka odpada. Zanurzam się już dalej bez niej w kolonialną historię Zacatecas, a jej Zapiski Niepozorne mogą być od tego miejsca jakkolwiek niekompletne.
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Bitwa o Zacatecas 15 IV 1811 r.
15 kwietnia 1811 r. powstańcy zajęli Zacatecas, rozpoczynając meksykańską wojnę o niepodległość (rebelia Hidalgo), która zakończyła się dopiero 10 lat później. W 1880 r. zbudowano tu pierwszą linię kolejową, która połączyła Zacatecas z mijanym dziś Guadalupe. W 1884 r. tory połączyły Zacatecas z miastem Meksyk i… El Paso w Teksasie (dzisiejszy stan USA).
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Avenida Hidalgo – wieczorny spacer po Centro Historico de Zacatecas w okolicach Katedry (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zacatecas, prócz kopalń złota i srebra, miało strategiczne znaczenie z uwagi na ważny węzeł kolejowy, który był kluczem do ataku na stołeczne miasto Meksyk. Mając ledwie 1200 żołnierzy, Medina Barrón ufortyfikował otaczające Zacatecas wzgórza i czekał na posiłki…
Wieczorny spacer po Zacatecas. Takimi uliczkami naprawdę niełatwo wyjechać, mając do dyspozycji nienajmocniejszy samochód (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Rebelianci nadeszli z El Torreon, do którego zmierzamy przecież właśnie na zaćmienie Słońca. Szef sztabu Pancho Villi, generał Felipe Ángeles, korzystając z prawie dwukrotnej przewagi w liczebności oraz artylerii, postanowił zaatakować miasto równocześnie ze wszystkich stron.
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po zdobyciu północnych wzgórz La Bufa i El Grillo, armia federalna wycofała się na Plaza de Armas. Gdy morale obrońców się załamało, Luís Medina Barrón nakazał odwrót w kierunku Guadalupe, gdzie jego 1500 żołnierzy zostało zmasakrowanych przez zamykających okrążenie rebeliantów.
Karoca i kolonialna architektura Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Bardziej epicko było jednak w mieście, gdzie dowodzący nadal obroną podpułkownik wysadził się wraz ze składem amunicji, odmawiając poddania. Rozsądnie, bo rewolucjoniści Pancho Villi rozstrzelali wszystkich wziętych do niewoli jeńców od kaprala wzwyż.
Medina Barrón wyrwał się z okrążenia z tylko kilkoma setkami ludzi. Jakieś 6000-7000 zginęło. Pancho Villa stracił 1000-3000 ludzi. Siła meksykańskiej armii federalnej została złamana. Droga do miasta Meksyk stała zaś otworem.
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Fiesta…
Zacatecas po zmroku tętni życiem. Gdybym miał spędzić dłuższy czas w którymkolwiek z mijanych do tej pory miast Centralnego Meksyku, chciałbym zrobić to właśnie tutaj. Choć pewnie nie jest to dzień jak co dzień, bo w centrum miasta właśnie zaczyna się jakaś większa fiesta…
Jest kilka scen w różnych zakątkach Centro Historico, każda z inną muzyką dla odbiorców… powiedzmy w różnym wieku. Centro Historico de Zacatecas znajduje się od 1993 r. na liście światowego dziedzictwa ludzkości pod auspicjami UNESCO. Mógłbym spacerować tymi uliczkami do rana, jednak nazajutrz czeka nas wreszcie powrót do archeologii Mezoameryki – wizyta w pobliskich ruinach La Quemada.
Wieczorny spacer po kolonialnym Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
GUadalupe, Zacatecas, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, archeowyprawy, Architektura Kolonialna, Barok, Ultrabarok, Churrigueresque, Churrigueryzm
Do Zacatecas z San Luis Potosi mamy już tylko dwieście kilometrów. Jest rajd przez Sierra Madre, ale bez serpentyn. Mamy więc czas, by zatrzymać się gdzieś po drodze i zobaczyć coś extra. Padło na Guadalupe…
Dziewczyny z Guadalupe (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Guadalupe leży prawie już na rogatkach Zacatecas, stolicy stanu o tej samej nazwie. Wspólnie nią tworzą jedną metropolię. Nie planowaliśmy tego wcześniej, lecz podczas porannego przeglądania mapy przy śniadaniu, nazwa zwróciła naszą uwagę.
Pewnego razu w Meksyku. Guadalupe, Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Oczywiście TO sanktuarium Nuestra Senora de Guadalupe znajduje się w mieście Meksyk, ale tutaj też mogło być ciekawie, a to Guadalupe i tak znajdowało się prawie na naszej trasie.
Kopuła świątyni Nuestra Senora de Guadalupe w Guadalupe, w stanie Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Miejscowość Guadalupe w stanie Zacatecas założona została w 1578 r. Kościół z tamtego czasu nie przetrwał jednak dłużej niż stulecie. Gdy tylko skręciliśmy w stronę zocaló, wsadzana kolorowymi kafelkami kopuła zrobiła nam nadzieję na kolejny przykład stylu Churrigueresque.
Styl Churrigueresque na fasadzie świątyni Nuestra Senora de Guadalupe w Guadalupe, w stanie Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
I nie pomyliliśmy się. Świątynia Nuestra Señora de Guadalupe to przykład ultrabaroku, zwanego przez Hiszpanów Churrigueresque, a w Polsce jako churrigueryzm.
Barokowe wnętrze świątyni Nuestra Señora de Guadalupe w Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W tym wypadku ultrabarok (churrigueryzm) ogranicza się tylko do zdobień fasady, kopuł i furt na zewnątrz kompleksu świątynnego.
Furta w stylu churrigueresque do La Capilla de Nápoles (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W latach 1845-1866 Franciszkanie zbudowali Capilla de Napoles. Poświęcono ją wprawdzie intencji Niepokalanego Poczęcia, jednak powstała na cześć Izabeli Farnese, księżniczki Neapolu, żony króla Filipa V Hiszpańskiego. Filip V podarował Franciszkanom obraz, który umieszczono nad ołtarzem kaplicy. Obraz przedstawia trzymającego lustro anioła stojącego u stóp Matki Boskiej.
Barokowe wnętrze świątyni Nuestra Señora de Guadalupe w Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Tuż obok kompleksu świątynnego Nuestra Senora de Guadalupe znajduje się Museo de Guadalupe, zaliczone do korpusu Światowego Dziedzictwa Ludzkości pod auspicjami UNESCO.
Brama Museo de Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W Muzeum Guadalupe znajdziecie kolekcję starych samochodów. Takich prawdziwych old timerów… Jest również kilka karet i stary wagon tramwajowy. Wszystkie pojazdy w takim stanie, jakby przed chwilą powysiadali z nich wczesnodwudziestowieczni automobiliści i panie w długich sukniach.
Kolekcja Museo de Guadalupe (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W muzeach ze zbiorami z epok, w których życie potrafię sobie w miarę wyobrazić zwykle zalewa mnie nostalgia. Jako archeolog staram się wcielić w życie ludzi z czasów dawno minionych. Artefakty przenoszą mnie w czasie…
Polskie ślady w Meksyku: „Omnibus” – obraz Teodora Axentowicza w zbiorach Museo de Guadalupe, Zacatecas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W Museo de Guadalupe niespodzianka. Rzadko udaje mi się znaleźć w postkolonialnej Mezoameryce ślady Polaków, a tu tymczasem niespodzianka. Obraz Teodora Axentowicza herbu Jaxa, Lwowianina, profesora krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Obraz z dawnego Krakowa… Ormiańska rodzina Axentoiwiczów otrzymała szlachectwo w XVII w.
Książki… Muzeum Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Do tego zbiór starych map i ksiąg. Aż dziw bierze, że takie stare wolumeny leżą tutaj na półkach, będąc na wyciągnięcie ręki.
Mapa kolonialnego Zacatecas, ekspozycja Museo de Guadalupe (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wśród starych zwojów mapa Zacatecas – kolonialnego miasta, do którego przecież wybieramy się za chwilę. Jako niespełniony jaskiniowy kartograf wiem ile ducha wlewa się w naszkicowanie dobrej mapy…
Książki… Muzeum Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Niemniej interesująca była mapa Camino Real de Tierra Adentro. Droga ta prowadziła od miasta Meksyk na północ aż w okolice Santa Fe w dzisiejszym stanie Nowy Meksyk w USA. Słynna Camino Real prowadziła dalej, znacznie dalej na południe, docierając na tereny dzisiejszej Gwatemali. Miała prowadzić aż do Hondurasu…
Mapa północnej części Camino Real, ekspozycja Museo de Guadalupe, Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Meksyk, Jukatan, Rio Lagartos, Ria Lagartos, polski przewodnik, wycieczka z polskim przewodnikiem, rejsy, wypłynięcia, wycieczki, rejs, zwiedzanie, flamingi, krokodyle, delfiny, skrzypłocze, pelikany
Wschód Słońca w Rio Lagartos nad rozlewiskiem Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Rio Lagartos, przecieram oczy o świcie. Czuję jeszcze w kościach dzień spędzony za kółkiem, zwiedzanie Yaxuna i Chichen Itza, ale mocne wrażenia poprzedniego wieczoru na rozlewiskach Ria Lagartos napakowały mi akumulator takim nadmiarem energii, że bez problemu zrywam się z łóżka. Przeciągam się już na werandzie. Nad wodą słychać pierwsze ptaki. Gwiazdy bledną, niebo zaczyna jaśnieć, spychając coraz dalej w niepamięć mroki nocy.
Fregaty w porcie Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wybieram zawsze hotel w pobliżu wody tak, aby moi goście mieli widok na port i gromadnie zlatujące się tam pelikany i fregaty. Sam biorę pokój po drugiej stronie hotelu, by uczciwie móc zamknąć oczy choćby na kilka godzin. Bo po prawdzie to nikomu nie daję chyba tutaj zbyt wiele czasu na sen, ale raz się żyje, a moja głowa w tym jak krótki czas ich urlopu napakować wspomnieniami aż po sam sufit…
Krokodyl meksykański (Crocodylus moreleti) nad rzeką Rio Usumacinta, Chiapas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Lagartos od zmierzchu do świtu. Od zachodu do wschodu Słońca, a dokładnie od pełnego wrażeń popołudnia po niemniej obfity we wrażenia poranek. To mój pomysł na najlepsze wycieczki tutaj, zbudowany na własnych obserwacjach aktywności przyrody. Wbijam się pod prysznic. Zimną wodą spłukuję z siebie ostatnie resztki senności. Przed zamkniętymi oczami przewijają się sceny z wczorajszego popołudnia.
Krokodyle, flamingi, pelikany, perkozy i czaple… Właściwie to co zawsze, choć po pełnym turystów dniu na rozlewiskach Ria Lagartos flamingi zaczynają dopiero odzyskiwać swoje terytoria. Łódź za łodzią już rano wypłaszają je na bardziej odległe tereny, więc w czasie turystycznym, przeżyć tu można w sumie raczej niewiele. Jak na moje standardy… 😉
Flaming karmazynowy na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Standard to oczywiście krokodyle: oba gatunki, bo wśród mieszkających na rozlewiskach Ria Lagartos kilkudziesięciu sztuk, są zarówno krokodyle amerykańskie, jak i meksykańskie. Od nich pochodzi nazwa tego miejsca i dla nich głównie turyści przyjeżdżają do Rio Lagartos.
Pelikany dzioborogie na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Pelikany dzioborogie – te rzadsze, przylatujące akurat tutaj na swój sezon rozrodczy z Kanady. Czaple uciekają zwykle, jak tylko słyszą łódź, ale mój kapitan wie gdzie gnieździ się rzadka czapla tygrysia i potrafi podpłynąć do tego miejsca cicho. Tutaj mówimy na nią tigra…
Tygryska nagrobroda – najrzadszy z gatunków czapli nad Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Nie bez powodu wybieram jak najlepszych ludzi i nie bez powodu bardzo dobrze im płacę. Do stad flamingów zawsze trzeba podpływać bardzo powoli i cicho, ale to nie wszystko… Czasami czerwonaki przesuwają się tak daleko, że wysiadamy z łodzi i jak na filmach przygodowych, podkradamy się do nich przez błota. Przeżycie samo w sobie 🙂
Podkradanie się do flamingów na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ria Lagartos – te rozlewiska skrywają zawsze jakąś niespodziankę. Nową atrakcję przyrodniczą, o której wcześniej nawet nie myślałem. Po dwóch godzinach rejsu w bliskim kontakcie z przyrodą, wracamy w stronę Rio Lagartos. Mijamy jednak miasteczko, by pomknąć dalej na otwarte wody Zatoki Meksykańskiej. W programie zachód Słońca nad wodą. Po drodze podpływamy jednak do plaży i tu wreszcie ta niespodzanka dla mnie – bociany.
Dławigad (Mycteria americana) – tutejsza wersja bociana nad Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Nie te białe, o których zwykle myślicie i nie te czarne, które, choć rzadko, jednak zdarzają się w Polsce. Tutejsza wersja – dławigad amerykański, przypomina, że ptaki to dinozaury. No owszem, mają pióra, ale jeśli przyjrzycie się ich pozbawionej upierzenia szyi, z dziwnym garbem na szczycie głowy – wyglądają jak pterodaktyle. Ich zakrzywiony niczym turecki jatagan dziób sugeruje, że gotowe byłyby raczej porywać niż przynosić dzieci…
Zachód Słońca nad Rio Lagartos
Złota godzina na Zatoce Meksykańskiej i łódź rybacka z Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Zachód Słońca to… zachód Słońca 🙂 Człowiek powinien poświęcić codzień chwilę na pożegnanie gwiazdy. Nie chodzi o to, że nie wiadomo, czy wróci, czy wstanie kolejny dzień, ale nawet kiedy jest źle, każdego dnia znajdzie się coś za co warto dziękować. A tu, w Meksyku jest zawsze wiele rzeczy „do dziękowania za”. Już samo to, że jesteśmy w Meksyku… Czerwona kula Słońca zaczyna zbliżać się do linii wody.
Zachód Słońca nad wodami Zatoki Meksykańskiej nieopodal Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Czasem, gdy niebo jest całkowicie pozbawione chmur, odprowadzam ją aż do zielonego promienia, ale to w Rio Lagartos jeszcze mi się nie udało. Często za to widuję łódki przepływające na tle zachodzącej tarczy, albo przelatujące przez nią pelikany. Dziś mamy jednak tę najmocniejszą z atrakcji. Wody zatoki nagle przecinają delfiny! Nie spotykam ich tutaj zawsze, dlatego nigdy nic nikomu nie obiecuję. W skrytości ducha jednak liczę, że będą i dosyć często zdarza się, że są 🙂
Delfiny!!!
Delfiny butlonose są częstymi gośćmi w ujściu Ria Lagartos do Zatoki Meksykańskiej o zachodzie Słońca (fot P.A. Trześniowski 2021)
Jeśli nie, to i tak przecież jest za co dziękować 😉 Bo w zachodach Słońca nad Zatoką Meksykańską mieszka prawdziwa magia. Na łodzi, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się wtedy zwykle coś zimnego do picia, ukrywanego do tej pory w skrzynkach z lodem przez umówioną przeze mnie obsługę. W drodze powrotnej kolejna niespodzianka! W jednym z kanałów, wśród wysepek porośniętych przez manglar kryje się całe stado flamingów!!
Flamingi niepodal Rio Lagartos na początku sezonu godowego (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Aż tu uciekły przed przejmującymi rozlewiska Ria Lagartos przez cały dzień dla siebie turystami!!! Podpływamy do nich cichutko. Tak cicho, że zdaje się to zupełnie niemożliwe i podziwiamy piękne, karmazynowe ptaki z bliska. A to ci dopiero…
Świeża ryba na kolację
Wieczorne zorze nad Rio Lagartos i promenada portowa (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po powrocie do Rio Lagartos, krótki spacer po promenadzie. Rio Lagartos to rybacka osada – choć nie jem mięsa, wiem gdzie znajdziecie tutaj wspaniale przyrządzone ryby i zawsze świeże…
Nowy dzień w Rio Lagartos
Wschód Słońca nad Rio Lagartos, (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wychodzę spod prysznica i szybko skręcam aparat, sprawdzam zapasowe baterie do niego i do kamery, szybka kawa, do bukłaka nalewam napar z hibiskusa na później. Idę… Czas zacząć nowy dzień. Jest jeszcze ciemno, kiedy nasza łódź odbija od nabrzeża. Płyniemy najpierw w stronę ujścia, na zachód. Zdążymy na wschód Słońca? Spoglądam z niepokojem na linię horyzontu, ale zaraz przypominam sobie o flamingach, które chowały się w pobliżu. Nadal tam są!
Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Flamingi to jednak nie wszystko. Kiedy przepływamy cichutko blisko jednej z wysepek, spod mangrowców wybiega kilka ciemnych kształtów. To na pewno nie ptaki – poruszają się bowiem na czterech krótkich łapach, do tego porośnięte są futrem. Jest jeszcze ciemno, ale wokół ich pysków jaśnieje coś białego. Szopy!!
Szop pracz o świcie na wodach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Do Rio Lagartos przyjeżdża się głównie dla krokodyli i dla flamingów. Na rozlewiskach Ria Lagartos żyje kilkaset gatunków ptaków. Nic dziwnego, że widok ssaka robi mi zawsze taką niespodziankę. W dzikich lasach półwyspu Jukatan są jednak również ssaki. W ruinach Majów, zwłaszcza tych położonych głębiej w lesie zawsze spotykam małpy, oba gatunki, czyli: czepiaki i wyjce.
Flamingi karmazynowe w locie nad rozlewiskami Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Często widuję lisy szare, jelenie, pekari, oposy i aguti. Rzadziej margaje, dydelfy czy jaguarundi. Bardzo rzadko pumę, jaguara, tapira. Jak to jest, że do tej pory nie spotkałem na północy Jukatanu szopa, podczas gdy w Belize wbiegały nam po trapie na łódź i wbijały się przez okna do sterówki?! A teraz proszę są w Rio Lagartos!! A to ci niespodzianka!!! Płyniemy na wschód Słońca.
Wschód Słońca nad Rio Lagartos
Słońce nad Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Poranne zorze wypadają najpiękniej, gdy na nieboskłonie jest odpowiednia ilość chmur. Nad Ria Lagartos zawsze jest ich trochę, nie mam więc wątpliwości, że wschód Słońca będzie wyglądał pięknie i naładuje nam baterie na nadchodzący dzień. Dziś przed nami pełna emocji droga. Właściwie trasa wśród zarośniętych, zdawało by się zapomnianych dróżek, gdzie dwa samochody nie są w stanie się minąć.
Młody krokodyl na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
A po drodze kilka piramid Majów z megalityczną architekturą – tajemnicza kultura, jaka kwitła w północno-wschodniej części półwyspu Jukatan i nie została po dziś dzień porządnie zbadana i opisana. Tym bardziej chcę odwiedzać te miejsca i pokazywać innym. Nie są to turystyczne stanowiska archeologiczne z biletami i wielkimi parkingami dla autobusów, a dlatego też jeszcze bardziej interesujące. Warto zaczynać dzień dobrym wschodem Słońca…
Wielkie żarcie – poranne polowanie
Czaple modre, białe i siwe polują zwykle o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Poranek na rozlewiskach Ria Lagartos to pora na polowanie. Najbardziej widać to po czaplach, które w ciągu dnia uciekają zwykle na sam dźwięk silnika łodzi. Nad ranem ptaki mają poważniejsze zmartwienia, mamy zatem szansę, aby podpływać do nich bliżej, a nawet przyjrzeć się rybom, które udaje im się złapać. Niektóre okazy są naprawdę imponujące.
Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Płyniemy przez Ria Lagartos daleko. Tak daleko jak to tylko możliwe. Karmazynowe flamingi wyglądają najpięknej w promieniach wschodzącego Słońca! Podpływamy kolejno do kilku stad. Podkradamy się jest bardziej odpowiednim określeniem. Póki nie ma turystów, ptaki zbierają się wielkim stadem na samym końcu rozlewisk.
Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Potem flamingi rozbiją się na mniejsze i porozlatują, szukając bardziej spokojnych miejsc. Ale teraz są tutaj, przy najbardziej obfitych źródłach pokarmu, a tego potrzebują dużo, by na sezon godowy maksymalnie napakować swoje pióra czerwienią. Tam gdzie w grę wchodzą rytuały godowe jest szansa na przepychanki i nie zawodzimy się 🙂
Walki godowe flamingów na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Flamingi karmazynowe żyją wszędzie na północnym wybrzeżu półwyspu Jukatan. Pojedyncze sztuki widuję nawet daleko na południu w Sian Ka’an, a po reliefach Majów nie mam wątpliwości, że musiały być w ich czasach powszechnie spotykanym stworzeniem na półwyspie. Jednak to tu, na rozlewiskach Ria Lagartos obserwuję najbardziej niesamowite spektakle.
Młody skrzypłocz na wodach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Hol Koben
Wracamy do Rio Lagartos – pora na śniadanie. Po drodze jednak jeszcze jedna niespodzianka. Mój kapitan wskazuje na stworzonko pływające po powierzchni wody. Ma kształt podkowy i zwrócone ku niebu odnóża. To skrzypłocz! Błękitnokrwisty skarb natury. Organizm reliktowy pochodzący z bardzo, bardzo starej linii… Ich przodkowie dokazywali w oceanach Ziemi jeszcze w ordowiku. Tak dawno temu, że nikt z nas nie jest sobie w stanie tak naprawdę tego wyobrazić. Przyroda uczy pokory… nie tylko przyrodników.
Naprawa sieci rybackiej w Rio Lagartos – dawnej majańskiej osadzie rybackiej Hol Koben (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Najlepsze śniadania jemy oczywiście u Majów. W Rio Lagartos kupujemy owoce na nadchodzący dzień. Potem jeszcze spacer na ostatnie spotkanie z krokodylami. Duże biura podróży zabierają ponoć turystów na farmę krokodyli…, a tymczasem tutaj jest takie miejsce, gdzie wygrzewające się w słonecznych promieniach gady nie muszą przejmować się, że zostaną przerobione na torebki… Zwiedzajmy Meksyk odpowiedzialnie.
Wielki krokodyl meksykański w Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Na wycieczki do Rio Lagartos zapraszam do kontaktu przez WhatsApp pod numerem +52 984 876 1504. Archeowyprawy to gwarancja wrażeń z najwyższej półki Najbliższe dostępne terminy od 5 kwietnia 2026