San Luis Potosi, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, archeowyprawy, Architektura Kolonialna, Barok, Ultrabarok, Churrigueresque, klasycyzm
Współczesna sztuka San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wychodzimy na wieczorny spacer po San Luis Potosi. Z hotelu Insurgentes mamy tylko pięć minut na Plaza del Carmen, przy którym mieści się El Templo de Nuestra Señora del Carmen. Pokryte suto zdobieniami pilastry i kolumny, gęsto upakowane na ultrabarokowej fasadzie świątyni z daleka przyciągają nasz wzrok. Kościół, niestety jest zamknięty, ale w ultrabaroku najbardziej cenię sobie przednie fasady i wieże, a to akurat mamy pięknie wyeksponowane. Churrigueresque…
Ultrabarok El Templo de Nuestra Señora del Carmen
Ultrabarokowa fasada El Templo de Nuestra Señora del Carmen w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
El Templo de Nuestra Señora del Carmen narodziła się w 1765 r., gdy Joaquin de la Concepción rozpoczął budowę barokowej wieży. Kolejni przeorowie dokładali obrazy i ołtarze. Podupadający kościół odrestaurowano w 1898 r. Odnowiono ściany i sklepienia w stylu bizantyjskim, na pendytywach dodano medaliony czczonych przez karmelitów świętych. W niespokojnych latach 1824-1825, gdy powstawało państwo Meksyk, zniszczono barokowy ołtarz. Został on później zastąpiony mocno rozbudowaną klasycystyczną wersją, z podobiznami siedmiu archaniołów: Michała, Rafała, Gabriela, Uriela, Sealtiela, Barachiela i Jegudiela, która również uległa zniszczeniu w 1959 r. Nie wejdziemy jednak do środka tym razem…
Ultrabarokowy portal El Templo de Nuestra Señora del Carmen w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W dolnej części fasady piętrzą się cztery ażurowe kolumny Salomona – specyficzny wynalazek ultrabaroku, albo, jak kto woli – Churrigueresque. Prócz wpływów mauretańskich w formie motywów roślinnych, w dolnej części kolumn widzę jakby odciśnięte trzcinowe maty… Interesujące, czy karmelici w XVIII stuleciu zdawali sobie sprawę co w prekolumbijskiej Mezoameryce oznaczał motyw HAL – plecionej maty..? Franciszkanie w Jalpan de Serra, skąd właśnie przyjechaliśmy, umieszczali z premedytacją prekolumbijskie motywy w programie ikonograficznym swej bogatej fasady. Trudno zliczyć pilastry w górnej części świątyni…
Ultrabarokowa wieża Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kontynuujemy spacer, bo pora już coś przekąsić. Dwa bloki dalej jest tutejsze zócalo, które nosi jeszcze historyczną nazwę Plaza de Armas. Tak przecież nazywały się kiedyś wszystkie główne place kolonialnych miast na podbitych przez Hiszpanów kontynentach obu pechowych Ameryk. Z oddali widać kolejne ultrabarokowe wieże. Po drodze na zócalo nabywamy po garnuszku esquite. Suto zalewam swój salsą i wpycham ile wlezie długich smukłych papryczek chili. Po nagłych zwrotach akcji na trasie z Jalpan de Serra, zgubieniu i znalezieniu kamery kosztem kilku dodatkowych godzin za kółkiem w Sierra Madre Oriental, mam ochotę na ostro. W sumie zawsze mam ochotę na ostro…
Ultrabarok Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación
Ultrabarokowy portal Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Gdy tylko wychodzimy zza rogu zatrzymuje nas w miejscu widok wspaniałego portalu, wystającego z fasady Catedral Metropolitana de San Luis Potosí. Spiralnie poskręcane kolumny Salomona, gęsto ozdobione motywami roślinnymi, karbowane pilastry, a między nimi w niszach marmurowe figury świętych. Połykam szybko swoją kukurydzę i zabieram się do robienia zdjęć.
Ultrabarokowa fasada Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Ultrabarokowy portal Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W niszach figury dwunastu apostołów, wyrzeźbione z marmuru z Carrara przez braci Biaggi. To repliki rzeźb apostołów z archikaterdy de San Juan de Letrán w Rzymie. Zastąpiły wcześniejsze rzeźby dwunastu apostołów wykonane z lokalnego kamienia. Teraz zdobią krawędzie dachu. Podobno Catedral Metropolitana de San Luis Potosí de Nuestra Señora de la Expectación to jedyna świątynia, którą zdobią rzeźby aż 24 apostołów…
Ultrabarokowa wieża z karylionem i zegar nad portalem Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W medalionie nad wejściem widniał niegdyś herb – toponim, jak powiedzieliby epigraficy… Powyżej medalionu zegar, a nad zegarem, pośród kolumn barokowej kapliczki jaśnieje rzeźba Matki Boskiej. Wieże nie pochodzą z tego samego czasu, ale jedna jest wierną kopią drugiej. W północnej, na dwusetną rocznicę niepodległości Meksyku zainstalowano karylion, ponoć jedyny taki w całym Meksyku…
Plaza de Armas w San Luis Potosi
Gazebo na Plaza de Armas w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Za plecami, w centrum Plaza de Armas mamy piękne gazebo. Jak przystało na porządne zócalo… 😉 Tam gdzie nie ma gazebo, na zócalo może być fontanna, jak w Valladolid na półwyspie Jukatan. W San Lusi Potosi nie musimy się zastanawiać co lepsze, znajdziemy tutaj obe te rozwiązania.
Fontanna na zócalo w San Lusi Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Raz jeszcze odwracamy się do katedry. Dach wieńczy ośmiokątna kopuła. Mocno rozbudowaną, trzynawową bryłę przecinają aż dwa transepty. Pora przejść się po tutejszych uliczkach…
Ultrabarokowe wieże Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Człowiek z La Manchy w San Luis Potosi…
Don Kichot kojarzy mi się na szczęście bardziej z piękną Sophią Loren niż z nieprawnym romantykiem, któremu dziwnie współczuję. Mile wspominam oglądaną niedawno adaptację Człowiek z La Manchy w Teatrze Dramatycznym. Spotkałem kiedyś kobietę, która twierdziła, że mnie również książki zepsuły i pognały w świat… Nie wiem czy czytała El ingenioso hidalgo don Quijote de la Mancha, z zasady raczej nie czytała wiele, ale coś w tym jest. Czy skończę jak Don Kichot? Chyba raczej jak Maler. Teoberto Maler…
Don Kichote i Sancho Pansa – bohaterowie z kart Cervantesa w Centro Historico w San Lusi Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zapraszamy na pulque…
Mam ochotę na pulque. Mijajamy grupę policjantów zapatrzonych w swoje smartfony. Zaglądam im dyskretnie przez ramię i widzę, że zapamiętale grają w gry, więc aż mi głupio ich odrywać, ale proszę o polecenie porządnej pulqueríi z klimatem. Szukamy przybytku kilka przecznic dalej. W pulque nie chodzi o sam smak, liczy się również klimat…
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zimny napój zaprawiony sokiem pieści powłóczyście język i podniebienie. Przywołuje wspomnienie tekstu o majańskich trunkach, i… przerażających sposobach aplikacji trunków przez Majów, który popełniłem kiedyś na studiach. Krew, wymioty i wino… Nie czytajcie tego przy jedzeniu czasami :/
Klasycystyczne elementy na bocznej elewacji Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Pora wracać powoli, bo jutro kolejny długi dzień drogi… Musimy dostać się do Zacatecas. Kolejny stan Meksyku i kolejne wyzwania. Rozległe Centro HistoricoSan Luis Potosi sprawia, że nie musimy się spieszyć, podziwiając po drodze architekturę z różnych epok Meksyku. By zobaczyć więcej, wybieramy, jak zwykle dłuższą drogę.
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Natykamy się na skrzyżowanie ze skwerem, na którym stoi pomnik. Przystępu do pomnika bronią jednak psy. Bezpańskie psy różnych ras i rozmiarów. Ktokolwiek stoi na pomniku, musiał być wielkim przyjacielem psów, skoro schodzą się tu co noc wszystkie szczekusie z miasta.
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)Ktokolwiek stoi na pomniku, musiał być wielkim przyjacielem psów, skoro schodzą się tu co noc wszystkie psy z miasta San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Mam świadomość, że nie wyczerpaliśmy San Luis Potosi, skupiając się na elewacjach ledwie dwóch spośród wielu budowli. Mamy jednakże tylko trzy tygodnie na ten rajd po Meksyku, a za cztery dni nasze wymarzone całkowite zaćmienie Słońca. Wieleset kilometrów i kilka stanów dalej. Kolejne całkowite dopiero w 2026 roku w Hiszpanii. Tam też znajdzie się pewnie porządny ultrabarok… 🖖🤠
Współczesna sztuka San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
SIerra Madre, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, archeowyprawy, Queretaro, San Luis Potosi
Meksyk, Sierra Madre Oriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Pora na Sierra Madre… Minęło już południe, więc po wspaniałym poranku na dobrej kawie w Jalpan de Sierra i jeszcze lepszym przedpołudniu na zagadkowym stanowisku archeologicznym Tancama, należącym do kultury Huasteków, czas ruszać w dalszą drogę, ku zaćmieniu Słońca.
Środki komunikacji międzymiastowej z dala od rezolucji i regulacji (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zawijamy zatem na północny-zachód, do Jalpan, z którego przyjechaliśmy, by przebić się dalej przez Sierra Gorda drogą federalną 69 aż do Rio Verde. Tam mamy skręcić bardziej ku zachodowi, drogą federalną 70, przez górskie serpentyny w okolicach Mojarras de Arriba, przełęcz San Antonio i kolejne pasmo wściekłych serpentyn Sierra de Alvarez. Jakieś 250 km, cztery i pół godziny… W teorii.
Maczetero w Jalpan de Serra (fot: P.A Trześniowski 2024)
Po 13-tej przejeżdżamy przez Jalpan de Sierra, dobrze nam już znane. Droga biegnąca wąwozem między zabudowaniami, pełna wąskich kładek dla pieszych, łączących obie wypiętrzone strony. Na skrzyżowaniu „maczetero prestidigidatoro”. Prawdziwy talent, bo sprawnie machać i żonglować kapeluszem na nodze i trzema maczetami w rękach to jedno. Drugie, gdy robi się to stojąc na monocyklu. Przebijamy się przez Jalpan de Serra, niestety, nie po raz ostatni. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Średnia wysokość Sierra Madre Oriental to 2400-2700 m n.p.m (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dalsza droga przez Sierra Gorda jest nie mniej malownicza o tej porze dnia, co wczoraj, w złotej godzinie przyjemnie zachodzącego Słońca. Obsypane zielenią konary drzew tworzą nad nią pergole. Czasem z poboczy i pastwisk podnosi się jednak kurz…
Droga przez wyżyny Sierra Madre Oriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Agnieszka wykłada mi wizję świata opartą na religii. Nie mam nic przeciw wizjom, ale grzecznie wyciągam kilka bazowych niespójności – tak dla gimnastyki umysłu i podtrzymania rozmowy, nie w nadziei, że mi coś wyjaśni. Słyszę jednak, że mówi to samo co poprzednim razem, więc bez odrywania myśli od zawiłych zwrotów w archeologii Kaanul, wyciągam z zakamarków RAM-u jakieś kontrargumenty, te same co ostatnio. Agnieszka rzuca się na nie z zapałem i tak czas upływa nam na obyczajnej konwersacji.
Sierra Madre Oriental zbudowane są głównie z łupków i wapieni (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Pasmo Sierra Madre Oriental stanowi wschodnią rubież rozległej Altiplano – Wyżyny Meksykańskiej, gdzie mieściło się tyle ważnych ognisk prekolumbijskich cywilizacji, jak tajemnicze Teotihuacan czy tolteckie Tula i El Cerrito. To przedłużenie Gór Skalistych ciągnących się przez dzisiejsze USA, przeciętych przez graniczną Rio Grande. Dalej pasmo to biegnie przez dzisiejsze meksykańskie stany Coahuila, San Luis Potosi, Queretaro, Hidalgo i Tlaxcala, gdzie łączy się z rozciągającym się w poprzek dzisiejszego Meksyku pasmem Kordyliery Wulkanicznej.
Kaktusy na zakręcie gdzieś w Sierra Madre Oriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Mijamy interesujące ruiny z czasów kolonialnych, stajemy zatem, by zrobić kilka zdjęć. Jest gorąco, jak to zwykle w Meksyku. A gdy przychodzi mi do głowy, że warto byłoby zarejestrować je również kamerą, uświadamiam sobie, że… nie mam nigdzie kamery. W myślach przewijam zatem cały dzisiejszy dzień. Ten rachunek sumienia pozwala szybko wyłowić ze wspomnień głuchy dźwięk, gdy ściągałem aparat z szafki. Coś upadło…
Przydrożne ruiny na trasie w Sierra Madre Orriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
To coś może jeszcze tam leży, lecz jest już po 15-tej… Szybko obliczam szanse, zawracam auto i pruję tak jak się da do Jalpan. Po drodze piszę wiadomości do właścicielki domu, a nawet próbuję dzwonić, jednak nikt nie odbiera. Ani nie odpisuje. Cóż… Bez względu na rezultat, w San Lusi Potosi będziemy dobrze po zachodzie Słońca. Kamera leży tam gdzie sobie spadła – odrobina szczęścia w nieszczęściu. Dziękuję uprzejmej Meksykance, która z dzieckiem na ręku otworzyła nam drzwi i nie chciała nawet wchodzić z nami na górę.
Długa droga przez Sierra Madre Oriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Ruszamy po raz czwarty drogą 69. W Rio Verde skręcam, by znaleźć stację benzynową. Jakąś tańszą o parę pesos, nie jak przy głównej trasie. Trafiamy na Zocalo kolonialnego miasta, zbudowanego wkrótce po konkwiście, w 1552 r. Niedaleko stąd leży laguna La Media Luna z archeologicznymi pozostałościami po mało znanej kulturze Rio Verde – ludziach, którzy żyli tutaj w okresie klasycznym, ale dzisiaj nie mamy na nią czasu. Ani sprzętu do nurkowania, jeśli już o to chodzi. Długo kręcimy wąskimi jednokierunkowymi uliczkami, zanim ruszymy w dalszą drogę. To jest połowa drogi.
Rioverde w stanie San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Najwyższy szczyt Sierra Madre Oriental – Cerro El Potosí mierzy 3720 m n.p.m. – nie jak podaje to polska wikipedia 😉 Kolejne na podium to Cerro San Rafael (3715 m n.p.m.), Sierra de la Marta (3710 m n.p.m.) Cerro El Morro (3700 m n.p.m.) i Picacho San Onofre (3563 m n.p.m.). Na te góry, na szczęście nie musimy wspinać się dzisiaj, ani nawet jutro.
Zachodzące Słońce nad Sierra Madre Oriental (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W złotym świetle zachodzącego Słońca wspinamy się na serpentyny Sierra de Alvarez, kolejnego pasma Sierra Madre Oriental, nie stając już nigdzie dla widoków. A te są całkiem znośne w tym gęstym złotym świetle…
Zachód Słońca nad San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Czy to był dobry dzień? Od opuszczenia Ognistego Wzgórza – Tancama w sumie najnudniejszy na trasie całej archeowyprawy, ale tak. Słońce zachodzi pięknie i długo jedziemy sobie w to zachodzące Słońce. Ze względu na autobus, który przez pół godziny starał się zmieścić w niewysokim tunelu, w hotelu Insurgentes w historycznym centrum San Luis Potosi meldujemy się już dobrze po zmroku. Pora może na jakiś wieczorny spacer i przysmaki kuchni chilango w oprawie kolonialnej architektury? Przed nami ultrabarok San Luis Potosi
Zachód Słońca nad San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Meksyk, Belize, Gwatemala, Salwador i Honduras – archeowyprawy po drogach i bezdrożach pięciu krajów Mezoameryki i Ameryki Środkowej w roku 2024 🙂
W pogoni za marzeniami – ARCHEOWYPRAWY 2024: Meksyk, Gwatemala, Belize, Salwador i Honduras
„Nośniki bytu są nietrwałe – żarliwie usiłujcie”
– książę Siddhartha Gautama (Budda).
Wschód Słońca nad Morzem Karaibskim, Ambergris Caye, Belize (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Rok 2024 był dla nas niezwykle intensywny podróżniczo 🙂 Realizowaliśmy archeowyprawy po drogach i bezdrożach wszystkich pięciu obecnych państw Mezoameryki: Meksyku, Gwatemali, Belize, Salwadoru i Hondurasu. Wspinaliśmy się na wulkany w Salwadorze i na południu Gwatemali na Wyżynach Majów. Wyprawialiśmy się również na poszukiwanie północnych granic Mezoameryki, sprawdzając strefy mezoamerykańskich wpływów w meksykańskich stanach Sinaloa, Hidalgo, Zacatecas, Durango, Queretaro, Michoacan, Coahuila, Nayarit, Jalisco i San Luis Potosi
W ramach drugiej już astrofotowyprawy udało nam się przeżyć kolejne zaćmienie Słońca – tym razem całkowite zaćmienie Słońca, a nie obrączkowe. Całym wachlarzem zmysłów byliśmy w stanie doświadczyć jak ogromna jest między nimi różnica. Nasze niebo w roku 2024 wiosną wspaniale rozświetliły zorze, a jesienią przecięła kometa C/2023 A3 Tsuchinshan-ATLAS. Klamka zatem zapadła – będziemy organizowali turystykę zaćmieniową i kolejne astrofotowyprawy. Już teraz możecie pytać o miejsca na listach naszych wypraw na zaćmienie Słońca w latach 2026 (Hiszpania) i 2027 (Egipt).
Zorza polarna (aurora borealis) wywołana koronalnym wyrzutem masy (CME) wycelowanym w stronę Ziemi 10 V 2024, w 32 dni po całkowitym zaćmieniu Słońca (fot: P.A. Trześniowski)
Upływający rok 2024 to terabajty filmów i zdjęć. Ze względu na gęsto wypełniony kalendarz w terenie, niewiele z nich udało się do tej pory opracować i udostępnić w internecie. Podsumowując jednak liczbę odsłon na podstronach poszczególnych etapów archeowypraw oraz reakcji na naszych social media, jak instagram i facebook, możemy śmiało sformułować listę atrakcji, które zmieściły się na podium najciekawszych archeowypraw roku 2024:
I. Całkowite zaćmienie Słońca w Meksyku
Całkowite zaćmienie Słońca w Meksyku 8 IV 2024 w stanie Durango (fot: P.A. Trześniowski)
1. Całkowite zaćmienie Słońca w Meksyku – to była niesamowita wyprawa przez 12 stanów środkowego i północnego Meksyku! Całkowite zaćmienie Słońca w Meksyku było w tym wypadku celem, ale również pretekstem do odwiedzenia dziesiątek interesujących miejsc: stanowisk archeologicznych, rezerwatów przyrody i zabytków kolonialnej architektury Meksyku, przemierzając przez cały czas na trasie przez wspaniałe i jedyne w swoim rodzaju pejzaże gór Sierra Madre i pustyni Chihuahua
Drogi i bezdroża Durango w północnym Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Mając porównanie z obserwowanym rok wcześniej zaćmieniem obrączkowym w Becan potwierdziliśmy że, nie da się w żaden sposób jednego z drugim porównać tak, jak nie da się wytłumaczyć tych czterech i pół minuty fazy totality nikomu, kto sam tego nie przeżył!
II. Lot balonem nad Teotihuacan
Lot balonem nad ruinami Teotihuacan o wschodzie Słońca (fot: P.A. Trześniowski 2024)
2. Lot balonem nad piramidami Teotihuacan – to był jeden z etapów wielkeij astrofotowyprawy #SolarEclipseRun2024, ale ruiny Teotihuacan znajdują się bardzo blisko miasta Meksyk, więc aż proszą się o częstsze odwiedzanie w ramach krótszych archeowypraw do centralnej części Meksyku podobnie, jak pobliska toltecka Tula. Ogromne piramidy Teotihuacan potrafią wgniatać w ziemię, kiedy staje się u ich podnóża! Największe miasto prekolumbijskiej Mezoameryki, a zarazem stolica najpotężniejszej hegemonii połowy pierwszego tysiąclecia n.e. dopiero z góry daje jednak pojęcie o swoich rozmiarach. Chociaż raz w życiu warto jest zobaczyć Teotihuacan zarówno na górze jak na dole
Lot balonem nad piramidami Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
III. Wielki Blue Hole w Belize
Wielki Blue Hole na atolu Half Moon Caye na Mezoamerykańskiej Rafie Barierowej w Belize (fot: P.A. Trześniowski 2024)
3. Lot nad Wielkim Blue Holem, tym odkrytym przez kapitana Jacquesa Cousteau. Wielki Blue Hole na Karaibach to jedna z najgłębszych studni krasowych Ameryki Środkowej i Mezoameryki. Nurkowaliśmy w niej po wielokroć w ramach wypraw nurkowych CENOTY.PL i ALPHADIVERS, jednak po nurkowaniach w meksykańskich w Cenotach pokryte morskim osadem ściany studni nigdy nie robiły odpowiednio głębokiego wrażenia 😉
Wielki Blue Hole na atolu Half Moon Caye na Mezoamerykańskiej Rafie Barierowej w Belize (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Widok z góry na Wielki Blue Hole, podobnie jak i panorama na otaczającą go koralową rafę Half Moon Caye i Mezoamerykańską Rafę Barierową w Belize to znacznie wyższy poziom wrażeń. Jeśli wybieracie się na nurkowanie w Wielkim Blue Hole pamiętajcie, że warto zobaczyć go również, albo i przede wszystkim z tej strony
Archeowyprawy 2024 to kilkanaście nowych stanowisk archeologicznych na naszej liście
W roku 2024 z prawdziwą przyjemnością odwiedzaliśmy swoje ulubione stanowiska archeologiczne na terenie Meksyku, Gwatemali, Belize, Hondurasu i Salwadoru. Spędziliśmy znów trochę czasu w Tikal, odwiedziliśmy ponownie Copan i Quirigua. Przejechaliśmy z historycznie pierwszą wycieczką przez teren polskich wykopalisk archeologicznych w San Isidro, w departamencie Sonsonate. Przeżywaliśmy niesamowite chwile w trakcie obrzędów Majów K’iche’ w Chichicastenango, gdzie spisano niezwykle ważną księgę Popol Vuh. Przechadzaliśmy po rubieżach Mezoameryki w niesamowitej górskiej twierdzy La Quemada czy między petroglifami Las Labradas na brzegach Pacyfiku
Skalne wybrzeże Oceanu Spokojnego na stanowisku archeologicznym Las Labradas, Sinaloa, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
To oczywiście nie wszystko: Nakum, Tzintuntzan, La Ferreira czy Los Torilles… Relacje z poszczególnych etapów astrofoto- i archeowyprawy #SolarEclipseRun2024 pojawiają się, w miarę obróbki materiałów, na poświęconej jej stronie tytułowej => Solar Eclipse Run 2024 oraz na blogu podróżniczym Agnieszki Staniak: #ZapiskiNiepozorne. Opowieści ilustrujące inne nasze ubiegłoroczne archeowyprawy można przeczytać również tu:
Zapraszamy na kolejne archeowyprawy!! Oby kolejny rok 2025 był dla nas wszystkich jeszcze bogatszy w pozytywne wrażenia i znacznie lepszy niż odchodzący 2024!!
Zachód Słońca nad Oceanem Spokojnym w Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2024)
El Mirador, wycieczka z polskim archeologiem, Gwatemala, Peten, Nakbe, El Tintal, treking, wyprawa, wyprawy, polski przewodnik
Najbliższy trekking do El Mirador: 22-27 marca 2026 🖖🤠 (zbieramy grupę dzień wcześniej z lotniska w Ciudad de Guatemala)
Mapa Niecki Mirador z zaznaczonymi stanowiskami archeologicznymi, znajdującymi się w pobliżu trasy trekingu (jest ich znacznie, znacznie więcej)
Wyprawy do El Mirador zaczynamy zwykle na Flores – wyspie na jeziorze Peten Itza w departamencie Peten w Gwatemali. To historyczne miejsce, gdzie przed trzema stuleciami mieściła się jeszcze Noj Peten – ostatnia twierdza Majów, która padła pod butami Hiszpanów dopiero w 1967 r., formalnie kończąc konkwistę Mezoameryki.
Dziś po Majach zostało tu tylko kilka stel, które można zobaczyć w centrum placu w najwyższym punkcie wyspy i nieco artefaktów w lokalnym muzeum, które znajduje się na jednej z sąsiednich wysepek. Hiszpanie przez kilka dni równali miasto z ziemią, niszcząc dosłownie wszystko. Dziś całą wyspę Flores wypełnia ciasno kolonialna architektura. Pomimo trudnej przeszłości jest to dość miłe i klimatyczne miejsce, w którym warto jest spędzić noc, jeśli nie przed to tuż po wyprawie, popłynąć łódką na półwysep San Miguel do majańskich ruin Tayasal, obejrzeć zachód Słońca nad wodą.
Jezioro Peten Itza, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Dzień 1 – Flores > Carmelita > El Tintal
W Peten wystarczy jeden deszcz, by dobrze znana ścieżka zanikła w selwie (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Pierwszego dnia wyprawy wstajemy bardzo wcześnie rano i przejeżdżamy do ostatniej wioski w selwie do jakiej prowadzi w miarę przejezdna droga (około 3,5h). Tam jemy śniadanie, przepakowujemy plecaki, zostawiając ewentualnie w wiosce to co nie będzie nam potrzebne w lesie i wyruszamy w drogę. Pierwszy etap trekingu to jakieś 18 kilometrów. W ciągu czterech godzin dotrzemy do El Tintal – pierwszego z wielkich preklasycznych ośrodków Majów w Niecce Mirador-Calakmul, jakie odwiedzimy na trasie.
El Tintal
Szczyt piramidy triadycznej Catzin wystający ponad szczyty drzew w selwie, obserwowany ze szczytu triadycznej piramidy Mano de Leon w El Tintal, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)Szczytowa część jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
El Tintal było otoczone fosą i pozostałości tych umocnień sprzed ponad dwóch tysięcy lat będzie nam dane ujrzeć. Zobaczymy również resztki boiska do pitz (pok-ta-pok) i opowiemy sobie o rozgrywkach, które nie były bynajmniej dla dawnych Majów rozrywką tylko inscenizacją kreacyjnego mitu, a następnie wejdziemy na jedną z triadycznych piramid, by móc podziwiać panoramę bezkresnego oceanu zieleni i nasz pierwszy zachód Słońca nad selwą.
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
W El Tintal widać kilka kompleksów tzw. piramid triadycznych – architektury charakterystycznej dla epoki późnego preklasyku i związanej prawdopodobnie wyłącznie z pierwszym (i jedynym) imperium Majów. Ze szczytów piramid w El Tintal sokole oko może wypatrzyć również szczyty piramid w El Mirador i Nakbe… Kolacja przy obozowej kuchni, nocleg w namiotach…
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu piramidy triadycznej Mano de Leon, Niecka Mirador (fot: P.A. Trześniowski 2022)Zachód Słońca nad Peten ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)Wieczorne zorze nad Peten. Widok ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)Zachód Słońca nad Peten ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 2 – El Tintal > El Jabale > La Muerta > El Mirador
Tortille z obozowego ogniska gdzieś w Niecce Mirador w Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Wschody i zachody Słońca nad bezkresnym oceanem selwy Peten nie mają sobie równych… Chętni mogą zatem wspiąć się na pierwszy wschód Słońca na jedną z piramid El Tintal. Wszystkie wschody i zachody Słońca nad Peten to wrażenia limitowane, niestety, czasem podróży, więc nie warto marnować ani jednej okazji. Po porannej toalecie i śniadaniu znów wyruszamy w drogę.
Tego dnia do przejścia mamy nieco większy dystans – 23 km, ale praktycznie całą drogę poruszać się będziemy po majańskiej sacbé – drodze przypominającej dzisiaj pozornie nasze wały przeciwpowodziowe. Przed dwoma tysiącami lat były to jednak monumentalne, ciągnące się dziesiątkami kilometrów konstrukcje z kamienia, wysokie zwykle na kilkanaście metrów, szerokie na około 20 i kryte gładkim stiukiem. Ułatwiały komunikację między ośrodkami położonymi na bagnistym terenie selwy.
Trogon massena po drodze do El Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Co ciekawe, w późniejszych okresach – w epoce złotego wieku, Majowie nie budowali już międzymiastowych dróg (z nielicznymi wyjątkami, jak sacbé pomiędzy Kabah a Uxmal, które były prawdopodobnie równorzędnymi stolicami regionu Puuc, czy stukilometrowa sacbé z Coba do Yaxuna aż pod Chichen Itza, która ani chybi służyła cesarzowej Coba do szybkich przerzutów wojsk na drugą stronę półwyspu).
Drogi w preklasycznym Królestwie Węża również musiały służyć do przerzucania wojsk… Były kręgosłupem imperium, zaś ich sieć łączyła kilkadziesiąt miast rozrzuconych na terenie Niecki Mirador-Calakmul w jeden zwarty organizm. Po drodze mijamy kilka pomniejszych stanowisk archeologicznych jak El Jabale, które były prawdopodobnie posterunkami służącymi do kontroli ruchu na drodze.
Bandycki wkop w boku majańskiej struktury w El Jabale w poszukiwaniu skarbów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
La Muerta i najstarszy glif herbowy Węży (Kaanul)
Piramida w La Muerta na przedmieściach El Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Po południu docieramy do nieco większego ośrodka La Muerta. Mamy tu kilka późniejszych piramid w stylu Peten, pochodzących z okresu klasycznego, mamy również niesamowity relief wykuty w macierzystej skale, który przedstawia majańską inskrypcję. Pośród glifów zatartych przez czas i warunki pogodowe wyraźnie przeziera głowa węża – glif herbowy używany w okresie klasycznym przez potężną dynastię Kaanul, która miała swą wczesnoklasyczną stolicę w Dzibanche (Quintana Roo), a późnoklasyczną w Calakmul (Campeche).
Wizja piramidy triadycznej El Tigre w stosunku do centralnego placu i obu głównych akropoli Tikal
Piramida El Tigre
Szczyt piramidy triadycznej El Tigre wystający ponad szczyty drzew w El Mirador, obserwowany ze szczytu triadycznej piramidy La Danta, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Już tylko półgodzinny spacer dzieli nas od centralnej części El Mirador. La Muerta to bowiem przedmieścia rozległego ośrodka. Po zrzuceniu plecaków wespniemy się na szczyt wielkiej triadycznej piramidy El Tigre (55 m), by podziwiać zachód Słońca nad selwą. Sama ta piramida byłaby w stanie przykryć centralny plac Tikal włącznie z z jego piramidami oraz centralnym i północnym akropolem. Kolacja z obozowej kuchni i nocleg w namiotach w obozowisku El Mirador.
Zachód Słońca nad El Mirador i Peten obserwowany ze szczytu piramidy triadycznej El Tigre (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 3 – El Mirador
Piramida La Danta
Potężna piramida triadyczna La Danta widziana ze szczytu najwyższej piramidy w Nakbe (fot: P.A. Trześniowski 2022)
O ile w El Tintal na wschód Słońca ze szczytu piramidy wstajemy opcjonalnie, w El Mirador czynimy to obowiązkowo 😉 Podziwiać go bowiem będziemy ze szczytu najwyższej i największej spośród piramid zbudowanych kiedykolwiek przez Majów. Piramida triadyczna La Danta ma 72 m wysokości, a na potężnej platformie o bokach 200 na 600 m, na której stoi, znajduje się kilka innych kompleksów, jak grupa E (powinna być starsza od samej piramidy La Danta, ponieważ ta przesłoniła wschodni horyzont obserwatorium solarnego, jakim była ta grupa E), czy też piramida triadyczna La Pava.
Ze szczytu piramidy La Danta widać oczywiście gołym okiem szczyty odległej o dwa kilometry piramidy El Tigre, odległego o 20 km El Tintal oraz odległego o 12 km Nakbe, a nawet Naachtun, do którego zdarzało nam się trafiać w ramach trekkingów 9-dniowych (130 km). Oko uzbrojone w szkło może wyszukać jednak również szczyty odległych o 40 km na północ szczytów piramid Calakmul…
Wschód Słońca nad El Mirador obserwowany ze szczytu piramidy La Danta (fot: P.A. Trześniowski 2022)Wyjec w El Mirador (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ucieczka z zaświatów i inwazja Teotihuacan
Słynny preklasyczny relief z centralnego akropolu El Mirador ze sceną z mitu kreacyjnego Majów (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Po zejściu z piramidy zaczynamy zwiedzanie miasta. Na wielkim akropolu El Mirador odsłonięto niesamowity relief, pochodzący sprzed 2200 lat. Przedstawia on scenę z mitu kreacyjnego Majów – ucieczkę Bohaterskich Bliźniaków z zalanych wodą zaświatów (Mitnal/Xibalba) z odciętą głową ojca, który odrodzi się później jako bóg kukurydzy. Zobaczymy też resztki stel sprofanowanych około 300 r. n.e. przez najeźdźców z odległego środkowomeksykańskiego Teotihuacan – hegemona epoki wczesnoklasycznej, który na kilka stuleci położył kres panowaniu Węży (Bitwa na Schodach El Tigre).
Stela 4 z El Mirador sprofanowana przez teotihuakańczyków (fot: P.A. Trześniowski 2022)Matapalo – pasożytnicza forma figowca, El Mirador (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Zwiedzaniu El Mirador poświęcimy większą cześć dnia, oglądając inne grupy piramid, platform i obserwatoriów. Ruiny El Mirador są ukryte w lesie, więc, jak każdego dnia mamy szansę na spotkanie z dziką przyrodą Peten. Do reguły należą małpy (czepiaki i wyjce), zdarzają się też pekari, a łut szczęścia przeciął kiedyś nasze kroki z polującą pumą… Chętni i nienasyceni mogą wieczorem podziwiać zachód Słońca ze szczytu piramidy El Tigre albo El Mono… Kolejny nocleg w obozowisku El Mirador.
Tukan arasari obrożny w obozowisku El Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 4 – El Mirador > Nakbe
Wschód Słońca nad El Mirador obserwowany ze szczytu piramidy triadycznej El Mono w El Mirador. W tle piramida La Danta (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Chętni mogą po raz ostatni wdrapać się na wschód Słońca na szczyt piramid triadycznych: El Mono albo El Tigre. Po śniadaniu czeka nas lekki spacer z El Mirador do Nakbe. Dystans do pokonania to niecałe 14 km. Najkrótszy z tych, jakie czekają na nas w trakcie tej wyprawy. Sacbé łącząca dawne stolice Węży wiedzie obok piramidy La Danta, w Nakbe rozszerza się do kilkudziesięciu metrów.
W Nakbe, podobnie jak w El Mirador, obejrzymy resztki preklasycznejarchitektury Majów, a na zachód Słońca wespniemy się na szczyt najwyższej tutejszej piramidy triadycznej – struktury I. Podobnie jak w El Mirador i El Tintal ze szczytu można tutaj wypatrzeć wierzchołki piramid z pozostałych miast. Kolacja z obozowej kuchni i nocleg w namiotach obozowiska Nakbe.
Zachód Słońca nad Peten obserwowany ze szczytu piramidy triadycznej w Nakbe (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Piąty dzień to ostatnia szansa na wschód Słońca ze szczytu piramidy w Peten, ale zarazem najdłuższy dystans do pokonania. Ruszamy po śniadaniu, ale tak szybko jak to tylko możliwe, bo przed nami tego dnia do pokonania aż 34 km. Będziemy przechodzić obok stanowiska El Güiro/Wakna, gdzie znajdowała się największa grupa E (obserwatorium solarne) na Nizinach Majów (~200 m długości jej platformy wschodniej).
Zdetronizowało ją dopiero odkrycie w 2017 r. gigantycznej platformy Aguada Fenix (1413 m długości) w Tabasco (Meksyk) z grupą E, której wschodnia platforma miała ponad 400 m długosci. W El Güiro/Wakna wejdziemy do wnętrza obrabowanego grobowca nieznanego majańskiego władcy.
Wnętrze obrabowanego grobowca na terenie stanowiska archeologicznego El Guiro / Wakna, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Miejscowi lubią opowiadać legendy o skarbach, jakie zostały tu znalezione. O kilogramach jadeitu, który prekolumbijskim Majom zastępował złoto. Przed wieczorem dotrzemy do La Florida – pomniejszego stanowiska z resztkami klasycznej architektury. Kolacja z obozowej kuchni i ostatni nocleg w namiotach w obozowisku La Florida.
W monte… Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 6 – La Florida > Carmelita > Flores
Papuga amazona białoczelna w obozowisku La Florida, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Szóstego dnia po śniadaniu wyruszamy w drogę powrotną z La Florida i wychodzimy z selwy. Do Carmelity jest już jedynie 11 km. W wiosce ostatni posiłek i droga powrotna na wyspę Flores. Tak wygląda sześć dni trekkingu.
Karawana mułów w obozowisku La Florida, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Po wyprawie do El Mirador i Pierwszego Królestwa Węża warto odpocząć przynajmniej ze dwie noce na wyspie Flores. Skorzystać rano z kajaków, wieczorem popłynąć na zachód Słońca ze stanowiska archeologicznego Tayasal.
Jezioro Peten Itza, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Co zabrać ze sobą do El Mirador?
W selwie, pomimo pory suchej, spodziewamy się dość wysokiej wilgotności 88-90% oraz temperatury 32C. Przyda się zatem lekka przewiewna odzież z długimi rękawami i nogawkami (koniecznie!), wygodne trekkingowe buty (w marcu mogą być lekkie – selwa powinna być już sucha, od stycznia do marca trzeba uwzględnić błoto), grube skarpety i talk, lżejsze buty lub klapki do poruszania się po obozowisku, coś na głowę od słońca, repelent na owady (DEET na skórę, np. Mugga permetryna na ubranie), na wieczór jakaś bluza, lekkie nakrycie głowy.
W obozowiskach mamy dostęp do pryszniców z wodą deszczową (w samym El Mirador może być dodatkowo płatna – to zależy od humoru strażników) i do terenowych toalet. Na trasie dostajemy wodę do picia i przekąski. Na dłuższych trasach robimy przystanki na poważniejsze jedzenie. Warto zabrać odpowiednią ilość baterii czy akumulatorów do aparatów, powerbanki i ogniwa solarne – po drodze nie ma gdzie ładować urządzeń.
Kwiat Pseudobombax ellipticum w Niecce Mirador, w Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jak dotrzeć do Flores i znaleźć się na pokładzie?
Do Flores można dotrzeć samolotem z Ciudad de Guatemala (Gwatemala), Cancun (Meksyk), czy Belmopan (Belize). Z wszystkich tych miejsc, bezpośrednio lub z przesiadkami, można również dotrzeć autobusami. Tym razem zabieram grupę z lotniska w Ciudad de Guatemala, wracając z wykopalisk archeologicznych w Salwadorze .
Piramida La Danta w El Mirador – model cyfrowy
Kiedy?
Najbliższy treking do El Mirador (Gwatemala) 6 dni w selwie planowany jest w dniach 22-27 marca 2026 r. Z chętnymi spotykam się na wyspie Flores o zachodzie Słońca w dniu 21 marca. Informacje i rezerwacje (WhatsApp) +52 984 876 1504 lub email: archeoprzewodnik@gmail.com
Piramida La Danta w El Mirador – model cyfrowy
Coś więcej…
Piramidy Majów w Tikal, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
W drugiej połowie marca 2026 po trekkingu do El Mirador planujemy kontynuowanie wyprawy przez dwie noce w Tikal – najwspanialszym częściowo odrestaurowanym stanowisku archeologicznym cywilizacji Majów, a następnie odwożę grupę na gracę z Belize i eskortuję aż do portu w Belize City (planowany chillout na karaibskich wysepkach Mezoamerykańskiej Rafy Barierowej – Ambergris Caye lub Caulker Caye).
Wschód Słońca nad Morzem Karaibskim, Ambergris Caye, Belize (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Ciudad de Mexico, CDMX, muzeum, INAH, archeowyprawy, kuchnia meksykańska, Chilango, Wycieczki i zwiedzanie Meksyku z polskim archeologiem
Wielki comal – swego rodzaju patelnia z antojitos, a wśród nich m.in. nasze tortille z zielonej mąki kukurydzianej i pyszne huitlacoche – uliczne jedzenie w Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dzień trzeba zacząć od śniadania, skoro nie da się wschodem Słońca. Praktycznie tuż za rogiem znajdujemy stragan z przepysznymi quesadillas. Głównym składnikiem potrawy jest jednak huitlacoche – rodzaj grzybów jakie rosną na zbożu – kukurydzy. Tak nam posmakowało, że zamówiliśmy sobie po jeszcze jednej porcji. Pora na Muzeum!
Huitlacoche – po polsku głownia kukurydzy wywoływana przez grzyba Mycosarcoma maydis – wielki przysmak meksykańskiej kuchni (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Muzeum
Meksyku – stolicy Meksyku nie da się zwiedzić w dzień, ani w dwa, ani w kilka dni. Mając do dyspozycji skończoną ilość czasu trzeba wybrać co najważniejsze. Wybieramy oczywiście Muzeum – Museo Nacional de Antropología – główne muzeum INAH. Niestety, mieliśmy na nie tym razem tylko dwa dni. Tyle, żeby przejść w raźnym tempie przez najważniejsze sale. To wielki kompleks z nieprzebraną ilością skarbów, z ogromnymi ekspozycjami przedstawiającymi poszczególne kultury.
Jadeitowa maska, pektorał, naszyjnik i orejeras z grobowca Pakala Wielkiego, boskiego władcy królestwa B’aakal ze stolicą w Lakam Ha’ – obecnie zwanej Palenque (fot P.A. Trześniowski 2022)
Narodowe Muzeum Antropologii i Historii to ważne uzupełnienie do zwiedzania archeologicznych stanowisk. Czy to cywilizacji Majów na Jukatanie i Chiapas, czy Zapoteków z Monte Alban w stanie Oaxaca, czy też innych części Meksyku. Również tych poza granicami Mezoameryki. Nigdzie indziej nie ma tylu artefaktów Olmeków – zespołu kultur kojarzonych zbiorczo z pierwszą i najstarszą mezoamerykańską cywilizacją.
Olmecka głowa nr 6 z San Lorenzo Tenochtitlan – uznawanego za najstarsze miasto Mezoameryki (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ze względu na poprzednie wyprawy uczestników obecnej, szczególnie ważne były dla nas artefakty z Palenque, w tym z grobowca Pakala Wielkiego oraz z królewskich grobowców władców Węży – Kaanul, z Dzibanche. Ze względu na trasę obecnej Solar Eclipse Run 2024, przebogate kolekcje Teotihuacan, Tolteków oraz kultur północnych stanów Meksyku, które są na trasie przed nami. By wchłonąć to wszystko na spokojnie, trzeba by tu jednak minimum tygodnia…
Piedra del Sol – kosmiczne nieporozumienie
Aztecki ołtarz, zwany Piedra del Sol, mylony często z azteckim kalendarzem (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Będąc w mieście Meksyk, trudno ominąć salę poświęconą Aztekom (tak naprawdę Mexikom). Wśród wielu, wielu innych znajduje się tu Piedra del Sol – Kamień Słońca. Potężny ołtarz mylnie nazywany azteckim kalendarzem. Piedra del Sol to chyba najsłynniejszy artefakt Mezoameryki. Jest kopiowany bezmyślnie tak na dalekiej Bali jak i na okładkach książek podróżniczych poświęconych… Majom, których złoty wiek dzieliły od Azteków setki lat i setki kilometrów :/
Rytuał voladores
Podniebny rytuał voladores inscenizowany przez Totonaków, ale niegdyś powszechny w całej Mezoameryce (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Naprzeciwko Muzeum można obejrzeć występ Totonaków. Inscenizują voladores – stary obrzęd, będący jednym z wyróżników kulturowych różnych cywilizacji Mezoameryki. Pal i Totonak zasiadający na jego szczycie symbolizują oś świata – axis mundi. Czterej pozostali, zasiadając na umieszczonej wysoko platformie, symbolizują kierunki kardynalne. Mezoamerykański układ współrzędnych. W pasie przewiązują się pętlami na końcach okręconych wokół pala lin. Gdy w rytm muzyki podawany przez piątego na szczycie zwieszają głowy w dół, pal zaczyna się kręcić. Liny stopniowo się rozwijają, zaś prędkość liniowa wiszących wojowników wzrasta. I tak do samej ziemi, kiedy pal zwalnia.
Podniebny rytuał voladores inscenizowany przez Totonaków, ale niegdyś powszechny w całej Mezoameryce (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Suszone robale pod Muzeum…
Tlayuda – zapiekana na twardo duża tortilla, w tym wypadku z czerwoną fasolą, kawałkami kaktusa nopal, serem, kolendrą i oczywiście salsą, Pochodzi z zapoteckiego stanu Oaxaca, na południu Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Przed Muzeum można skosztować specjałów meksykańskiej kuchni. Jeśli chcecie zacząć od podstaw to pieczona kukurydza posmarowana ostrym sosem nazywa się elote. To samo tylko w kubku, bez potrzeby gryzienia to esquite. Poziom wyżej tlayuda, po którą ja sięgam, zaś 20 i więcej suszone insekty. Niektórzy znajdują w sobie dość odwagi, by spróbować tego, co w nowoczesnym świecie ma przecież stać się normą. Zachwytów jednak nie było…
Maszynka do ugniatania tortilli i różne składniki ulicznej kuchni Chilango na ulicach Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2024)