Ruiny Tulum, Muzeum Wschodniego Wybrzeża, piękna laguna w rezerwacie Sian Ka’an
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Tulum, przyroda Jukatanu, Rezerwat Sian Ka’an, Laguna
Zapraszam na wycieczki do Tulum – jednego z najwspanialej położonych stanowisk archeologicznych na Ziemi z polskim archeologiem-majanistą. Opowiem o tajemnicach Jukatanu i Riviera Maya na tle historii odkrywania tego, do niedawna jeszcze całkowicie dzikiego zakątka Meksyku, podczas wypraw Stephensa i Catherwooda (1843) oraz Peissela… (1959-1961!!). Jako archeolog współpracujący z INAH dodam też informacje o najnowszych, niepublikowanych jeszcze odkryciach na terenie stanowiska, zapewniając rzetelne informacje, zgodne z obecnym stanem wiedzy.
Świątynia Boga Wiatru – rzadki przykład majańskiego sanktuarium na owalnej platformie w towarzystwie niewielkich oratoriów (fot. P.A. Trześniowski 2021)
Zama – Miasto Świtu, ruiy Majów w Tulum
Tulum to jedno z najbardziej popularnych i najchętniej odwiedzanych stanowisk archeologicznych na terenie Meksyku. Mimo, iż jest jednym z najmłodszych miast Majów, słynie przede wszystkim jako najpiękniej położone. Jest też wspaniałym egzemplum stylu architektonicznego Wschodniego Wybrzeża (Costa Orriental).
Chociaż znane od czasów pierwszych wielkich odkryć archeologicznych dokonanych w trakcie wspólnej ekspedycji Johna Lloyda Stephensa i Fredericka Catherwooda w latach 1841-1843, skrywa z pewnością jeszcze wiele niespodzianek. Należą do nich: odkryta ledwie w 2023 roku, położona w centrum miasta jaskinia z ofiarnymi pochówkami, czy odkryty kilka miesięcy później pod jednym z pałaców czultun. Miałem zaszczyt badać to miejsce wspólnie z archeologami z INAH. Jako specjalista od roli jaskiń w kosmologii Majów chętnie podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami.
Niewielka zatoka – dziś rezerwat żółwi zielonych, które składają tu jaja, w przeszłości port, do którego przybjały łodzie wiozące towary z odległych części Mezoameryki przez wąskie przejście w Mezorafie sygnalizowane przez najwyższą budowlę Tulum – El Castillo (fot : P.A. Trześniowski 2021)
Stanowisko archeologiczne Tulum położone jest na 12 metrowej wysokości klifie, z wystawą na wspaniały przestwór Morza Karaibskiego i Mezoamerykańską Rafę Barierową – drugą pod względem obszaru rafę barierową Ziemi. To naturalne fortyfikacje, które w 1517 r. uniemożliwiły lądowanie tutaj przepływającym wzdłuż wschodniego wybrzeża Jukatanu europejskim konkwistadorom pod wodzą Francisco de Cordovy, który, pokonany później przez Majów pod Campeche, zmarł z odniesionych ran po powrocie na Kubę.
Po konkwiście Jukatanu dawne ziemie Majów szybko przykryła gęsta zasłona zapomnienia i mroku. Wystarczyło trzy generacje, by hiszpański zarządca Tulum, jeszcze pod koniec tego samego stulecia zastanawiał się w swoich pamiętnikach kto i po co wzniósł owe dziwne kamienne konstrukcje, które znajdują się na jego terenie. Po wielkiej insurekcji Majów, która ogarnęła Jukatan w latach 1847-1935 wschodnia część półwyspu powróciła we władanie selwy – środkowoamerykańskiej wersji dżungli. Nie było tu dróg, prócz niewielkich, kilkuosobowych najwyżej farm palmy kokosowej rozrzuconych wzdłuż linii wybrzeża, gęstość zaludnienia spadła praktycznie do zera.
El Castillo – prominentna budowla w ruinach Tulum (ryc: Frederick Catherwood 1844)Pałac Czultunu w ruinach Tulum. Piękny relief z podobizną Nurkującego Boga niestety już nie istnieje (ryc: Frederick Catherwood 1844)Świątynia Fresków w ruinach Tulum – jeden z nielicznych przykładów piętrowej architektury Majów (ryc: Frederick Catherwood 1843)Świątynia Nurkującego Boga w ruinach Tulum (ryc: Frederick Catherwood 1843)
Dzisiaj uwierzyć trudno, że jeszcze w latach 1990. Cancun było niewielką rybacką wioską, zaś z Playa del Carmen do Tulum prowadziła jedynie kiepska szutrowa droga, wzdłuż której rozstawiano znaki przestrzegające kierowców przed opuszczaniem szyb, ponieważ po drodze biegają… jaguary. Jaguary wciąż jeszcze kryją się w tutejszych lasach, jednak przeżyły tylko te, które nauczyły się uważać na ludzi… Przydarza nam się zaszczyt, by któregoś z nich czasem zobaczyć 😉
Wycieczka do Tulum – opowieści o czasach bohaterów
Zwiedzanie ruin Tulum wymaga spędzenia na spacerze co najmniej dwóch godzin. Porozmawiamy o ekspedycjach dwóch pierwszych wielkich eksploratorów Mezoameryki i półwyspu Jukatan. To John Lloyd Stephens oraz Frederick Catherwood, którzy przywrócili ruiny Majów Majom w czasach, gdy wszyscy szukali w Mezoameryce śladów dawnych cywilizacji Egiptu, Indusu albo Atlantydy.
Powspominamy ekspedycje odważnego Michela Peissela, który w 1959 r. przeszedł na piechotę sporą część zupełnie dzikiego jeszcze wybrzeża, raportując kilkanaście stanowisk archeologicznych, z których większość została zgłoszona INAH przez niego po raz pierwszy. Peissel spotkał tu jeszcze zbuntowanych Majów – Cruzo’ob. Ostatnie osoby pamiętające powstanie żyją zresztą jeszcze, zaś garść zarejestrowanych przez nich wspomnień – jedno z ostatnich świadectw można zobaczyć na wystawie w Muzeum Wschodniego Wybrzeża w Tulum.
Poznamy również cechy postklasycznego stylu architektonicznego Majów – Stylu Wschodniego Wybrzeża, noszącego znamiona nowych czasów, nowej technologii i …nowej religii. Dowiemy się dlaczego w postklasyku Majowie nie budowali boisk i nie wznosili już wielkich piramid, jak w wiekach ubiegłych.
Muzeum Wschodniego Wybrzeża w Tulum
Po spacerze w ruinach Tulum przejedziemy do uruchomionego niedawno Muzeum Wschodniego Wybrzeża. Pierwszą z trzech sal poświęcono prehistorii półwyspu i pierwszym kolonizatorom Ameryk. Pośród dziesięciu najdłuższych zalanych jaskiń na planecie Ziemia, aż dziewięć znajduje się na Riviera Maya. Jaskinie te były suche w okresie ostatniego zlodowacenia, kiedy poziom wody w oceanie znajdował się ~120 m niżej. W zalanych jaskiniach wokół Tulum znaleźlismy kilkanaście szkieletów jednych z najstarszych kolonizatorów kontynentów Ameryk. Wokół odkryć tych było wiele sporów – najsłynniejsza z nich – Naia z Hoyo Negro zasypała jednak najbardziej niebezpieczną z nich – genetyczną i prawną 😉 Mam szczęście brać udział w niekórych spośród inicjatyw związanych z rozpoznawaniem śladów pierwszych ludzi w tutejszych jaskiniach 😉
Pozostałe dwie sale to wspaniałe kolekcje artefaktów ze Wschodniego Wybrzeża i stanu Quintana Roo. Przeniesiono tu skarby z królewskich grobowców z Dzibanche – jednej ze stolic Dynastii Węża (Kaanul) – najpotężniejszej w okresie klasycznym, a spiskami i przebiegłością bijącej na łeb książkowych Lannisterów z Sagi Ognia i Lodu. Zobaczycie tu m.in. jadeitowe maski i biżuterię dawnych wężowładców… Zobaczycie schody hieroglificzne z El Resbalon i fragmenty schodów z Dzibanche – opowiem na ich bazie o najbardziej zajadłych współczesnych awanturach między archeologami – sporze dotyczącym pochodzenia dynastii Kaanul (to moja specjalizacja w historii Majów ;)).
W muzeum zgormadzono też kopie słynnych artefaktów z innych części Mundo Maya, jak pełnoskalowa płyta słynnego sarkofagu Pakala Wielkiego, na której Erich von Daniken nadal widzi kosmitę… 😉 Jest tu też kopia panelu z Tortuguero – jedynej inskrypcji wymieniającej datę utożsamioną przez innych odpornych na fakty z niewydarzonym końcem świata 24 grudnia 2012 🙂
Orzeźwiająca woda laguny
Po wizycie w muzeum zapraszamy na ochłodę w wodach słodkowodnej laguny. Znajduje się ona na terenie ogromnego Rezerwatu Biosfery Sian Ka’an – jednego z największych obszarów ochrony przyrody, powołanych pod auspicjami UNESCO. W centrum laguny znajduje się głęboki, opadający na ponad 70 m lej krasowy (ciemniejszy obszar na zdjęciu), jednak tereny samego kąpieliska to woda płytka i doskonale przejrzysta. W stronę centrum akwenu prowadzą dwa pomosty, gdzie po kąpielach wodnych można zarzyć również kąpieli słonecznych. W okolicy, wzdłuż linii brzegu znajduje się kilka zadaszonych palap. W selwie (tutejszej wersji dżungli) porastającej brzeg laguny wypatrzycie bez trudu wiele endemitów, w tym epifity jak np. orchidee bananowe czy wężokaktusy.
Wycieczka do Tulum – logistyka
Położone w na wschodnim wybrzeżu półwyspu Jukatan, Tulum jest dobrze skomunikowane z kurortami turystycznymi na Riviera Maya, jak Cancun, Akumal czy Playa del Carmen. Zwiedzanie warto jednak zacząć od rana, zanim stanowisko wypełni się tabunami turystów. Z Playa del Carmen wyruszamy zatem o 7:00, z Cancun 6:00. Po drodze możemy stanąć gdzieś na szybkie śniadanie w lokalnych klimatach jukateckiego streetfoooda, wtedy jednak warto byłoby ruszyć o pół godziny wcześniej. Na kolację możemy wybrać którąś z majańskich restauracji w Tulum, prowadzoną przez Majów – uciekinierów z Chiapas.
Dlaczego ARCHEOWYPRAWY?
Co wyróżnia nasze wycieczki do Tulum?
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – tak na spokojny spacer po ruinach, opowieści w muzeum czy wreszcie relaks i kąpiel w słodkowodnej lagunie aż do zamknięcia wrót. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Tulum z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Chichen Itza, Coba, Ek Balam.
Do pełnego turystów stanowiska archeologicznego dodajemy niedawno udostępnione muzeum z kolekcją poświęconą również prehistorii i geologii Półwyspu, o której nikt nie opowie lepiej od jaskinowego archeologa podwodnego i nurka – eskploratora jaskiń.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Wycieczka do Tulum i laguny w Sian Ka’an wymaga wcześniejszej rezerwacji z conajmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Cena – 160 EUR od osoby obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę
Coba i rezerwat Majów – wycieczka całodniowa z laguną i cenotą 🙂
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Coba, przyroda Jukatanu, Rezerwat Majów, Laguna, cenoty
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’omób – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Chcielibyście zobaczyć na żywo taki widok jak na zdjęciu? Jeśli wstaniecie odpowiednio wcześnie, możemy to załatwić, ale na miejscu, w okolicach Coba musimy być o wschodzie Słońca. Penetrując selwę w poszukiwaniu zaginionych pozostałości cywilizacji Majów często znajduję miejsca bardzo bogate przyrodniczo, a to jest jedno z nich. Na wysokich konarach kilku suchych drzew sępy suszą swoje skrzydła z nocnej rosy o świcie.
Ceremonia suszenia skrzydeł: chak pool ch’om – sępnik różowogłowy (Cathartes aura), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wokoło są laguny, bo Coba (w maaya t’aan: podzielona woda) leży między pięcioma większymi lagunami. Tam gdzie jest woda, tam nietrudno o ptaki. Wodne, jak wężówki i czaple, będę polować na ryby. Drapieżniki, jak jastrzębie na… inną zdobycz. Do tego poruszać się będziemy po zapomnianej drodze Majów sprzed 1,5 tys. Lat. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę, tego dnia zobaczymy co najmniej dwa takie mateczniki przyrody.
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’omób – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Drugim tematem dnia będą oczywiście piramidy i stele Majów. Nohoch Mul w Coba jest najwyższą piramidą na północnym Jukatanie. Nie jest, jak chcą przewodnicy, ani najwyższą na Jukatanie, ani tym bardziej w Meksyku. Jednak to dowód potęgi – Coba, chociaż do dziś nieprzebadane gruntownie stanowisko archeologiczne, było stolicą jednej z kilku najpotężniejszych państwowości. Rozchodziła się stąd pajęczyna dróg, łączących metropolię ze stanowiskami satelitarnymi. W tym jedna aż stukilometrowej długości, kończąca się w Yaxuna (20 km na południe od Chichen Itza).
Koox pool ch’omób – sępniki czarne nad dawną drogą Majów w okolicach Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Ta musiała służyć cesarzowej do przerzucania wojsk, jak miało to miejsce w znacznie starszej epoce w sieci miast tworzących wielki organizm państwowy w Niecce Mirador-Calakmul – Pierwsze Imperium Majów (i ostatnie zarazem). Kobiety na tronach Majów to rzadkość, jednak w Coba panowały aż dwie cesarzowe, a znalezione na terenie miasta inksrypcje świadczą o ich związkach z potężną Dynastią Węża (Kaanul)…
Zbieramy się zatem skoro świt (im dalej na północ wzdłuż wybrzeża tym wcześniej) i wyruszamy w rejon Coba. Na uroczysku żyje stado ponad dwudziestu sępników należących do dwóch spośród czterech żyjących na Jukatanie gatunków. I tak – sępniki czarne i różowogłowe tworzą wspólne stada.
Ceremonia suszenia skrzydeł: koox pool ch’om – sępnik czarny (Coragyps atratus), jeden z kondorowatych Jukatanu, okolice Coba (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Suszenie skrzydeł po nocnej rosie jest im niezbędne, by latać, a w inny sposób niż szybowanie godzinami w przestworzach, nie znajdą pożywienia. Skrzydła nad ranem suszą również inne, nadwodne ptaki. Intensywność zjawiska zależy oczywiście od zachmurzenia, jednak promienie UV przebijają się przez chmury, więc takie zachowania obserwujemy również w pochmurny dzień.
Bekaśnica w trakcie śniadania w Lagunie Coba (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Nad lagunami zdarza się również masa innych ptaków, jak ślimakojady, kleszczojady czy tutejsze dzięcioły: zarówno większe, jak jasnodziobe i krasnoczube (kaloomte’), jak i małe dzięciury (ch’ujum). Starożytna droga, po której będziemy chodzić służyła natomiast do łączenia Coba z odległym o dwadzieścia kilometrów stanowiskiem Kukikan – do dziś nieprzebadanym, a wszystkie znaki wskazują, że były to koszary, służące władcom Coba do grupowania wojsk przed wysłaniem ich dalej, wspomnianym systemem dróg…
Empandas – ser i warzywa zawijane w pierożki z tortilli, czarna fasola i sałata (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po ceremonii suszenia skrzydeł jedziemy do wioski Coba na śniadanie. Zjemy w jednej z lokalnych restauracji, położonych przy promenadzie nad jeziorem. Tu również zdarzają się ciekawe ptaki, jak polujące na ślimaki bekaśnice, które obrabiają czasami muszle na talerzach z liści lilli wodnych (maaya t’aan: nikte ha’). Stosy wynicowanych muszli możecie czasem znaleźć, spacerując wzdłuż wybrzeża Laguny Coba. To właśnie dzieło bekaśnic. Lokalna gastroniomia w wiosce Coba oferuje meksykańską kuchnię chillango z dodatkami tradycyjnych majańskich potraw. Dostaniecie tu np. napój z chaya – bardzo bogatej w proteiny majańskiej rośliny, która jest trująca na surowo.
Coba
Jedno z boisk w Coba – uosabia pękniętą skorupę żółwia, symbolizującą z kolei powierzchnię Ziemi. Z tej szczeliny wyskoczył niegdyś powracający na świat Odrodzony Bóg Kukurydzy. Boiska są zatem sceneriami inscenizacji mitu kreacyjnego Majów. Wstęp do długiej historii… (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Pora na ruiny Majów. Już przy śniadaniu, nad szczytami drzew, widzieć będziemy szczyt jednej z wielkich tutejszych piramid. To La Iglesia (hiszp: kościół), nazwana tak od obrzędów jakie u jej podnóża jeszcze w XX w. odprawiali na zmianę lokalny h’men (u Majów to coś na podobieństwo szamana) z chrześcijańskim księdzem. Według relacji archeologów, którzy mieszkali, a niektórzy nawet mieli szczęście wychowywać się w wiosce Coba, obu kapłanom chodziło o… deszcz.
La Iglesia – jedna z piramid Coba leżąca nieopodal Laguny Coba, U podnóża piramidy pogruchotana stela wspominana w tekście (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Na zgruchotanej steli, która stoi u podnóża piramidy La Iglesia, myśliwi Majów widzieli zarys żeńskiej postaci, którą nazywali panią Colebi. To właśnie od tej budowli rozpoczniemy wielki spacer po Coba.
Dolna część steli 11 odkryta w trakcie wykopalisk na początku XXI w. (kopia in situ) wraz z ofiarą zakładzinową. Fragment przedstawia nogi władcy i jeńca. Inskrypcje pozwoliły zidentyfikować władcę (fot: P.A Trześniowski 2020)
Wykopaliska archeologiczne, które odnalazły drugi fragment steli, pozwoliły jednak określić, że to górna połowa męskiej części ciała… Tak to, niestety, jest z ciągłością przekazu historycznego, który po prostu urwał się u Majów wraz upadkiem ich cywilizacji pod koniec okresu klasycznego (umownie zamykamy go datą 909 n.e., co będzie wyjaśnione w terenie. W okresie postklasycznym, aż do przybycia Hiszpanów, na szczytach popadających coraz bardziej w ruinę piramid składano wprawdzie ofiary zapomnianym przodkom, ale była to całkiem inna kultura, a nawet inna religia…
Kutz’ – indyk pawi na ruinach boiska, jednego z boisk w Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Przejdziemy się śródleśnymi ścieżkami, które często przeplatają się z dawnym systemem dróg. W lesie, jak to w lesie, są szanse na przyrodę, szczególnie jeśli na stanowisko wejdziemy jako jedni z pierwszych, rano. Na drzewach będą termitiery, po dróżkach mogą przemykać kutz’ – barwne indyki pawie o groteskowych łebkach. Zdarzają się jaszczurki, a czasami węże… W Coba historia miesza się z dziką przyrodą, której najbardziej niesamowitymi pomnikami są tutejsze matapalo…
Matapalo w rzadziej odwiedzanej przez turystów części Coba – pasożytnicza forma figowca, który, dzięki słodkim owocom, uwielbianym przez małpy i ptaki, wysiewa się wysoko w gałęziach drzew, by mieć lepszy dostęp do światła, a po dekadach dławi żywiciela, zrastając się w samodzielną istotę. Paradoksalnie nazywane drzewkami miłości… (fot. P.A. Trześniowski 2021)
Jedną z najbardziej zagadkowych tajemnic Coba są tutejsze stele. Jedna z cesarzowych występuje na nich w towarzystwie w sumie aż kilkunastu jeńców – musiała należeć do najbardziej wojowniczych wśród władców Majów. Najbardziej zdumiewające są jednak daty widniejące na jej stelach. Porozmawiamy o kalendarzach Majów – z pozoru mocno skomplikowanych, jednak niezwykle skutecznych w tym czego nie udało się chyba żadnej innej cywilizacji – próbie zbudowania dobrego kalendarza łaczącego zarówno cykle Słońca jak i Księżyca.
Resztki klasycznego okrąłego ołtarza, a na platformie stela I przedstawiająca drugą cesarzową, jej syna, jeńców i między innymi datę uruchomienia obecnej wersji wszechświata 13 VIII 3114 p.n.e. zapisaną w Wielkiej Długiej Rachubie – na dwudziestu pozycjach (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Majowie znaleźli własną drogę, nie bawiąc się w interkalacje, tyllko podając dokładną liczbę dni od… początku świata. Ta część daty zapisywana była na pięciu pozycjach, nadając się idealnie do prezentowania liczny dni od 13 VIII 3114 r. p.n.e. Na stelach drugiej cesarzowej Coba w trzech przypadkach ta część zapisu kalendarycznego zapisana jest jednak aż na dwudziestu czterech pozycjach! Wyzerowanie takiej daty cofa nas o eony przed Wielki Wybuch i początek naszego Wszechświata według obliczeń astrofizyków…
Jeden z tuneli w Coba ze sklepieniem kroksztynowym, zwanym łukiem pozornym Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Pójdziemy pooglądać te stele, podziwiając też groteskowe pomniki przyrody rosnące na dawnej drodze Majów. Wiele tajemnic Coba nadal czeka na swoich odkrywców. Niepotwierdzone interpretacje inskrypcji odkopanych w 2005 r. na jednym z tutejszych boisk, sugerują pochodzenie tutejszej dynastii od Yax Yopaata, władcy dynastii Węża (Kaanul) z odległego Dzibanche. Na koniec podejdziemy do podnóża wielkiej piramidy Nohoch Mul. Ma 42 m, a na jej szczycie po upadku miasta i tutejszej dynastii zbudowano znacznie późniejszą świątynię w Stylu Wschodniego Wybrzeża, znanym Xel Ha czy Tulum.
Nohoch Mul w Coba – najwyższa piramida na północy półwyspu Jukatan, konsekrowana dnia 9.6.15.6.9 13 Muluk 12 Sip (11 V 569 n.e. zgodnie z korelacją 584285) piramida nazywała się prawdopodobnie Keh Witz Nal – Górą Jelenia (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Rezerwat i wioska Majów
Po ruinach Coba pora wreszcie na relaks. Pojedziemy na śródleśną laguną znajdującą się w sercu rezerwatu Majów. Ci, którzy wolą spędzać czas aktywnie, mogą popływać po niej kajakiem, lub przelecieć się nad nią na linie (tyrolka). Pozostali mogą poleżeć na pomoście i pomoczyć się trochę w wodzie. Woda jest słodka i przyjemnie ciepła… Najpierw jednak czeka nas obrzęd oczyszczenia z h’menem – kapłanem z tutejszej wioski Majów.
Majański ołtarz w rezerwacie Majów w trakcie obrzędu z h’menem (fot: P.A. Trześniowski 2022)Pom – copal – majańskie kadzidło w trakcie obrzędu rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Cenota – portal w zaświaty Majów
Gdy będziecie gotowi na spacer, wyruszymy poszukać małp. W rezerwacie żyją obydwa ich gatunki, tak czepiaki jak wyjce. Na terenie rezerwatu znajduje się też cenota skrywająca, jak wiele z nich, mroczną tajemnicę. W latach 1990. eksploratorzy jaskiniowi odkryli tu 120 szkieletów – jedno z największych i najlepiej zachowanych cmentarzysk Majów. Podwodne badania archeologiczne nie pozwoliły jednoznacznie tego potwierdzić, ale mamy tu raczej do czynienia z kontekstem ofiarnym… Jeśli będziecie chcieli pokażę Wam film z tego stanowiska, zdarzyło mi się bowiem nurkować tu jako jaskiniowy archeolog podwodny.
Zejście przez portal do majańskich zaświatów – jedno z największych znanych cmenatrzysk Majów, odkryte na dnie cenoty (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jeżeli starczy Wam odwagi możecie opuścić się w uprzęży na linie i obejrzeć cenotę od środka, a następnie wyjść na powierzchnię po drabinie sznurowej. Ponieważ w niej nurkowałem, zdecydowanie nie polecam kąpieli w wodzie, która nie ma przepływu (cenota jest odciętą od systemu fojbą). Kąpiel w lagunie jest znacznie bardziej przyjemna i nie limitujemy czasu – w rezerwacie możemy zostać aż do zamknięcia.
Zachód Słońca nad laguną w śródleśnym rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Jeśli jednak zależy Wam, by wykąpać się w cenocie, raz jeszcze zmienimy miejsce i pojedziemy do innej z tych podziemnych, a jednak ze sztucznym oświetleniem i stałym przepływem. Tam również znajdują się szkielety i tam również nurkowałem jako archeolog…
Lustro wody było dla Majów granicą między różnymi planami egzystencji – mroczne zaświaty Majów były zalane wodą (fot P.A. Trześniowski 2021)
Kolację możemy zjeść przy zachodzie Słońca nad Laguną Coba. Tam, lub mniej więcej tam, gdzie spożywaliśmy śniadanie…
Zachód Słońca w trakcie kolacji nad Laguną Coba (fot: P.A. Trześniowskki 2022)
Dlaczego ARCHEOWYPRAWY?
Co wyróżnia nasze wycieczki do Coba?
Śródleśna laguna w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych, nie więcej niż 6-osobowych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – poznanie Coba zajmuje minimum 3 godziny. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Coba z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Chichen Itza, Ek Balam czy Tulum. Nie ograniczamy również czasu spędzanego w rezerwacie czy cenocie.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej jest to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Jaskinia z cenotą na dnie w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wycieczka do Coba wymaga wcześniejszej rezerwacji. Najbliższe dostępne terminy: 17 i 27 lutego oraz przedział 5 kwietnia – 11 maja 2026. Cena – 180 EUR od osoby (w grupach VIP: 4-6 osobowych) obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę. Wycieczki w wersjach super VIP: 1 osoba 300 EUR, 2 osoby po 250 EUR/osoby.
Tajemnice Peten: El Mirador i Tikal (10 albo 16 dni z karaibskim chilloutem w Belize) 21-30 III lub 21 III – 04 IV 2026
Trekkking, El Mirador, Tikal, Nakbe, El Tintal, Wakna, La Florida, Peten, Gwatemala, Belize, Cayos, Ambergris, Caulker, wyprawa z polskim archeologiem-majanistą, chillout, Karaiby
Szczyt piramidy La Danta w El Mirador oglądana ze szczytu piramidy triadycznej 1 w Nakbe przez teleobiektyw (fot: P.A. Trześniowski 2022)
El Mirador i Tikal w trakcie jednej wyprawy?! Najwyższa piramida Majów okresu preklasycznego – z czasów świtu cywilizacji, a przy okazji największa kiedykolwiek pod względem objętości – La Danta (72 m / 2,6 mln m3) i Templo IV – najwyższa piramida okresu klasycznego, złotego wieku cywilizacji Majów (72 m). Dwie piramidy z dwóch różnych epok historycznych, dwa szczyty możliwości architektonicznych dwóch tak naprawdę różnych cywilizacji… W latach 1930. La Danta i sąsiednia piramida El Tigre były uważane za wygasłe wulkany…
Ikoniczna piramida Templo I w Tikal, grobowiec Jasaw Chan K’awiila I. W tle Północny Akropol – nekropolia władców Yax Mutul (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Właściwie czemu nie?! Wejdziemy na je obie i z obu będziemy witać wschody Słońca nad oceanem zieleni deszczowych lasów Peten. Wejdziemy na wiele innych preklasycznych piramid z okresu świtu ich cywilizacji w Niecce Mirador-Calakmul. Na piramidy triadyczne w Nakbe i El Tintal, na piramidę El Tigre, Los Monos i La Pava w El Mirador, na Wielką Piramidę w Tikal. Na szczytach piramid będziemy obserwować zarówno wschody jak i zachody Słońca. I niebo po zachodzie, bo dzięki bezkresnemu oceanowi zieleni, bez jednego świattła ani śladu ludzi, nigdy nigdzie nie widziałem na raz tyle gwiazd…
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu jednej z piramid triadycznych na stanowisku archeologicznym El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Spędzimy sześć dni na trekkingu przez zieloną dżunglę Peten, obozując w lesie i poruszając się niesamowitymi starożytnymi drogami Majów sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Zajrzymy do grobowców władców Majów w El Güiro (Wakna) i La Muerta. Następnie odpoczniemy w luksusowym ośrodku z basenem w Tikal, spacerując z rozpędu po najwspanialszych odrestaurowanych ruinach złotego wieku Majów, przy tym nadal słuchając niesamowitych odgłosów przyrody.
Penelopa w Tikal, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Ostatni wieczór spędzimy na wyspie Flores. Tam gdzie mieściło się postklasyczne Noj Peten – ostatnie miasto Majów, które padło pod hiszpańskim butem dopiero w 1697 r. – w 178 lat po rozpoczęciu konkwisty ziem Majów. Popłyniemy na ostatni zachód Słońca na półwysep Tayasal, gdzie również mieści się mało znane stanowisko archeologiczne (jako pretekst do podziwiana fenomenu zachodu nad wodą).
Jezioro chilloutu – Lago de Peten Itza, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Nazajutrz część z nas może wrócić do Polski, pozostali pojadą do Belize na dobrze zasłużony chillout na Karaibach – na jednej z koralowych wysp Mezoamerykańskiej Rafy Barierowej. Decyzję czy będzie to Ambergris Caye czy Caulker Caye, czy obie te piękne wyspy pozostawiamy uczestnikom. Ambergris to La Isla Bonita z koweru w wykonaniu Madonny, Caulker ma bardziej backpakkerski klimat.
Stara architektura drewniana na La Isla Bonita – San Pedro na Ambergris Caye (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Na belizeńskich Cayos, oprócz smażenia się na plaży, można nurkować, snorklować, łowić ryby, ścigać się golfcartami przez lasy namorzynowe, czy przelecieć awionetką nad słynnym karaibskim Blue Holem, odkrytym przez legendarnego kapitana Jacquesa Yvesa Cousteau. Ilość miejsc na wyprawie jest jak zwykle mocno ograniczona – przede wszystkim dla klimatu, ale również ze wzgłędów logistycznych, a rezerwacje noclegów w Parku Narodowym Tikal wymagają odpowiedniego wyprzedzenia.
Krwawe zorze wieczorne nad piramidami Majów w Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Wyprawa do El Mirador
Eskpedycja w selwie na terenie Niecki Mirador-Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Trekking do El Mirador trwa niecałe 6 dni, co oznacza 5 nocy w selwie – środkowoamerykańskiej wersji dżungli. Noce spędzamy w stałych obozowiskach z własnymi kuchniami i toaletami na najbardziej podstawowym poziomie. Przydadzą się mokre chusteczki. W większości obozowisk znajdują się proste prysznice (wyjątek to samo El Mirador, gdzie prysznice są w gestii straży parku i korzystanie z nich jest płatne drogą nieoficjalną). Śpimy wygodnie na materacach w jedno- dwusosobowych namiotach, które rozbijane są pod stałym zadaszeniem.
Obozowa kuchnia w Nakbe, Niecka Mirador-Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Do przejścia mamy:
Carmelita > El Tintal: 18 km (~5,5 h)
El Tintal > El Mirador: 24 km (~7,5 h)
El Mirador > Nakbe: 14 km (~3,5 h)
Nakbe > La Florida: 34 km (~8 h)
La Florida > Carmelita: 11 km (~3,5 h)
Zachód Słońca nad Peten ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej 1 w Nakbe. W tle piramida triadyczna La Danta w El Mirador (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Jedzenie i picie w Niecce Mirador-Calakmul
Tortille z mąki kukurydzianej dopiekane na kamieniu w lesie w trakcie archeowyprawy w Peten (fot: P.A. Trześniowski 2017)
W trakcie trekkingu do El Mirador nikt nie chodzi głodny. W naszych karawanach podróżują osoby zajmujące się wyłącznie przyrządzaniem posiłków, więc tak w obozowiskach jak również w trakcie przystanków na trasie jest co wrzucić na ruszt. Podczas marszu zabieramy z sobą małe butelki na wodę, która na postojach możemy uzupełniać oraz drobne energetyczne przekąski. W trakcie dłuższych przystanków jest pora na lunch.
Logistyka trekkingu do El Mirador
Karawana mułów w obozowisku La Florida, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
W selwie nie będziemy potrzebować zbyt wielu ubrań i rzeczy. Wszystko co zbędne możemy zostawić w Carmelita – ostatniej wiosce na trasie, do której prowadzi przejezdna dla aut terenowych i ciężarówek droga. Cała reszta naszych rzeczy jest natomiast transportowana w bagażach przytroczonych na mułach. W trakcie trekkingu nie ma dostępu do sieci ani do elektryczności. Pamiętajcie o odpowiedniej liczbie zapasowych baterii i powerbankach.
Ostronos (coati) nieopodal basenu na terenie naszego hotelu w Tikal, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2023)
W Tikal mamy do dyspozycji basen, prysznice, prąd kilka godzin dziennie (generator) – pełną cywilizację ;). Ośrodek jest jednak położony w samym sercu dżungli, gdzie wszędzie dookoła chodzą dzikie zwierzęta. Z perspektywy gastronomicznej do wyboru będzie tania lokalna jadłodajnia lub wykwintna hotelowa restauracja. Na wyspie Flores będzie już prawie wszystko czego dusza zapragnie 😉
Isla de Flores, jezioro Peten Itza, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Flores to pora na chillout – jakże zasłużony po tak zacnej wyprawie!! Na wyspie można wypożyczyć kajaki i zamiast nóg zmęczyć wreszcie ręce 🙂 Można wykąpać się w jeziorze, bez większych obaw, że staniemy się punktem zainteresowania krokodyli (są, ale w pobliże miasta podpływają za dnia raczej rzadko). Chętni na większy chillout, będą go mogli pogłębić na belizeńskich cayos, pozostali mogą wracać stąd awionetką do Ciudad de Guatemala, a stamtąd już z powrotem do Europy.
Koszty wyprawy do El Mirador i Tikal
Para tukanów tęczodziobych w koronach drzew w trakcie zachodu Słońca obserwowanego ze szczytu Wielkiej Piramidy w Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Koszt dołączenia do wyprawy do El Mirador i Tikal to 1750 EUR + przeloty + ewentualny chillout na Karaibach. Cena obejmuje pełne wyżywienie w trakcie trekkingu do El Mirador, wszystkie noclegi, transfery na terenie Gwatemali i bilety wstępu oraz opiekę przewodnika. Cena nie obejmuje wyżywienia poza trekkinigiem do El Mirador, kosztów transferów i pobytu na terenie Belize, czy ewentualnej dopłaty za kuszetkę w trakcie transferu z miasta Gwatemala do Peten.
Krokodyl w jednej z leśnych lagun na terenie Parku Narodowego Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Proponowane loty do Gwatemali
Kacyk Montezumy w trakcie trelu na centralnym placu Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Zakładamy dwie opcje: 1) przylot i wylot z Ciudad de Guatemala, z dolotem z lotniska we Flores w wersji krótszej; lub 2) przylot do Ciudad de Guatemala i powrót z Belize City w wersji dłuższej z chilloutem na Karaibach.
KLM [WAW > GUA | BZE > WAW]
wylot z Warszawy 21 marca 6:05 przez Amsterdam i Panamę [lądowanie 19:52]
powrót z Belize City 4 kwietnia 12:17 przez Minneapolis i Amsterdam
realne, a przy tym krótkie czasy na przesiadki
cena: 5381 w wersji light (bez bagażu rejestrowanego, z bagażem +543 PLN)
KLM [WAW > GUA | FRS > WAW]
wylot z Warszawy 21 marca 6:05 przez Amsterdam i Panamę [lądowanie 19:52]
powrót z Flores 13:40 i Ciudad de Guatemala 16:23 30 marca przez Panamę i Paryż
realne, a przy tym krótkie czasy na przesiadki, brak przesiadek w USA
cena: 4866,46 + 210 w wersji light (bez bagażu rejestrowanego, z bagażem +543 PLN)
Wieczorne zorze nad centralnym placem i klasycznymi piramidami Tikal (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Transfer Guatemala >> Flores
Z Ciudad de Guatemala musimy dostać się do Peten nocnym autobusem. Potem jedziemy do Carmelita, jemy śniadanie i wyruszamy w drogę. Podróż trwa w przybliżeniu osiem godzin. Ja zwykle daję radę zasnąć w fotelu, ale w tych autobusach jest również kilka kuszetek, więc jeśli ktoś potrzebuje większej wygody, to z odpowiednim wyprzedzeniem można zarezerwowac taką wersję.
godziny: 22:30 – 6:30 (to ostatni autobus i musimy na niego zdążyć)
koszt: 262,5 QTZ miejsce siedzące, 315 QTZ kuszetka
Opcjonalne zwiedzanie Antigua Guatemala
Barokowa elewacja jednej z kolonialnych świątyń zrujnowanych w trakcie trzęsienia ziemi, które zmusiło Gwatemalę do przeniesienia stolicy. Kolumny na gónym piętrze to już Churrigueresque – hiszpański ultrabarok (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Część grupy przylatuje do Gwatemali w piątek 20 marca rano. Z lotniska Aurora jedziemy prosto do Antigua Guatemala, gdzie spędzimy popołudnie, noc i większą część kolejnego dnia, zwiedzając przede wszystkim ruiny wspaniałych ultrabarokowych kościołów, zrujnowanych w trakcie trzesięnia ziemi. Będzie to również czas na spotkanie z żywą kulturą Wyżyn Majów oraz ulicznym jedzeniem.
Zachód Słońca nad Peten w El Mirador ze szczytu preklasycznej piramidy triadycznej El Tigre (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Był 1962 r. kiedy sir Ian Graham, ostatni z wielkich polowych archeologów i najbardziej prawdopodobny pierwowzór filmowego Indiany Jonesa (zachował się film z sir Grahamem posługującym się pejczem), wracał samolotem z okolic Rio Azul, stanowiska leżącego na pograniczu dzisiejszego Peten w Gwatemali i Rezerwatu Biosfery Calakmul w meksykańskim stanie Campeche. Czekał go krótki lot do miasta Gwatemala nad bezkresnym zielonym oceanem tropikalnych lasów Peten – rozliczenia, sprawozdania, raporty… Szczęśliwy los sprawił, że przypadło mu miejsce po prawej stronie awionetki…
Wygasłe wulkany?
Szczyt preklasycznej piramidy triadycznej w Nakbe przez teleobiektyw ze szczytu piramidy triadycznej Mano de Leon w El Tintal (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Gdy dostrzegł dwa porośnięte drzewami stożki, przebijające linię horyzontu, postanowił sprawdzić, czy nie zarejestrowano w tym miejscu jakiegoś stanowiska archeologicznego. W latach 30. XX stulecia nad Peten odbył się zwiad lotniczy, który miał pomóc znaleźć nieznane jeszcze stanowiska. Oba te stożki zaklasyfikowano wtedy …jako wygasłe wulkany. Peten to południowa część olbrzymiej wapiennej płyty półwyspu Jukatan, tam nie ma miejsca na wulkany. Sir Ian wkrótce znów znalazł się w drodze…
Szczyt preklasycznejj piramidy triadycznej El Tigre w El Mirador ze szczytu piramidy La Danta przez teleobiektyw (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Nie było lekko, sir Ian Graham najpierw trafił do Naachtun (byłem tam w 2016, więc wiem, że przestrzelił aż o dwa dni drogi na północny-zachód), gdzie nie znalazł jednak aż tak wielkich piramid. Dopiero po powrocie mógł zorientować się, że to miasto, do którego w latach 20. dotarł z Calakmul Morley, Sylvanus Morley – słynny archeolog-szpieg. Graham wyruszył jeszcze raz i tym razem point blanc! El Mirador, z hiszp. Punkt Widokowy, wzięło swoją nazwę od pobliskiego obozowiska chicleros.
Największe i najstarsze piramidy Majów…
Tajemnice El Mirador odkopane przez archeologó – słynny preklasyczny relief z centralnego akropolu ze sceną z mitu kreacyjnego Majów (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Na miejscu zdumiały Grahama dwie rzeczy: 1) nigdy do tej pory nie widział tak potężnych piramid, 2) nigdy dotąd nie widział tak starych… wszystko tak szczelnie przykrywała dżungla, że nigdzie nie zachowała się wolnostojąca architektura. Wniosek: sir Graham znalazł preklasyczne miasto z piramidami wyższymi od jakichkolwiek klasycznych nie był łatwym kąskiem do przetrawienia dla ówczesnego świata nauki. Pierwsze badania archeologiczne w El Mirador zaczęło się dopiero na początku lat 80. ubiegłego stulecia, potwierdzając tezę odkrywcy.
El Mirador i Tikal – teatry tysiącletniej wojny…
Luke Skywalker Nizin Majów – Jasaw Chan K’awiil I w wersji namacalnej (piramida grobowa) i eterycznej (jadeitowe klejnoty, które znaleziono wewnątrz) – władca Tikal, który po raz ostatni zakręcił wielkim kołem fortuny na Nizinach Majów, pokonując w bitwie władcę Węża, Yuknoom Yichaak K’ahk’a z Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Sir Graham znalazł w tej części Peten jeszcze kilka miast: El Tintal, Nakbe, El Güiro… Wszystkie były tak stare i wszystkie połączone drogami, potężnymi sacbe ciągnącymi się na dziesiątki kilometrów, widocznymi z satelit (z kilkoma wyjątkami, jak Uxmal–Kabah, czy pajęczyna wokół Coba, dróg międzymiastowych również nie budowano już w klasyku). Znalazł najstarszy organizm państwowy na Nizinach Majów – Pierwsze Królestwo Węża, bo tam odkryto najstarsze wystąpienie glifu KAN – głowy węża oraz jego „pełnosylwetkowe”, preklasyczne wersje – glif herbowy panoszącej się po Nizinach w klasyku, groźnej dynastii Kaanul.
Wczesnoklasyczny glif herbowy dynastii Węża (Kaanul) w El Mirador – najstarsze znane wystąpienie na Nizinach Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Kaanul – Dynastia Węża to jedna z dwóch potęg, które rządziły później światem Majów przez prawie cały złoty wiek. Druga, miała siedzibę w Tikal. To właśnie szlakiem sir Iana Grahama wyruszymy na wyprawę przez Pierwsze Królestwo Węża, a później Tikal – stolicę Nowego Porządku, która rzuciła stary świat Węży na kolana… Na jakiś czas, bo fortuna kołem się toczy i nigdzie nie widać tego tak wyraźnie jak tam 😉
Archeoprzewodnik
Mój przyjaciel, wytrawny nurek jaskiniowy Grzesiek Krzątała we wnętrzu obrabowanego grobowca na terenie stanowiska archeologicznego El Guiro / Wakna, Niecka Mirador, Peten, Gwatemala (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Wyprawę do El Mirador i Tikal prowadzę osobiście! Jako ekspert od Kaanul i ich wielowiekowej wojny z Nowym Porządkiem nigdzie nie czuję się tak na miejscu… może jeszcze w Rio Bec 😉 Przygotujcie się na wykłady na postojach (po selwie poruszamy się cicho, aby dać sobie szansę na najbardziej niesamowite spotkania z przyrodą Ameryki Środkowej). Wędrować będziemy przez przestrzeń, ale i przez epoki. Na trasie mamy bowiem preklasyk, klasyk i postklasyk – trzy różne i odrębne cywilizacje, które łączą geny. W ciągu 10 dni usłyszycie więc kwintesencję tego, czego można się dowiedzieć o Majach. Następnie eskortuję ekipę na wybrzeże Morza Karaibskiego i wracam do Peten na wykopaliska 🙂
Przemek Trześniowski na szczycie największej preklasycznej piramidy triadycznej La Danta w El Mirador, Peten, Gwatemala (fot: Grzesiek Krzątała)
Chichen Itza – wycieczka całodniowa z Chichen Viejo albo ruinami Yaxuna i Cenote Ik-Kil lub inną 😉
Meksyk, Jukatan, wycieczka po polsku, wycieczki z polskim przewodnikiem archeologiem majanistą, Chichen Itza, Chichen Viejo, cenoty
Piramida Wielkiego Kapłana, Ossario w Chichen Itza, Jukatan, Meksyk. Styl architektoniczny Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2015)
Zapraszamy na wycieczki do Chichen Itza z polskim archeologiem-majanistą. Zapewniamy rzetelne informacje, zgodne z najnowszymi wynikami badań, a równocześnie uwypuklenie białych plam i nadal nierozwiązanych kwestii, bez wplatania wśród nie czystych fantazji i mitów…
Piramida Kukulkana to piramida radialna, zbudowana ok. 980 r. n.e. w stylu Maya Toltec jest zorientowana archeoastronomicznie, ale nie bynajmniej na równonoc wiosenną 😉 W dolnej części zdjęcia widoczna krawędź starszej wersji głównej platformy miasta, odsłonięta w trakcie niedawnych wykopalisk (fot. P.A. Trześniowski 2024)
Chichen Itza
Chichen Itza to najbardziej popularne i najchętniej odwiedzane stanowisko archeologiczne na terenie Meksyku. Najsłynniejsze ruiny Majów rokrocznie przyciągają KILKA MILIONÓW TURYSTÓW. Nic dziwnego, że wśród najbardziej znanych i podziwianych ikon starożytnych cywilizacji, jak nabatejska Petra w Jordanii czy też inkaskie Machu Picchu w Peru, Chichen Itza wybrane zostało jednym z Siedmiu Nowych Cudów Świata. Choć jest de facto jednym z najmłodszych miast Majów i ostatnim o tak monumentalnej architekturze, Chichen jest z pewnością miejscem, które warto zobaczyć i obok Machu czy Petry umieścić na swej życiowej liście miejsc niezbędnych do odwiedzenia.
Świątynia Wojowników w Chichen Itza to zbudowana w stylu architektonicznym Maya Toltec blliźniaczka jednej ze świątyń w tolteckiej stolicy w odległej od Jukatanu Tuli (fot: P.A. Trześniowski 2016)
Wycieczka do Chichen Itza – opowieści o czasach bohaterów
Piramida Kukulkana w czasach wielkich odkryć archeologicznych (ryc. Frederick Catherwood 1844)
Zwiedzanie Chichen Itza wymaga spędzenia na spacerze w raźnym tempie w ruinach co najmniej czterech godzin. Jeśli ktoś proponuje krócej, oznacza to, że nie zobaczycie wszystkiego. Czas ten pozwoli również na zapoznanie się z historią odkrywania tajemnic tego miejsca i problemami archeologów z interpretacją zagmatwanej historii Chichen Itza, które nie są znane zwykłym przewodnikom. Porozmawiamy o podróżach pierwszych wielkich eksploratorów półwyspu Jukatan i Mezoameryki, jak John Lloyd Stephens oraz Frederick Catherwood, którzy przywrócili ruiny Majów Majom w czasach, gdy wszyscy szukali w Mezoameryce śladów dawnych cywilizacji Egiptu, doliny Indusu, a nawet Atlantydy.
Święta Cenota w Chichen Itza pokonała wielu poszukiwaczy skarbów. Pod kilkunastoma metrami gęstej i ciemnej wody kryje się kilkanaście metrów mułu, w którym nadal zalegają tysiące artefaktów archeologicznych oraz szczątki zrzucanych do cenoty ofiar (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Opowiemy o losach nieszczęsnego Edwarda H. Thompsona, który jako jedyny wrócił z tarczą ze spotkania ze słynną Cenote Sagrado – Świętą Cenotą Chichen Itza, jak również o tych, którzy przegrali zmagania z tym najsłynniejszym celem pielgrzymek dawnej Mezoameryki.
Zoomorficzny poral w stylu Chenes na przybudówce do kompleksu Las Monas (ryc. Frederick Catherwood 1844)
Poznamy trzy spośród wyszukanych stylów architektonicznych Majów: Puuc, Chenes i Maya Toltec. Omówimy wiele elementów symboliki zakodowanych w ich ikonografii. Poznamy zagadki dotyczące relacji między późną, postklasyczną cywilizacją Majów, a ich środkowomeksykańskimi sąsiadami, zwanymi do dziś na roboczo Toltekami (nie było tak naprawdę, żadnych Tolteków, a raczej toltecy 😉 ). Pomimo iż ślady archeologiczne nie potwierdzają hipotezy o tolteckiej inwazji na Chichen Itza, nawet dziecko zauważy architektoniczne podobieństwo najpóźniejszych tutejszych budowli do tych z odległej Tuli w stanie Hidalgo.
Chichen Viejo – nowe możliwości zwiedzania Chichen Itza
Świątynia Serii Początkowej w Chichen Itza skrywa najstarsze ze znalezionych do tej pory murów na terenie miasta. Była jedną z najwazniejszych na terenie Chichen Viejo – zamkniętego kompleksu rezydencyjnego znajdującego się obecnie w odizolowanej tropikalnym lasem części stanowiska archeologicznego (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Wycieczka do Chichen Itza to nie tylko selfie pointy w najsłynniejszych ruinach. Jeśli na dzień wyprawy wybierzemy sobotę lub piątek, da nam to szansę na odwiedzenie Chichen Viejo – niedawno dopuszczonej do zwiedzania części stanowiska, o limitowanym dostępie do 50 osób dziennie. Zamknięta część Chichen Itza położona jest zdala od zgiełku, pośród gęstych drzew jukatańskiej selwy.
Ołtarz radialny w Chichen Viejo (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Odwiedzenie tego miejsca wymaga jednak wcześniejszej rejestracji i uzyskania pozwolenia INAH. Dlatego nie jest to temat na ostatnią chwilę. W pozostałe dni tygodnia proponujemy niemniej ciekawe i zupełnie nieznane stanowisko archeologiczne Yaxuna z piramidami, na które można wchodzić. Yaxuna to również stacja końcowa najdłuższej znanej drogi Majów, która przez setkę kilometrów ciągnie się aż do Coba i ruinami budynków, które poprzedzają Chichen Itza o dobre tysiąc lat.
Ruiny świątyni na końcu stukilometrowej sacbe – drogi Majów, łączącej niegdyś Coba z Yaxuna (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Orzeźwiająca woda cenoty
Po ruinach Majów zapraszamy na ochłodę w wodach cenoty. Jeśli nie boicie się zgiełku, lubicie skoki z wysokości i macie parcie na zaliczanie słynnych miejsc, może to być pobliska Cenote Ik Kil. Odbywały się w niej kiedyś słynne zawody w skokach Red Bulla. Jeśli wolicie bardziej dzikie scenerie, po drodze na Riviera Maya znamy dobrze kilka takich, które bardziej Was oczarują, a których nazw z oczywistych względów tu nie wymienimy. I nie ma na tej liście tak przereklamowanych miejsc jak kolejny selfie point w słynnej cenote Suytun, ale jeżeli ktoś się uprze, może być oczywiście i tam 😉
Jedna z cenot jakie mamy do dyspozycji mniej więcej po drodze z Cancun (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Wycieczka do Chichen Itza – logistyka
Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami na zocalo w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Położone w centrum północnej części półwyspu Jukatan, Chichen Itza nie znajduje się jednak na wyciągniecie ręki z obleganych kurortów turystycznych na Riviera Maya, jak Tulum czy Playa del Carmen, a już szczególnie najbardziej oblegane Cancun. Aby stanąć u wrót antycznego miasta na otwarcie bram zanim palące Słońce znajdzie się wysoko, a tabuny turystów zaleją drogi i place, trzeba wyjechać odpowiednio wcześnie. Około 5:45 z Tulum, 5:25 z Akumal, 4:40 z Playa del Carmen i 4:30 z Cancun.
Restaruracja w atrium najstarszego z hoteli w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Po drodze możemy stanąć na szybkie śniadanie w kolonialnym miasteczku Valladolid, które najbardziej klimatycznie wygląda właśnie o poranku. Przystanek jednak trzeba również uzwględnić w czasie trwania dojazdu. W kolonialnym Valladolid możemy zatrzymać się również na kolację.
Crema de Chaya w jednej z klimatycznych restauracji w Valladolid – jedno z najbardziej charakterystycznych dań kuchni jukateckiej, dostępnej w najstarszych restauracjach Merida, Campeche i Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Ołtarz w kształcie skorupy żółwia w Chichen Viejo – otoczonej selwą części stanowiska niedostępnej bez uprzedniej rejestracji (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Po pierwsze komfort – robimy wycieczki w małych, maksymalnie 6-osobowych grupach, dla par, a nawet dla pojedynczych osób.
Dajemy sobie czas – poznanie Chichen Itza zajmuje minimum 4 godziny, spacer po Chichen Viejo czy Yaxuna kolejną, piątą godzinę. Dlatego nie ugniatamy w ciągu jednego dnia Chichen Itza z innymi rozległymi stanowiskami archeologicznymi, jak Coba, Ek Balam czy Tulum. Nie ograniczamy również czasu spędzanego w cenocie.
Do pełnego turystów stanowiska archeologicznego dodajemy niedawno udostępnione do zwiedzania ruiny Chichen Viejo, z limitowaną liczbą odwiedzających, otoczone przyrodą, lub ruiny Yaxuna.
Do programów podchodzimy elastycznie, zgodnie z preferencjami uczestników. W kameralnych grupach łatwiej to uzgodnić 😉
Nasze wycieczki prowadzi polski archeolog – specjalista od archeologii Majów
Świeże warzywa i owoce na mercado – targowisku Majów w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Cena – 180 EUR od osoby (grupach VIP: 4-6 osób) obejmuje transfery, bilety wstępu, polskiego przewodnika – archeologa oraz owoce i wodę. Wycieczki w wersjach super VIP: 1 osoba 300 EUR, 2 osoby po 250 EUR/osoby.
Wycieczka do Chichen Itza wymaga wcześniejszej rezerwacji, szczególnie w wersji z Chichen Viejo. Najbliższe dostępne terminy: 17 i 27 lutego oraz przedział 5 kwietnia – 11 maja 2026.
Brama Chichen Viejo w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Meksyk, Jukatan: Quintana Roo, Yucatan, Campeche i Chiapas, dwutygodniowa wyprawa objazdowa dookoła meksykańskiej części półwyspu i to co najlepsze w Chiapas
Zapraszam do Meksyku na wyprawę marzeń. Dwa tygodnie, pięć meksykańskich stanów: Quintana Roo, Yucatan, Campeche, Tabasco i Chiapas. Od lotniska do lotniska w całości wypełniam dany mi czas. Na tak bogaty przyrodniczo i kulturowo obszar to tak naprawdę wcale nie jest długo 😉 Spędzimy go jednak intensywnie, nie tracąc ani chwili i kolekcjonując wrażenia od pierwszej chwili do ostatniej. Przejedziemy razem ponad 3000 km. Zwiedzimy na spokojnie i dogłębnie 25 stanowisk archeologicznych. Doświadczymy kilku fenomenów natury…
Mapa archeowyprawy Meksyk: Tajemnice Jukatanu i Chiapas
Dzień 1 – Witajcie na półwyspie Jukatan
Harmonogram wyprawy dostosowany jest zawsze do konkretnych przelotów, tak abym mógł sprawnie odebrać grupę z lotniska w Cancun. W zależności od czasu trwania procedur imigracyjnych, wymienimy walutę jeszcze tego samego dnia w Cancun, albo kolejnego, przejeżdżając przez Tulum (kurs na lotnisku w Cancun nie należy do najbardziej atrakcyjnych). Zjemy kolację na trasie, racząc się prostą lokalną kuchnią Jukatanu. Nocujemy w hoteliku prowadzonym przez Majów nieopodal najważniejszego stanowiska archeologicznego na północy półwyspu.
Empanada – meksykańska kuchnia na targowisku w Carillo Puerto (fot: P.A. Trześniowski 2024)Świeże warzywa i owoce na mercado – targowisku w Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2024)Empandas – ser i warzywa zawijane w pierożki z tortilli. Południowo-wschodnie Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2024)Świeże warzywa i owoce na mercado – targowisku w Carillo Puerto (fot: P.A. Trześniowski 2024)Owoce i warzywa w Tulum, Quintana Roo, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2019)Huevos Motulenos w południowo-wschodnim Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Dzień 2 – Coba oraz Dom Kuguara i Małp – rezerwat Majów nad śródleśną laguną
Ze względu na różnicę stref czasowych, zwykle kilka pierwszych dni po przylocie wszyscy zrywają się rano. Możemy wykorzystać ten zapał, jadąc na wschód Słońca nad jedną z lagun otaczających ruiny Coba – niegdyś jednego z najpotężniejszych, a dziś najbardziej niedocenianych ośrodków Majów. Coba było jedną z panregionalnych potęg na skalę Tikal, Dzibanche/Calakmul, Copan, Palenque czy Tonina!
Budzący się dzień na łonie natury to jednak spektakl innego rodzaju. Znam miejsce, w którym najpopularniejsze z tutejszych kondorowatych: sępniki czarne oraz różowogłowe suszą skrzydła, aby pozbyć się nocnej rosy i przygotować do wymogów kolejnego dnia pracy w służbach sanitarnych półwyspu Jukatan. Po spotkaniu z przyrodą pora na śniadanie, a dopiero potem na poranny spacer w ruiny…
Poranna ceremonia suszenia skrzydeł w Coba… Tych, którzy zechcą wstać a wschód Słońca, mogę zabrać na bliskie spotkanie z kondorami (fot: P.A. Trześniowski 2023)Piramida Nohoch Mul (42 m) w Coba – najwyższa w północnej części półwyspu Jukatan (fot: P.A. Trześniowski 2020)Kutz’ – barwny indyk pawi w ruinach Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Piramida Nohoch Mul (42 m) w Coba – najwyższa w północnej części półwyspu Jukatan (fot: P.A. Trześniowski 2020)Piramida Xaibe w Coba, wybudowana w sercu systemu dróg rozchodzących się z miasta (fot: P.A. Trześniowski 2020)Kutz’ – barwny indyk pawi w ruinach Coba (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Poza najwyższą piramidą na północny półwyspu Jukatan, Coba słynie ze stel. Zgromadzone w swoistym lapidarium przez postklasycznych Majów przedstawiają obrazy władców z epok dawno minionych. W tym tajemmniczej cesarzowej, która na różnych stelach prezentuje swych kilkunastu jeńców. To za jej panowania wybudowano drogę łączącą Coba z ruinami Yaxuna – najdłuższą spośród majańskich dróg, bo jej drugi koniec mieści się aż 100 km na zachód, aż pod Chichen Itza… Innym rarytasem są daty w Wielkiej Długiej Rachubie, użytej jedynie kilkakrotnie na skalę świata Majów wersji kalendarza, którego wyzerowanie przesunęłoby nas wstecz o eony przed Wielkim Wybuchem.
Po wizycie w runach Coba, co zajmnie nam około 2-3 godzin, pojedziemy na spotkanie z szamanem, zapolujemy na czepiaki i wyjce, zejdziemy na dno świętej jaskini, opuścimy się się do złowrogiej cenoty (stanowisko archeologiczne ze 120 szkieletami na dnie, które… zobaczymy wieczorem na filmie z mojej prospekcji podwodnej), odpoczniemy nad laguną ze wspaniałą, ciepłą i czystą wodą. Czy można sobie wyobrazić ciekawszy pierwszy dzień w Meksyku? 😉
Majański oltarz w rezerwacie Majów w trakcie obrzędu z h’menem (fot: P.A. Trześniowski 2023)Zachód Słońca nad laguną w śródleśnym rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)Majański oltarz Cruzoob – w religii Mówiącego Krzyża w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2023)Jaskinia z cenotą na dnie w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Śródleśna laguna w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Majański oltarz Cruzoob – w religii Mówiącego Krzyża w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Majański ołtarz w rezerwacie Majów w trakcie obrzędu z h’menem (fot: P.A. Trześniowski 2022)Pom – copal – majańskie kadzidło w trakcie obrzędu rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Śródleśna laguna w rezerwacie Majów (fot: P.A. Trześniowski 2021)Zejście przez portal do majańskich zaświatów – jedno z największych znanych cmenatrzysk Majów, odkryte na dnie cenotyChel – modrowronka, zielona jeden z rzadszych krukowatych Juaktanu i Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2023)Chel – modrowronka, jeden z krukowatych Juaktanu i Meksyku (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 3 – Wschód Słońca nad Laguną Siedmiu Kolorów, najstarsze piramidy i pierwsza stolica Drugiej Dynastii Węża
Wschód Słońca nad laguną Bacalar. Prywatny pomost w jednym z zaprzyjaźnionych resortów (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Większość stanowisk archeologicznych cywilizacji Majów łatwo dostępnych do zwiedzania pochodzi z okresu klasycznego i postklasycznego. Najstarsze z miast z potężnymi piramidami triadycznymi, jak El Mirador, Nakbe, Yaxnohcach czy El Tintal, pozostaję głęboko w tropikalnej selwie Niecki Mirador-Calakmul. Wielkim wyjątkiem od reguły jest otwarte na początku 2025 roku stanowisko Ichkabal. Zobaczymy tutaj jedne z najstarszych i największych piramid meksykańskiej części Jukatanu.
Wraz z upadkiem preklasycznej cywilizacji Majów i świtem klasycznej, Ichkabal opustoszało tak, jak inne wielkie ośrodki z piramidami triadycznymi. Nieopodal rozkwitło Dzibanche. Stolica dynastii Węża (Kaanul), która stąd właśnie rozpoczęła ekspansję na Niziny Majów w okresie klasycznym. Choć preklasyczny i klasyczny ośrodek Węży są odległe od siebie ledwie 11 km (w przeszłości były połączone drogą), przejazd pomiędzy nimi zajmie dwie godziny. Musimy objechać rozlewiska, które dały podstawę do rozwoju majańskiego rolnictwa. Szukanie śladów Węży to okazja do drugiego spotkania z małpami. W ruinach Dzibanche zdarzają się czepiaki i wyjce, a czasem szary lis – chomak.
Na zakończenie dnia docieramy do Xpujil, aby przespacerować się po tutejszym stanowisku Xpuhil I. Tutejszy Pałac Trzech Wież to piękny przykład stylu architektonicznego Rio Bec. W ruinach zdarzają się czasami sokoły białogardłe. W spokojne dni przemknie szary lis… Ulokujemy się w prostym hotelu położonym w samym centrum miasteczka, skąd wygodnie spacerem będziemy mogli docierać na śniadania, kolacje, do sklepów oraz na bazar z owocami. Robią tutaj najlepsze quesadillas…
Kiedy ranne wstają zorze… wschód Słońca nad laguną Bacalar. Prywatny pomost w jednym z zaprzyjaźnionych resortów (fot: P.A. Trześniowski 2025)Trogona łatwo wypatrzyć nad laguną Bacalar (fot P.A. Trześniowski)
Panorama ze szczytu wielkiej niczym góra preklasycznej piramidy triadycznej w Ichkabal (fot: P.A. Trześniowski 2025)Chomak – szary lis wirgiński. Spotykamy je często w ruinach Becan, Calakmul, Dzibanche i wielu mniejszych stanowisk w regionie Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)Szczytowa część wczesnoklasycznej piramidy triadycznej w Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2019)Wyścig na schodach wczesnoklasycznej piramidy triadycznej w Dzibanche (fot: P.A. Trześniowski 2019)Dzibanche – wczesnoklasyczna stolica dynastii Węża – Kaanul (fot: P.A. Trześniowski 2020)Piramida Kormoranów w Dzibanche skrywa grobowce wężowładców z dynastii Kaanul (fot: P.A. Trześniowski 2020)Wspaniały przykład matapalo – pasożytniczej formy figowca duszącego (fot: P.A. Trześniowski 2021)Pałac Trzech Wież w Rio Bec, ewenement architektoniczny na skalę nie tylko regionu (fot: P.A. Trześniowski 2023)Pałac Trzech Wież, jedna z najsłynniejszych budowli w stylu architektonicznym Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)W Meksyku najlepsze quesadille serwują w Xpujil. Uwielbiamy je cały rok i nikt nie jest po nich głodny… (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Dzień 4 – W sercu regionu Rio Bec
Prawdziwy Meksyk… niewielka osada gdzieś na końcu świata… (fot: P.A. Trześniowski (2023)
Becan – stolica regionu Rio Bec to jedno z najbardziej wyjątkowych miast Majów. Otoczone jest preklasyczną fosą, a wśród piramid znajduje się wiele ukrytych przejść i zakamarków. To miejsce, w którym spędzimy kilka godzin, a drugie śniadanie możemy zjeść na szczycie jednej z piramid, obserwując polujące sokoły. Następnie odwiedzimy dwa satelitarne stanowiska Becan. Prócz historii tej części świata Majów będziemy zgłębiać tajemnice stylu architektonicznego Rio Bec i dwóch pokrewnych my późnoklastcznych stylów architektonicznych: Chenes i Puuc. Zobaczymy dzisiaj aż sześć zoomorficznych portali. Wszystkie trzy stanowiska są położone w selwie – prócz skarbami architektury są też matecznikami dzikiej przyrody. Często zdarzają się tam małpy (tak czepiaki jak wyjce), lisy szare oraz sokoły białogardłe
Klasyczna piramida IX w Becan, wzniesiona w stylu Peten z późniejszymi modyfikacjami (fot: P.A. Trześniowski 2019)Architektoniczna maska – jedyna ocalała na fasadzie piramidy IX w Becan, po jej przebudowe w epoce schyłkowoklasycznej (fot: P.A. Trześniowski 2019)Zoomorficzny portal w stylu Chenes na szczycie piramidy X w Becan – oczywiście schyłkowoklasyczny dodatek (fot: P.A. Trześniowski 2023)Piramida IV w Becan ze schyłkowoklasyczną nadbudową w stylu Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2022)Klasyczna piramida IX w Becan, wzniesiona w stylu Peten z późniejszymi modyfikacjami (fot: P.A. Trześniowski 2023)Piramida IV w Becan (fot: P.A. Trześniowski 2023)Podwójny portal zoomorficzny w stylu Chenes w sercu regionu Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)Zoomorficzny portal w stylu Chenes w sercu regionu Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2019)Czarny wyjec jukatański (Alouatta pigra) na jednym ze stanowisk archeologicznych w regionie Rio Bec w południowo-wschodnim Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2023)Perfekcyna mieszanka stylów architektonicznych Rio Bec, Chenes i Puuc w ramach najbardziej eklektycznego dworku w regionie Rio Bec (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czarny wyjec jukatański (Alouatta pigra) na jednym ze stanowisk archeologicznych w regionie Rio Bec w południowo-wschodnim Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)Czarny wyjec jukatański (Alouatta pigra) na jednym ze stanowisk archeologicznych w regionie Rio Bec w południowo-wschodnim Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 5 – Druga Stolica Drugiej Dynastii Węża, najwyższe piramidy i Wulkan Nietoperzy
Wielka Piramida II w Calakmul ze szczytu piramidy VII (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Dwie wielkie piramidy Calakmul mierzą sobie po około 50 m wysokości. Ze szczytu jednej z nich widać przy dobrej przejrzystości powietrza odległą o czterdzieści kilometrów potężną piramidę triadyczną La Danta w El Mirador – najbardziej masywną piramidę Majów zbudowaną jeszcze w okresie preklasycznym. Calakmul od połowy okresu klasycznego – złotego wieku Majów, stało się drugą stolicą agresywnej dynastii Węża (Kaanul). To tu przeniesiono ich świętą jaskinię z Dzibanche. Na terenie tego rozległego stanowiska, położonego głęboko w rezerwacie przyrody, spędzimy ponad pół dnia. W drodze powrotnej zobaczymy wspaniałe wczesnoklasyczne reliefy, a przed zachodem Słońca doświadczymy przyrodniczego fenomenu, zwanego Wulkanem Nietoperzy.
Stanowiska archeologiczne w selwie to codzienna walka śladów cywilizacji Majów z przyrodą (fot: P.A. Trześniowski 2020)Na tarasie Wielkiej Piramidy II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2019)Stele u podnóża Wielkiej Piramidy II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2020)Uxte’tuun – Trzy Kamienie – tak niegdyś nazywało się państwo ze stolicą w Calakmul. Glify na jednej ze stel (fot: P.A. Trześniowski 2020)Wielka Piramida II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Piramida I w Calakmul wycelowana jest dłuższą krawędzią w potężną piramidę triadyczną La Danta w odległym o 40 km El Mirador (Peten, Gwatemala), choć jej szczyt niełatwo wypatrzyć samodzielnie bez wcześniejszego wskazania. Widok ze szczytu Wielkiej Piramidy II (fot: P.A. Trześniowski 2020)Widok ze szczytu Wielkiej Piramidy II w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czepiak trójbarwny w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2020)Indyk pawi w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2022)Czepiaki trójbarwne w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2020)Indyk pawi w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czepiak trójbarwny w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Penelopa w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Jeden z kilku gatunków kolibrów w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Pisklęta kondorów w ukrytej komnacie jednej z piramid w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)Sklepienie kroksztynowe w Calakmul (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Dzień 6 – Spotkanie z Pakalem Wielkim i Czerwoną Królową
Malachitowa maska Czerwonej Królowej w Muzeum Archeologicznym w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień powitamy wschodem Słońca nad śródleśną laguną. Następnie pomkniemy ze stanu Campeche do Chiapas, na spotkanie z jednym z najsłynniejszych władców Majów – Pakalem Wielkim. Był to pierwszy władca Majów, którego grobowiec odnaleziono w centrum piramidy. To na płycie jego sarkofagu Erich von Danniken dostrzegł Maya pędzącego w statku kosmicznym 😉 Porozmawiamy o architekturze, bazując na pięknych przykładach stylu Usumacinta oraz o historii – Palenque, które oglądamy zostało odbudowane przez Pakala po dwóch inwazjach Węży w latach 599 i 611 n.e.
Ruiny Palenque są położone w dzikim tropikalnym lesie Chiapas, przebywanie w tej okolicy jest okazją do permamentnego spotkania z przyrodą. Nocujemy zatem w Palenque nieopodal ruin, otoczeni przyrodą. Wśród dziesiątków gatunków ptaków zdarzają się tu szkarłatne papugi (guacamaya) i kacyki azteckie (k’ubul).
Wschód Słońca nad laguną Silvituk w południowo-wschodnim Campeche, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2025)Poranne zorze nad laguną Silvituk w południowo-wschodnim Campeche, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2025)Świątynia Inskrypcji – piramida z grobowcem Pakala Wielkiego (fot: P.A. Trześniowski 2022)Model grobowca Pakala Wielkiego w Muzeum Archeologicznym w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2024)Ara czerwona – guacamaya w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2025)Dziewczynki z narodu Maya Tzeltal w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2024)Model grobowca Czerwonej Królowej w Muzeum Archeologicznym w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)Wielki akropol i królewski pałac z wieżą Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2024)Świątynia Hrabiego de Waldeck w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)Wielki akropol i królewski pałac z wieżą Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)Jedna z nielicznych wielopiętrowych budowli Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Tajniki stylu architektonicznego Usumacinta – jedna ze świątyń w Grupie Krzyża w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)Tajniki stylu architektonicznego Usumacinta – Świątynia Słońca w Grupie Krzyża w Palenque (fot: P.A. Trześniowski 2022)Palenque, Chiapas, Meksyk
Dzień 7 – Legendarny wodospad Agua Azul
Pora na chillout – dziś zatem ani słowa o Majach 😉 Nie mam akurat zdjęć z Agua Azul, więc kilka fotek z Misol Ha, który jest po drodze (tu rozgrywano ostatnie sceny Predatora I). Agua Azul jest jeszcze ładniejszy… Wodospad znajduje się o półtorej godziny jazdy od naszego domu.
Dzień 8 – Bonampak – najsłynniejsze malowidła Majów i zapomniane stanowisko archeologiczne
Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zaczniemy od dotarcia do wspaniałego i kompletnie porzuconego stanowiska archeologicznego. Mieściło się ono na szczytach trzech stromych wzgórz z placami i boiskami po środku. Zachowała się tu jedna z najbardziej niesamowitych konstrukcji architektonicznych Majów z jednym z najwyższych sklepień kroksztynowych (Majowie nigdy nie dotarli do architektonicznego łuku, więc sklepienia ich wąskich komnat musiały być bardzo wysokie). Niewielu tu dociera, a uczestnicy Archeowypraw bardzo cenią sobie takie miejsca 🙂
Po wspaniałej sztuce złotego wieku Majów – okresu klasycznego nie zostało zbyt wiele śladów. Jednym z najwspanialszych są słynne freski z Bonampak. Malowidła zachowały się we wnętrzach trzech komnat pałacu położonego u podnóża wzgórza, zwanego przez dawnych Majów Górą Sępów. Do dziś na tymm terenie mieszkają Lakandoni – naród Majów, który dotąd nie poddał się chrystianizacji. Zostaniemy na noc w tej okolicy, wśród Lakandonów i dzikiej przyrody Chiapas…
Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Nietknięte stanowisko archeologiczne w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2024)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Słynne malowidła z Bonampak – najpiękniejsze przykłady zachowanej sztuki malarskiej Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Usij Witz – Wzgórze Sępów w Bonampak (fot: P.A. Trześniowski 2017)
Dzień 9 – Malowniczy wodospad Sak Nok i spacer po dzikiej selwie Lakandonów
Wodospad Sak Nok, jeden ze skarbów Selwy Lakandonów na rzece Lacanja w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Pospacerujemy dziś po selwie… Przejdziemy dwa wodospady, może zajrzymy do jaskini, zobaczymy też resztki świątyń w stylu Usumacinta na terenie porzuconego w lesie stanowiska archeologicznego Lacanja Chansayab.
Styl architektoniczny Usumacinta na stanowisku archeologicznym Lacanja w Selwie Lakandonów w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2022)Lakandoni w Selwie Lakandonów w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2022)Karambola, jeden ze skarbów Selwy Lakandonów nad rzeką Lacanja w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2022)Dziewczynka Lakandonów w selwie w Chiapas (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 10 – Rajd przez trzy rzeki…
Przystanek Rio Candelaria (fot: P.A. Trześniowski 2025)
Pora wracać na Jukatan. Mamy jednak kilka ciekawych miejsc do odwiedzenia po drodze 🙂 W zależności od tego, gdzie uda nam się zanocować i ile czasy spędzimy w poszczególnych miejscach, możemy zobaczyć od trzech do nawet pięciu stanowisk archeologicznych. Najbardziej malownicze z nich to Moral Reforma z podwójną piramidą (rzadkie rozwiązanie, spotykane jeszcze np. w Lamanai w Belize). Najbardziej itorne dla archeologii Mezoameryki to tajemnicza Aguada Fenix – potężna platforma MFU i największa pod względem objętości budowla Majów, która jest tak ogromna, że… widać ją tylko z LiDARu 😉 Przejedziemy dziś przez trzy rzeki: Candelaria, Usumacinta i San Pedro Martir. Oznacza to, jak co dnia, piękne krajobrazy 🙂
Dzień 11 – Pałac Pięciu Pięter w Edzna i kolonialna architektura Campeche
Główny akropol w Edzna, Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Edzna to położone najdalej na południe stanowisko archeologiczne stylu architektonicznego Puuc. Słynie Pałacem Pięciu Pięter, który w zadziwiający sposób obchodzi niedostatki majańskiej myśli technicznej, umiejscawiając kolejne piętra na zewnętrznej powierzchni piramidy tak, aby ich ciężar oprzeć na pełnej bryle – sklepienia kroksztynowe nie są w stanie dźwigać podobnych ciężarów. To jednak późnoklasyczne dobudówki – Edzna to znacznie starsze miasto. W okresie preklasycznym było otoczone fosą. Znajdziemy tutaj również piękne wczesnoklasyczne maski architektoniczne. Powinniśmy zdążyć na zachód Słońca nad wodami Zatoki Meksykańskiej – jest szansa na zielony promień 😉
Na wieczór docieramy do San Francisco de Campeche – najpiękniejszego z kolonialnych miast Jukatanu. Założone na początku podboju Jukatanu przez konkwistadorów z rodu de Montejo, San Francisco de Campeche to jedyne miasto w Ameryce Środkowej, które może się dziś poszczycić fortyfikacjami miejskimi. Zbudowano je przeciwko piratom i korsarzom, którzy wielokrotnie napadali na port, zajmując stojące na kotwicach statki i nakładając kontrybucje na miasto. Przewinął się tu i ten słynny od rumu… O piratach też mogę długo 🙂 Przejdziemy się do pijalni czekolady, a wśród kolonialnej architektury wyłowimy elementy stylu churrigueresque.
Pałac Pięciu Pięter w Edzna (fot: P.A. Trześniowski 2020)
Brama na granicy meksykańskich stanów Yucatan i Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2023)Puerta de la Mar – Barama Morza w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)Nocny spacer po San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2021)Puerta de la Tierra – Barama Ziemi w San Francisco de Campeche (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 12 – Stolice regionów Chenes i Puuc
Królewski pałac z Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Stolica regionu Chenes, to jeden z moich asów w rękawie. Potężne stanowisko ukryte głęboko w tropikalnym lesie. Pełne zarówno wielkich piramid, pałaców arystokracji i kwartałów rezydencyjnych Majów. A wszystko oczywiście porośnięte selwą 🙂 Z uwagi na bardzo trudny dojazd rzadko tu kogokolwiek spotykam. Uczestnicy Archeowypraw bardzo cenią sobie takie miejsca, więc zwykle nie podaję nigdzie nawet jego nazwy 😉 W tych ruinach spędzimy co najmniej dwie godziny, ale prawdopodobnie dłużej. Na przykładach powtórzymy róźnice między stylami architektonicznymi Chenes a Rio Bec.
Następnie pojedziemy w region Wzgórz Puuc, gdzie zobaczymy dwie stolice stylu architektonicznego Puuc: Kabah i Uxmal. Wszystkie trzy odwiedzane dziś miasta to perły architektury Majów podobnie jak dworki Rio Bec oglądane przez dni poprzednie w regionie dookoła Becan. Na wieczór docieramy do Meridy – drugiego z trzech kolonialnych miast założonych przez niesławnych konkwistadorów z rodu de Montejo. Niegdyś była to kapiąca od bogactwa stolica zbudowana na potędzie sizalu… dopóki nie znaleziono zamiennika. Wśród pięknych przykładów kolonialnej architektury obejrzymy też elementy stylu plateresque na elewacji domu de Montejo. Nocujemy w historycznym centrum Meridy.
Wieża w stylu Chenes w Zaginionym Mieście Majów (fot: P.A. Trześniowski 2022)Zoomorficzny portal Potwora Ziemi -Witz – otwarta paszcza Węża, architektoniczne wejście do świętej jaskini w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2022)Jedna z porzuconych rezydencji w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2023)Jedna z porzuconych rezydencji w Zaginionym Mieście Majów 😉 w regionie Chenes (fot: P.A. Trześniowski 2023)Brama na granicy meksykańskich stanów Campeche i Yucatan (fot: P.A. Trześniowski 2023)Maska Potwora Ziemi – Witz w pałacu Codz Poop w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)Królewski pałac w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)Królewski pałac w Kabah (fot: P.A. Trześniowski 2024)Brama Catherwooda na końcu drogi łączej Kabah i Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)Wielka piramida w Uxmal, zwana, zgodnie z kolonialnymi legendami, Piramidą Czarnoksiężnika w Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2021)Kolumna masek Potwora Ziemi – Witz na jednym z pałaców w Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2021)Piramida Czarnoksiężnika. Architektoniczna uczta w stylach Puuc i Chenes na stanowisku Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)Architektoniczna uczta w stylu Puuc na stanowisku Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)Słynny gołębnik. Architektoniczna uczta w stylu Puuc na stanowisku Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)Piramida Czarnoksiężnika. Architektoniczna uczta w stylach Puuc i Chenes na stanowisku Uxmal (fot: P.A. Trześniowski 2024)Kolonialna architektura Palacio Canton przy Paseo de Montejo, Merida (fot: P.A. Trześniowski 2021)Casa de Montejo, ponoć najstarszy kolonialny budynek cywilny na Jukatanie (fot: P.A. Trześniowski 2021)Kolonialna architektura Plaza de la Indepenencia, Merida (fot: P.A. Trześniowski 2021)Uliczne rozgrywki w pitz (pok-ta-pok), Merida (fot: P.A. Trześniowski 2019)Crema de Chaya w najlepszej kolonialnej restauracji w Merida (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Dzień 13 – Droga Flamingów, megalityczna piramida i porzucona hacjenda. Spotkanie z flamingami i krokodylami
Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Po śniadaniu w kolonialnym centrum nieodpodal zocalo, przejedziemy wybrzeżem Jukatanu z widokami na Zatokę Meksykańską. To Ruta de los Flamingos i piękne ptaki rzeczywiście spotyka się na trasie. Miniemy Chicxulub – epicentrum słynnego krateru, który powstał w wyniku uderzenia asteroidy 66 mln lat temu. Na powierzchni niewiele widać – na kraterze przez eony rosła koralowa rafa. Jedynym śladem jest Pierścień Cenot. Odwiedzimy zrójnowaną hacjendę, jedną z dawnych sizalowych baronii. Zobaczymy kolorowe jeziora solankowe, gdzie dawni Maya produkowali sól. Możemy odpocząć na pustej, dzikiej plaży. Zobaczymy megalityczną piramidę – element tajemniczej kultury do dziś nie zbadanej.
Następnie pora na rejs. Popołudniem wypłyniemy po raz pierwszy na rozlewiska Ria Lagartos. Naszym celem będą przede wszystkim krokodyle, łapiące ostatnie dżule energii w promieniach chylącego się już ku zachodowi Słońca. Na rozlewiskach żyją dwa gatunki krokodyli: meksykański i amerykański. Spróbujemy nauczyć się je odróżniać. Krokodyle to jednak nie wszystko. Zoaczymy tysiące ptaków należących do kilku setek gatunków. Na wieczór wypłyniemy z Ria Lagartos na wody Zatoki Meksykańskiej, aby bez przeszkód podziwiać zachodzące Słońce 🙂 Często zdarzają się o tej porze delfiny, ale nie obiecuję 😉
Słonawe laguny na północy Jukatanu mają żywe kolory (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Pelikany dzioborogie na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)Dławigad (Mycteria americana) – tutejsza wersja bociana nad Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)ARCHEOWYPRAWY to cała masa romantycznych miejsc na trasie… Zachód Słońca nieopodal Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)Wieczorne zorze nad Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)Zachód Słońca nad wodami Zatoki Meksykańskiej, nieopodal ujścia Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Pelikan brunatny w Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)Dławigag (Mycteria americana) – tutejsza wersja bociana nad Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2024)Delfiny butlonose są częstymi gośćmi w ujściu Ria Lagartos do Zatoki Meksykańskiej o zachodzie Słońca (fot P.A. Trześniowski 2021)Delfiny butlonose są częstymi gośćmi w ujściu Ria Lagartos do Zatoki Meksykańskiej o zachodzie Słońca (fot P.A. Trześniowski 2021)Delfiny butlonose są częstymi gośćmi w ujściu Ria Lagartos do Zatoki Meksykańskiej o zachodzie Słońca (fot P.A. Trześniowski 2021)Pelikan dzioborogi (Pelecanus erythrorhynchos) to raczej rzadkość na Jukatanie zamieszkanym przez pelikany brunatne (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Krokodyl Moreleta (Crocodylus moreleti) na popołudniowym wypłynięciu na Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Dzień 14 – Świt Słońca na rozlewiskach Ria Lagartos, ruiny Chichen Itza i kolonialne Valladolid
Wschód Słońca w Rio Lagartos nad rozlewiskiem Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Wschód Słońca nad rozlewiskami Ria Lagartos to okazja do drugiego polowania na krokodyle i flamingi. Popłyniemy tak daleko, jak to tylko możliwe. Flamingi to niezwykle płochliwe stworzenia, dlatego korzystam z usług wypróbowanych szyprów, którzy potrafią manewrować na bardzo cichym silniku. Ranek to pora na wielkie żarcie – wszystko co żyje chce przecież jeść 😉 Będziemy obserować polujące czaple – normalnie odlatujące na widok łodzi. Będziemy też wypatrywać skrzypłoczy – młode tych niesamowitych organizmów reliktowych pływają czasem do góry kołami na powierzchni Lagartos.
Po śniadaniu pora na Chichen Itza – wybrane jednym z Siedmiu Nowych Cudów Świata stanowisko archeologiczne. Chichen Itza odwiedzają miliony turystów rocznie, co przekłada się na tysiące dziennie. Postaram się jednak o dostęp do Chichen Viejo – niedawno udostępnionej części miasta, gdzie turyści raczej nie zaglądają, a po Chichen podjedziemy jeszcze do pobliskiego Yaxuna, by… zamknąć pewną klamrę 😉 To tu, w Yaxuna kończy się stukilometrowa sacbe, wybiegająca z Coba – stanowiska, które odwiedziliśmy pierwszego dnia wyprawy 🙂
Po zwiedzaniu pojedziemy do kolonialnego Valladolid – trzeciego i ostatniego z miast zbudowanych przez trzech konwistadorów z rodu de Montejo. Do druga pętla – tym razem kolonialna. Czas na pożegnalną kolację w kolonialnej restauracji znajdującej się przy zocalo i spacer po zocalo.
Skrzypłocz na Ria Lagartos, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2023)Młody skrzypłocz na Ria Lagartos, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Krokodyl meksykański (Crocodylus moreleti) nad rzeką Rio Usumacinta, Chiapas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Pelikany brunatne to jeden z najczęściej spotykanych gatunków ptaków w rejonie Rio Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)Lądujący pelikan brunatny na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)
Flaming karmazynowy na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)Flamingi karmazynowe w locie nad rozlewiskami Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)Flamingi karmazynowe na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2023)Flaming karmazynowy na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2022)Flaming karmazynowy na rozlewiskach Ria Lagartos (fot: P.A. Trześniowski 2021)Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)
Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)Czaple modre, białe i siwe zwykle polują o świcie (fot: P.A. Trześniowski 2023)Słynna Piramida Kukulkana w Chichen Itza, najsłynniejsza budowla w stylu architektonicznym Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2016)Słynna Piramida Kukulkana w Chichen Itza, najsłynniejsza budowla w stylu architektonicznym Maya Toltec (fot: P.A. Trześniowski 2016)Piramida Wielkiego Kapłana, Ossario w Chichen Itza, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2015)Brama Chichen Viejo w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)Świątynia Sowy w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2023)Ołtarz w Chichen Viejo (fot: P.A. Trześniowski 2023)Ruiny świątyni na końcu stukilometrowej sacbe – drogi Majów, łączącej niegdyś Coba z Yaxuna (fot: P.A. Trześniowski 2022)Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)Magiczny wieczór ze współczesnymi Majami w kolonialnym Valladolid (fot: P.A. Trześniowski 2023)Kolonialny kościół św. Gerwazego w Valladolid, Jukatan, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2020)Crema de Chaya w jednej z klimatycznych restauracji w Valaldolid (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 15 – Pożegnanie z Meksykiem
Na ostatnie śniadanie proponuję legendarną restaurację położoną na patio najstarszego hotelu w mieście. Być może zdążymy jeszcze wykąpać się w tutejszej cenocie Zaci? Pora, niestety, ruszać w powrotną drogę na lotnisko.
Najstarszy hotel w Valladolid. Meksykańska kuchnia (fot: P.A. Trześniowski 2024)Najlepszy wyszynk w Valladolid. Meksykańska kuchnia (fot: P.A. Trześniowski 2024)Jedliście kiedyś mamey? To coś jakby pomiędzy aguacate a chicozapote 😉 (fot: P.A. Trześniowski 2019)Jedliście kiedyś mamey? To coś jakby pomiędzy aguacate a chicozapote 😉 (fot: P.A. Trześniowski 2019)
Bądź przezorny na drodze… (fot: P.A. Trześniowski 2021)Prawdziwy Meksyk… niewielka osada gdzieś na końcu świata… (fot: P.A. Trześniowski (2023)Prawdziwy Meksyk… niewielka osada gdzieś na końcu świata… (fot: P.A. Trześniowski (2023)Monte to termin, którym określa się na Jukatanie wszystko to, co położone jest poza granicami osad ludzkich… (fot: P.A. Trześniowski 2021)
Dzień 16 – Lądowanie w Kraju
Koszty wyprawy: 2750 EUR / os. przy dwóch osobach, 2500 EUR/os. przy czterech. Koszty nie obejmują przelotu, ale pomagamy w znalezieniu najbardziej wygodnego lotu oraz wyżywienia, ale to jest znacznie tańsze i zdrowsze niż w Europie. Obejmują wszystkie transfery z lotniskowymi włącznie, noclegi i bilety wstępu, polskiego przewodnika i kierowcę. Rezerwacja terminu po przesłaniu zaliczki w wysokości 1000 EUR / os. – podróżujemy w kameralnych grupach, korzystając z noclegów w miejscach gdzie baza noclegowa jest dosyć skromna, dlatego niezbędne są szybkie rezerwacje.
Najbliższe wolne terminy dostępne od 5 kwietnia 2026!
San Luis Potosi, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, archeowyprawy, Architektura Kolonialna, Barok, Ultrabarok, Churrigueresque, klasycyzm
Współczesna sztuka San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wychodzimy na wieczorny spacer po San Luis Potosi. Z hotelu Insurgentes mamy tylko pięć minut na Plaza del Carmen, przy którym mieści się El Templo de Nuestra Señora del Carmen. Pokryte suto zdobieniami pilastry i kolumny, gęsto upakowane na ultrabarokowej fasadzie świątyni z daleka przyciągają nasz wzrok. Kościół, niestety jest zamknięty, ale w ultrabaroku najbardziej cenię sobie przednie fasady i wieże, a to akurat mamy pięknie wyeksponowane. Churrigueresque…
Ultrabarok El Templo de Nuestra Señora del Carmen
Ultrabarokowa fasada El Templo de Nuestra Señora del Carmen w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
El Templo de Nuestra Señora del Carmen narodziła się w 1765 r., gdy Joaquin de la Concepción rozpoczął budowę barokowej wieży. Kolejni przeorowie dokładali obrazy i ołtarze. Podupadający kościół odrestaurowano w 1898 r. Odnowiono ściany i sklepienia w stylu bizantyjskim, na pendytywach dodano medaliony czczonych przez karmelitów świętych. W niespokojnych latach 1824-1825, gdy powstawało państwo Meksyk, zniszczono barokowy ołtarz. Został on później zastąpiony mocno rozbudowaną klasycystyczną wersją, z podobiznami siedmiu archaniołów: Michała, Rafała, Gabriela, Uriela, Sealtiela, Barachiela i Jegudiela, która również uległa zniszczeniu w 1959 r. Nie wejdziemy jednak do środka tym razem…
Ultrabarokowy portal El Templo de Nuestra Señora del Carmen w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W dolnej części fasady piętrzą się cztery ażurowe kolumny Salomona – specyficzny wynalazek ultrabaroku, albo, jak kto woli – Churrigueresque. Prócz wpływów mauretańskich w formie motywów roślinnych, w dolnej części kolumn widzę jakby odciśnięte trzcinowe maty… Interesujące, czy karmelici w XVIII stuleciu zdawali sobie sprawę co w prekolumbijskiej Mezoameryce oznaczał motyw HAL – plecionej maty..? Franciszkanie w Jalpan de Serra, skąd właśnie przyjechaliśmy, umieszczali z premedytacją prekolumbijskie motywy w programie ikonograficznym swej bogatej fasady. Trudno zliczyć pilastry w górnej części świątyni…
Ultrabarokowa wieża Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kontynuujemy spacer, bo pora już coś przekąsić. Dwa bloki dalej jest tutejsze zócalo, które nosi jeszcze historyczną nazwę Plaza de Armas. Tak przecież nazywały się kiedyś wszystkie główne place kolonialnych miast na podbitych przez Hiszpanów kontynentach obu pechowych Ameryk. Z oddali widać kolejne ultrabarokowe wieże. Po drodze na zócalo nabywamy po garnuszku esquite. Suto zalewam swój salsą i wpycham ile wlezie długich smukłych papryczek chili. Po nagłych zwrotach akcji na trasie z Jalpan de Serra, zgubieniu i znalezieniu kamery kosztem kilku dodatkowych godzin za kółkiem w Sierra Madre Oriental, mam ochotę na ostro. W sumie zawsze mam ochotę na ostro…
Ultrabarok Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación
Ultrabarokowy portal Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Gdy tylko wychodzimy zza rogu zatrzymuje nas w miejscu widok wspaniałego portalu, wystającego z fasady Catedral Metropolitana de San Luis Potosí. Spiralnie poskręcane kolumny Salomona, gęsto ozdobione motywami roślinnymi, karbowane pilastry, a między nimi w niszach marmurowe figury świętych. Połykam szybko swoją kukurydzę i zabieram się do robienia zdjęć.
Ultrabarokowa fasada Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Ultrabarokowy portal Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W niszach figury dwunastu apostołów, wyrzeźbione z marmuru z Carrara przez braci Biaggi. To repliki rzeźb apostołów z archikaterdy de San Juan de Letrán w Rzymie. Zastąpiły wcześniejsze rzeźby dwunastu apostołów wykonane z lokalnego kamienia. Teraz zdobią krawędzie dachu. Podobno Catedral Metropolitana de San Luis Potosí de Nuestra Señora de la Expectación to jedyna świątynia, którą zdobią rzeźby aż 24 apostołów…
Ultrabarokowa wieża z karylionem i zegar nad portalem Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W medalionie nad wejściem widniał niegdyś herb – toponim, jak powiedzieliby epigraficy… Powyżej medalionu zegar, a nad zegarem, pośród kolumn barokowej kapliczki jaśnieje rzeźba Matki Boskiej. Wieże nie pochodzą z tego samego czasu, ale jedna jest wierną kopią drugiej. W północnej, na dwusetną rocznicę niepodległości Meksyku zainstalowano karylion, ponoć jedyny taki w całym Meksyku…
Plaza de Armas w San Luis Potosi
Gazebo na Plaza de Armas w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Za plecami, w centrum Plaza de Armas mamy piękne gazebo. Jak przystało na porządne zócalo… 😉 Tam gdzie nie ma gazebo, na zócalo może być fontanna, jak w Valladolid na półwyspie Jukatan. W San Lusi Potosi nie musimy się zastanawiać co lepsze, znajdziemy tutaj obe te rozwiązania.
Fontanna na zócalo w San Lusi Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Raz jeszcze odwracamy się do katedry. Dach wieńczy ośmiokątna kopuła. Mocno rozbudowaną, trzynawową bryłę przecinają aż dwa transepty. Pora przejść się po tutejszych uliczkach…
Ultrabarokowe wieże Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Człowiek z La Manchy w San Luis Potosi…
Don Kichot kojarzy mi się na szczęście bardziej z piękną Sophią Loren niż z nieprawnym romantykiem, któremu dziwnie współczuję. Mile wspominam oglądaną niedawno adaptację Człowiek z La Manchy w Teatrze Dramatycznym. Spotkałem kiedyś kobietę, która twierdziła, że mnie również książki zepsuły i pognały w świat… Nie wiem czy czytała El ingenioso hidalgo don Quijote de la Mancha, z zasady raczej nie czytała wiele, ale coś w tym jest. Czy skończę jak Don Kichot? Chyba raczej jak Maler. Teoberto Maler…
Don Kichote i Sancho Pansa – bohaterowie z kart Cervantesa w Centro Historico w San Lusi Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zapraszamy na pulque…
Mam ochotę na pulque. Mijajamy grupę policjantów zapatrzonych w swoje smartfony. Zaglądam im dyskretnie przez ramię i widzę, że zapamiętale grają w gry, więc aż mi głupio ich odrywać, ale proszę o polecenie porządnej pulqueríi z klimatem. Szukamy przybytku kilka przecznic dalej. W pulque nie chodzi o sam smak, liczy się również klimat…
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zimny napój zaprawiony sokiem pieści powłóczyście język i podniebienie. Przywołuje wspomnienie tekstu o majańskich trunkach, i… przerażających sposobach aplikacji trunków przez Majów, który popełniłem kiedyś na studiach. Krew, wymioty i wino… Nie czytajcie tego przy jedzeniu czasami :/
Klasycystyczne elementy na bocznej elewacji Catedral Metropolitana de San Luis Potosí – Catedral de Nuestra Señora de la Expectación w San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Pora wracać powoli, bo jutro kolejny długi dzień drogi… Musimy dostać się do Zacatecas. Kolejny stan Meksyku i kolejne wyzwania. Rozległe Centro HistoricoSan Luis Potosi sprawia, że nie musimy się spieszyć, podziwiając po drodze architekturę z różnych epok Meksyku. By zobaczyć więcej, wybieramy, jak zwykle dłuższą drogę.
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Natykamy się na skrzyżowanie ze skwerem, na którym stoi pomnik. Przystępu do pomnika bronią jednak psy. Bezpańskie psy różnych ras i rozmiarów. Ktokolwiek stoi na pomniku, musiał być wielkim przyjacielem psów, skoro schodzą się tu co noc wszystkie szczekusie z miasta.
Kolonialna architektura uliczek w Centro Historico San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)Ktokolwiek stoi na pomniku, musiał być wielkim przyjacielem psów, skoro schodzą się tu co noc wszystkie psy z miasta San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Mam świadomość, że nie wyczerpaliśmy San Luis Potosi, skupiając się na elewacjach ledwie dwóch spośród wielu budowli. Mamy jednakże tylko trzy tygodnie na ten rajd po Meksyku, a za cztery dni nasze wymarzone całkowite zaćmienie Słońca. Wieleset kilometrów i kilka stanów dalej. Kolejne całkowite dopiero w 2026 roku w Hiszpanii. Tam też znajdzie się pewnie porządny ultrabarok… 🖖🤠
Współczesna sztuka San Luis Potosi (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Tula grande, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, piramidy, archeowyprawy, Wycieczki z archeologiem po Meksyku, Maya, Braswell, Guenter, Bruce Love, Ancient Aliens, starożytni kosmici
„A wtedy spojrzał w stronę Tula i załkał. Zapłakał gorzko, a potem udał się na wybrzeże, gdzie zrobił tratwę z węży. A gdy ją zrobił popłynął nią przez morze jak łodzią. Nikt nie wie jak dotarł do Tlapallan [..] a wielu z nich poszło za nim…” – Kodeks Florentyński
Garambullo (Myrtillocactus geometrizans) półpustynna roślinność na stanowisku Tula, Hidalgo, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Tula… domniemane Tollan – stolica tolteckiego imperium. Domniemanego imperium, domniemanych Tolteków, albo raczej tolteków. Nie byłem tu od tak dawna… Po pierwsze dlatego, że daleko z Jukatanu, po drugie, bo nie tęsknię do stanowisk archeo dotkniętych udarem rekonstrukcji. Ale kiedyś przecież przejechałem się tu specjalnie, aby na własne oczy ujrzeć miasto, na którym wzorowane było Chichen Itza, lub też miasto, które na odwrót – wzorowało się na Chichen. W zależności od interpretacji i przyjętych datowań… 😉
Atlanci na szczycie piramidy B. Tula Grande, Hidalgo (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kwitnący kaktus na stanowisku Tula, Hidalgo, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Półpustynna roślinność na stanowisku Tula, Hidalgo, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Jagody kaktusów na stanowisku Tula, Hidalgo, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zapomniałem, że to nie tylko stanowisko archeologiczne, ale zarazem botaniczny ogród, w przyjemny sposób przybliżający środkowomeksykańską przyrodę. Przy ścieżkach, pod koronami suchorośli – tak drzew jak i olbrzymich kaktusów zalęgli się handlarze. Na ich straganach można kupić ceramikę sprawnie naśladującą toltecką, jak też i pamiątki starożytnych kosmitów.
Naszyjnik w stylu Ancient Aliens (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Jedne i drugie, pokryte pyłem pustyni, wyglądają na stare. „I want to believe…” szepce mi w ucho Mulder, gdy patrzę w twarz sfosylizowanego obcego. Wzdłuż kręgosłupa biegnie dreszcz, jakby przejechała mi tam paznokciami Scully. Po chwili twarz obcego rozmywa się, przyjmując rysy Tsoukalosaz grzebieniem włosowym w poprzek, rodem z Babilonu V i targa mną spazm śmiechu.
Tula i piramida B – mniejsza wersja Świątyni Wojowników z Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Z daleka widać piramidę B. Na jej szczycie prężą się wysokie kolumny atlantów – tolteckich wojowników w charakterystycznych nakryciach głowy. Kiedyś podpierały dach świątyni na toltecką modłę. Piramida jest dość ohydnie zrekonstruowana, ale trzeba ją widzieć. Wokół niej mur Coatepantli z płaskorzeźbami kojotów i jaguarów. Z szeroko rozwartych paszczy węży z rozdwojonym jęzorem wychodzą kościotrupy. Orły zjadają serca, gdzieniegdzie twarz boga wyłaniającego się z paszczy węża, jako jedyna uchwycona od frontu, a wszystko to przeplecione schodkowym środkowomeksykańskim symbolem. Kawałek takiej ściany zachował się w Chichen Itza…
Ofiarny ołtarz Chac-Mol – nazywany z majańska ponieważ pierwszy egzemplarz został odkryty w Chichen Itza. Tula, Hidalgo (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Podobieństwa między Tula a Chichen Itza od początku rzucały się w oczy. Nie trzeba mieć specjalnego pojęcia o architekturze ani o archeologii. O ile Osario czy Piramida Kukulkana mają swój słabiej wykonany odpowiednik w niedalekim Mayapan, o tyle Świątynia Wojowników, Sala Tysiąca Kolumn, Wielki Stadion, Coatepantli, Tzompantli maja swe pierwowzory albo mniej doskonałe kopie właśnie tu, w odległym o tysiące kilometrów Tula Grande, w centrum Meksyku, w sercu dzisiejszego stanu Hidalgo.
Spalony Pałac w Tula Grande będący odpowiednikiem Sali Tysiąca Kolumn w Chichen Itza. W tle piramida B z atlantami, będąca odpowiednikiem Świątyni Wojowników (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Do tego doszły legendy Majów o K’uk’ulkanie – generale, który przybył z armią z zachodu, znane z ksiąg Chilam Balam, z relacji spisanych już na początku czasów kolonialnych oraz relacja w Kodeksie Florentyńskim o wygnanym z Tula Grande władcy-kapłanie. Jego imię to Topiltzin Ce Acatl Quetzalcotl. Wraz ze swą grupą stronników popłynął morzem na wschód. Quetzalcoatl w nauhatl to to samo co K’uk’ulkan w języku maaya t’aan. Ukuto z tego więc tezę o inwazji Tolteków na Jukatan.
Tula Grande i jedno z dwóch tutejszych boisk do pok-ta-pok, o wiele mniejsze od Wielkiego Stadionu w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Archeowątpliwości
Na przełomie tysiącleci nastąpił jednak odwrót od tej hipotezy. George Braswell wydał w 2012 r. książkę,2 którą zredagował podobno po to, by przemycić w podsumowaniu dane, na których publikację nie zgadzał się INAH. Dane istotnie poddające w wątpliwość hipotezę inwazji. W myśl nowej tezy Majowie ulegli modzie na wszystko co z zachodu. Zachodnie ciuchy, gadżety, budynki w środkowomeksykańskim stylu. Jeśli nazwałeś dziecko Brajan lub Dżesika, o świecie uczysz się z telewizji śniadaniowej, a historii z Netflixa, do tego myślisz intensywnie nad zmianą zaimków przed zbliżającą się imprezą, zrozumieć nie będzie trudno…
Tula, piramida C i fragment kolumnady przypominającej Salę Tysiąca Kolumn z Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Chichen Itza nie stało się jednak tanim rynkiem zbytu dla słabszej jakości towarów z zachodu. Ceramika fazy Sotuta, choć świetnie naśladujetoltecką, była jednak wykonywana lokalnymi metodami, z lokalnych materiałów przez Majów, nie zaś importowana z Meksyku. Architektura Chichen Itza jako żywo przypomina tę z Tula, nazywa się ją zatem International, albo Maya-Toltec. To jednak są budowle mieszające w sobie symbolikę Majów z architekturą w środkowomeksykańskim stylu. Do tego są większe i wspanialsze niż w Tula. Dlatego warto widzieć obydwa stanowiska. Zatem kto kogo mógł naśladować, jeśli już nie podbijać?!
Kolumny atlantów w Tula Grande
Figury atlantów na szczycie piramidy B. Tula, Hidalgo (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Czteroipółmetrowe kolumny wojowników z bazaltu to wszystko co pozostało po domniemanym imperium. Piąty stoi w niewoli w Museo Nacional de Antropología w Meksyku. Tula Grande, z trzech stron otoczone stromym stokiem ku rzece, zostało uruchomione dopiero w X w. n.e., prawdopodobnie przez Chichimeków. Przybyli oni do Meksyku za chlebem gdzieś z dalekiej północy, z terenów południa dzisiejszego USA, a tutaj zastali opuszczone miasto, po którym dzisiaj została tylko niewielka grupa ruin, nazwana Tula Chico. Chichimekowe byli nomadami, mówiącymi językiem z grupy nahuatl – czy stworzyli cywilizację, którą dwa-trzy stulecia później kolejna fala ludów nahuatlmogła określić jako toltec?!
Wyraźne inspiracje ikonografią Teotihuacan na artefakcie znalezionym w Tula. Lokalne muzeum na stanowisku archeologicznym (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Według azteckich legend Topiltzin Ce Acatl Quetzalcoatl – król-kapłan tego miasta, został wygnany z Tulaw 978 r. n.e. i wraz z grupą stronników wyruszył na wschód i udał się przez morze do Tlillan Tlapallan – Krainy Czerni i Czerwieni. Interesujące, że około 980 r. n.e. w Chichen Itza doszło do eksplozji architektonicznej w stylu Maya-Toltec. To właśnie wtedy powstał Wielki Stadion, Świątynia Wojowników, czy też obecna wersja Piramidy Kukulkana. K’uk’ulkan i Quetzalcoatl to to samo imię…
Centralny plac Tula Grande (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Czy więc Tolteków mogło w ogóle nie być w Chichen Itza, jakby chciał tego Braswell? Glify Majów i te z centralnego Meksyku łatwo od siebie odróżnić, nawet jeśli kompletnie się ich nie rozumie. W przypadku Majów mamy do czynienia z rozwiniętym i skomplikowanym pismem. Prócz pochodzących jeszcze z okresu preklasycznego logogramów, składa się ono z sylabogramów: prefiksów i sufiksów, ułatwiających odszyfrowywanie upodobnionych do siebie po tysiącu lat znaków.
Mniejsze boisko w Tula Grande, tzw. zanurzone (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Cywilizacje środkowomeksykańskie, czy to wczesnoklasyczne Teotihuacan, czy postklasyczni nomadzi z grupy językowej nahuatl nigdy nie wznieśli się ponad proste pismo z obrazków. Jak pokazał Bruce Love, na wielkim stadionie Chichen Itzai wśród Tysiąca Kolumn wokół Świątyni Wojowników, znajdziecie imiona zapisane za pomocą środkowomeksykańskich symboli. Jak nigdzie indziej w całym świecie Majów…
Wielkie boisko d pok-ta-pok w Tula Grande. Po prawej, w tle widać kolumny atlantów na szczycie piramidy B (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Tak więc toltecko odziany Kan Ek’ z Chichen – imię tak chętnie używane później przez władców Itzów w ostatnim mieście Majów Noj Peten (Gwatemala), to już Citlalcoatl. W Chichen Itza zachowały się sceny walk między wojownikami ubranymi w charakterystyczne stroje Tolteków a Majami. Również na złotym dysku wydobytym ze słynnej cenoty.Stanley Guenter wyszperał, że zależność od generała ze środkowego Meksyku pamiętali i wspominali w spisanych po konkwiście kronikach podbici przez Hiszpanów Majowie.
Radialna platforma na centralnym placu Tula Grande (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Źródła postokolonialne wspominają go jako wielkiego męża stanu, który przybył z zachodu i został ubóstwiony po powrocie tam lub po śmierci. Jego imię – K’uk’ulkan, znaczy tyle co Pierzasty Wąż. Quetzalcoatl, jeśli będziemy chcieli używać jego mianawnahuatl.
Spalony Pałac w Tula Grande (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Postkolonialne kroniki Majów nie zawsze relacjonują prawdę. Skażone nową religią, były również narzędziem propagandy zwaśnionych majańskich rodów – konkurujących z sobą o hiszpańskie łaski grup wpływów –normalna sytuacja w przegranym i podzielonym kraju. Obecności środkowomeksykańskich wojowników w Chichen Itza nie da się jednak zaprzeczyć.
Totlecki ołtarz ofiarny zwany z majańska Chac-Mool. Najstarszy z tych ołtarzy znalazł Augustus le Plongeon w Chichen Itza. Tula, Lokalne muzeum na stanowisku archeologicznym (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Czy przewodził im K’uk’ulkan – generał, który stał się bogiem? Najprawdopodobniej… Czy był to toltecki podbój i podległość Tula? Niekoniecznie. K’uk’ulkan mógł na miejscu dogadać się z Itzami. W ikonografii Chichen Itza nie brak przedstawień, na których pojawiają się odziani, tak w toltecką, jak i na majańską modłę dostojnicy. Wspólnie mogli tam stworzyć sprawną korporację o charakterze zbrojnym…
Tula, Spalony Pałac. Jego o ileż bardziej rozwinięta wersja to Sala Tysiąca Kolumn i Mercado w Chichen Itza (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Upadek Tula Grande – zmierzch w ogniu
Czy K’uk’ulkan vel Topiltzin Ce Acatl Quetzalcoatl zdołał się przegrupować i wrócił z nowymi siłami na kolejną kadencję do Tula? Miasto zostało spalone około 1156-1168 n.e. Chichen Itza zgasło jednak mniej więcej w tym samym czasie, być może nieco wcześniej.
1 Bliźniacze miasta to nawiązanie do książki: Jeff K. Kowalski i Cynthia Kristan-Graham (eds.) (2011) Twin Tollans: Chichen Itza, Tula, and the Epiclassic to Early Postclassic Mesoamerican World. Dumbarton Oaks.
3 Kraina czerni i czerwieni to nawiązanie do książki: Justyna Olko i Jarosław Żrałka (2011) W krainie czerni i czerwieni kultury prekolumbijskiej Mezoameryki. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
Teotihuacan, Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki i zwiedzanie Meksyku z polskim archeologiem, piramidy, archeowyprawy, Maya, Stuart, Tikal, Entrada, Arrival of Strangers, Ancient Aliens, starożytni kosmici
Pałac Quetzalpapalotl w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wracamy na ziemię.1 Pora przyjrzeć się piramidom z bliska, z perspektywy dawnych mieszkańców Teotihuacan – obywateli stolicy ogromnego prekolumbijskiego imperium, czy też odwiedzających tę metropolię Majów. Z dołu piramidy wydają się znacznie większe – miały uczyć pokory, niczym dzisiaj pałace ZUS. Z bliska mogą przesłonić całkowicie horyzont. SzczególniePiramida Słońca, jedna z największych budowli Mezoameryki. Dobrą chwilę zajmuje nam żeby ją obejść.
Resztki konstrukcji na elewacji Piramidy Słońca w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Resztki konstrukcji na elewacji Piramidy Słońca w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Resztki konstrukcji na elewacji Piramidy Słońca w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po drodze przyglądam się nierównościom wyraźnie wystającym z powierzchni piramidy. Nie wiadomo do końca jaki miały sens, więcTsoukalospowiedziałby pewnie, że ułatwiały parkowanie statków kosmicznych. Z dołu wyglądają jednak jak schody. Wąskie, zbudowane w nieregularnych odstępach, ale jednak schody, niknące na gołej ścianie najdalej w okolicy drugiego piętra piramidy. Trwają tu teraz jakieś prace konserwacyjne, zapewne zacieranie śladów po statkach kosmicznych.
Piramida Słońca Teotihuacan
Rzut z góry na Piramidę Słońca i fragment Miccoatli w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Piramida Słońca ma ponad 220 metrów przy mniej więcej kwadratowej podstawie oraz około 70 m wysokości. Obecnie, bo w przeszłości na jej szczycie musiała znajdować się świątynia, dedykowana nie wiadomo, niestety, jakiemu bóstwu, więc niekoniecznie Słońcu. Z tego samego powodu nie ma sensu zastanawiać się czy jest najwyższą co do centymetra piramidą prekolumbijskiej Mezoameryki.
Polichromia na resztkach zachowanych stiuków w Teotihuacan. W tle Piramida Słońca (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Ściany mają kąt nachylenia ponad 30 stopni. To ogromny budynek. Wspinałem się na jej szczyt, gdy jeszcze było wolno. W 2019 r. INAH wykorzystał plandemię, by zamknąć dostęp do większości piramid na ternie Meksyku. Jakby tej rekonstruowanej powierzchni budowli mogło się coś stać. Dodam, rekonstruowanej w pośpiechu… Dlatego, jeśli chcecie oglądać świat ze szczytów piramid, zapraszam na południowy Jukatan, do Calakmul w Campeche, a jeszcze lepiej do El Mirador w Peten…
Wschodnia elewacja Piramidy Słońca Teotihuacan ze wspomnianymi schodkami na dwóch dolnych piętrach. Oczywiście widok z balonu (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Starcie zapomnianych imperiów
Polichromia z postacią Pierzastego Węża Teotihuacan. Ekspozycja Museo Nacional de Antropología w CDMX (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Piramida La Danta w El Mirador! Starsza i bardziej masywna, dzięki znacznie większej podstawie, piramida podobnej wysokości prężyła się właśnie w tak problematycznym dla Teotihuacan El Mirador. Obecnie ma 72 m, ale na jej szczycie również musiała się znajdować świątynia. Teotihuacan sporo poświęciło, by rozmontować preklasyczne imperium Majów, sponsorując w II stuleciu n.e. rebelię Yax Ehb’ Xooka w Tikal. Około 300 r. n.e. doszło do zbrojnej interwencji Teotihuacan, żeby dobić prawie opustoszałą już stolicę dawnego imperium Majów – Bitwa Na Schodach El Tigre…
Piramida La Danta w El Mirador – model cyfrowy
Pozostały po niej groty z obsydianu o specyficznej zielonkawej barwie, wydobywanego jedynie niedaleko stąd, w Pachuca – dziś stolicy stanu Hidalgo, z wychodni kontrolowanych w owym czasie przez Teotihuacan. Groty znalezione wśród szkieletów odkopanych po usunięciu humusu na schodach piramidy El Tigre. Pozostały autografy w formie ‘gogli Tlaloca’ na sprofanowanych w El Mirador i Nakbe monumentach. Starcia imperiów, po których nie zostało nic prócz kamieni i glinianych skorup… Nie znamy imion ich bogów, a w tutejszym wypadku nawet języka. El Mirador i Teotihuacan to nazwy nadane im setki i tysiące lat później. To są znacznie bardziej fascynujące historie niż te o starożytnych kosmitach.
Fragmenty ceramiki na stanowisku archeologicznym Teotihuacan. Reminiscencje upadłego imperium (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Świątynia Ognia – Wite’ Naah
Piramida Słońca w Teotihuacan z potężną przybudówką z przodu oraz platforma na środku placu przed piramidą (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W ogromną bryłę Piramidy Słońca jest wbudowana platforma. Z góry wydawała się nikła. Z dołu sama nadawałaby się na piramidę. Przewinęła mi się koncepcja, że to właśnie tu była Wite’ Naah – legendarna Świątynia Ognia, do której przybywali przyszli władcy odległych państw na Nizinach Majów. Tu dostawali berło – dwugłowego k’awiila, z którym potem obnosili się na stelach. Nie wiem jednak, czy gdy w 426 r. n.e. do Teo przybył K’inich Yax K’uk’ Mo’, przyszły założyciel dynastii w Copan (Honduras), Świątynia Ognia znajdowała się tu czy na szczycie Piramidy Pierzastego Węża w Cytadeli?
Pokryta polichromowanym stiukiem ceramika z osobnikiem w stroju Teotihuacan i w 'goglach Tlaloca’. Ekspozycja Museo Sitio de Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Jatz’oom K’uy – władca, który podporządkował sobie południowe Niziny Majów w 378 r. n.e. był czwartym władcą dynastii, która zbudowała w Teotihuacan Cytadelę. W tym samym czasie tunele jaskiń pod Piramidą Słońca były ponoć zamknięte. Otwarto je na powrót po przewrocie i zmianie władzy na tronie imperium. Wtedy dla odmiany sprofanowano Piramidę Pierzastego Węża i spalono Cytadelę. Yat Ahk’ z Piedras Negras (Chiapas), który przybył tutaj po berło w 508 r. n.e., dostał je z rąk Tajom U K’ab Tuuna raczej na schodach Piramidy Słońca… Caius regio eius religio… albo: “– to jest nasz sąd najwyższy – a to nasz…”.
Jaskinie, w których zaczęło się wszystko
Piramida Słońca wybudowana została na jaskini. Jej korytarze są w dużej mierze sztuczne, ale prawdopodobnie miała jakiś naturalny zalążek. Doris Heyden (1905-2005), która prowadziła tutaj badania przed ponad półwieczem, zorientowała się, że musiały mieć specjalne, religijne znaczenie, które w jakiś sposób przetrwało, wśród następujących po cywilizacji Teotihuacan kultur.
Polichormia na resztkach zachowanych stiuków w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
W mitologii Azteków to Cuahtemoc – Siedem Jaskiń, w których zaczęło się wszystko. Badania Heyden wpisały się w wykuwany przez Jamesa Brady’ego w innej części Mezoamerykiparadygmat jaskiniowy archeologii Majów – tezę, która przyniosła zupełnie nowe postrzeganie wszechświata wszystkich prekolumbijskich cywilizacji Mezoameryki. Z profesorem Bradym widzę się wkrótce w Nowym Orleanie…
W Teotihuacan wszędzie jest daleko. Nigdzie nie widać tego bardziej niż na Miccaotli – Aleji Umarłych, jak nazwali ją Mexikowie, jeden z ludów azteckich, który dotarł do ruin Teotihuacan w jakieś siedemset lat po upadku miasta. W kilku miejscach arterię przedzielają bariery, przez które trzeba przejść. Są w nich kanały na przepływającą wodę – dowód, że w Teotihuacan czasami padał deszcz, w co niezwykle trudno jest nam uwierzyć dzisiaj, kiedy z nieba leje się skwar, a spod nóg podnosi się pył przy każdym kroku. Wiatr wzbija wręcz w powietrze kilkunastometrowe tornada tego pyłu – powstają cienie zapomnianych przodków?
Polichormia na resztkach zachowanych stiuków przy Miccoatlo w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Dla Azteków, nomadów z dalekiej północy, piramidy i platformy wzniesione wzdłuż drogi były grobowcami dawnych, nieznanych władców, należących do potężnej cywilizacji, która umiała wznosić tak niewyobrażalne dla nich do tej pory rzeczy. Do dziś nie znaleźliśmy jednak żadnego z władców miasta w żadnej z piramid na terenie Teotihuacan. Co nie oznacza, że wewnątrz nie ma ludzkich szczątków. Są. Nawet całkiem sporo…
Pałace przy Miccaotli w ruinach Teotihuacan. Widok jeszcze z balonu (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Piramida Księżyca Teotihuacan
Piramida Księżyca w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Piramida Księżyca była przekopywana w latach 1990. oraz 2000. W jej trzewiach odkryto zbiorowe depozyty ofiarne. Ludzie, zwierzęta, jeszcze więcej ludzi i jeszcze więcej zwierząt. Pumy, jaguary, ptaki drapieżne, jak orły. Ze szczątków wnioskujemy, że sporo zwierząt było latami trzymanych w niewoli. Inne zaś były preparowane jako trofea, ozdoby… Wśród przedmiotów wyróżniają się ostrza z obsydianu o płomiennym, pofalowanym kształcie.
Ich rękojeści mają formę głów węży. Miały reprezentować błyskawice, czy wężowy jad? Figurki z obsydianu i jadeitu o charakterystycznie spłaszczonych głowach na teotihuakańską modłę. Większość znajduje się dziś w Museo Nacional de Antropología w Meksyku, ale na szczęście możecie zobaczyć też kilka w lokalnym muzeum archeologicznym. Wszystkie groby ofiarne w Piramidzie Księżyca umieszczono na jej centralnej północno-południowej linii. Dla mnie najciekawszy jest grobowiec 5. Zawiera szczątki trzech wysokich arystokratów Majów.
Piramida Księżyca w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Teotihuacan Majom…
Stosunki między Teotihuacan a cywilizacjami Majów to temat nie tyle na odrębny tekst co na książkę. Wspomniałem już o rebelii Yax Ehb’ Xooka, który z namiestnika El Mirador stał się założycielem królewskiej dynastii w Tikal i pierwszym boskim władcą na Nizinach Majów. Wspomniałem o Bitwie na Schodach El Tigre i wyraźnych śladach udziału sił zbrojnych Teotihuacan w dobiciu padającego preklasycznego imperium Majów w El Mirador i Nakbe. Tikal było w epoce wczesnoklasycznej “51 stanem” Teotihuacan na Nizinach Majów. Chyba jednak do czasu…
Polichromia na resztkach zachowanych stiuków w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Ślady archeologiczne na Plaza de las Columnas dowodzą, że około 350 n.e. doszło tam do zniszczenia i pogrzebania majańskich malowideł wraz ze spalonymi ludzkimi kośćmi. Na mniej więcej 350 n.e. datowany jest też pochówek w Piramidzie Księżyca. Niewiele przed entradą 378 r. n.e… Trzech bogato wyprawionych w zaświaty i przystrojonych wspaniałymi królewskimi klejnotami Majów. Usadzonych w pozycji, w jakiej często przedstawia się w ikonografii władców. Ależ chciałbym, aby dało się poprzez badanie izotopów określić dokładnie, z których miast pochodzą!
Pałac Quetzalpapalotl w Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Małżonka Jatz’oom Kuya – władcy Teotihuacan, który w 378 r. n.e. zasponsorował entradę, pochodziła z Tikal. Teotihuacan było tam wcześniej! Grobowa maska Yax Ehb’ Xooka z II stulecia n.e. ma spłaszczony kształt w specyficzny teotihuacański sposób – podobne zobaczycie tu, w lokalnym muzeum. Inspiracje stylem talud-tablero pulsują wręcz na wczesnoklasycznym Mundo Perdido w Tikal. Unen K’awiil – żona Jatz’oom Kuya, mogła być wnuczką pani Unen B’ahlam – XII władczyni Tikal, znanej ze steli 31, konsekrowanej tam przez nową teotihuacańską dynastię już po przejęciu miasta. Jatz’oom Kuy nie wysłał Sijyah K’ahk’a na podbój tylko z “bratnią pomocą”, by przywrócił sprawy w Peten ich poprzedniemu biegowi.
Kamienna maska z charakterystycznym płaskogłowiem na teotihuacańską modłę. Ekspozycja Museo Sitio de Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Krótka zabawa w niepodległość
K’inich Muwaan Jol I – XIIIwładca Tikalobalił pewnie Unen B’ahlam – pierwszą kobietę na majańskim tronie. Nowy władca nie złożył pewnie hołdu meksykańskiemu hegemonowi. Jego syn – Chak Tok Ich’aak I zapłacił za to życiem razem z całą rodziną, a ich kości złożono na Mundo Perdido, poza Północnym Akropolem – najświętszym miejscem oraz królewską nekropolią Tikal. Dopiero rok po entradzie na tron wstąpił sześcioletni Yax Nuun Ayiin I. Wiem, dzieci rosną szybko, ale nie aż tak szybko, a dziewięć kobiet nie urodzi dziecka w miesiąc, jak mawiają PMI-owie doświadczeni trochę przez los.
Odzyskanie Tikal, a poprzez Tikal kontroli nad Nizinami Majów, było w Teotihuacan przygotowywane od dawna. Pewnie od śmierci Siyah Chan K’awiila I, brataipoprzednika pani Unen B’ahlam na tronie. Jego imię właśnie przyjął syn Yax Nuun Ayiina I – kolejny teotihuacański władca Tikal,gdzie zbudowano nawet odkrytą kilka lat temu kopię Cytadeli.W Tikal panowała moda na Teo, aż do przewrotu w meksykańskiej stolicy imperium, spaleniu Cytadeli i obaleniu dynastii Jatz’oom Kuya, z której pochodzili władcy Tikal: Yax Nuun Ayiin I i Siyah Chan K’awiil II. Działo się to za czasów panowania syna tego ostatniego. Wyraźną zmianę widać w Tikal na starszych i nowszych stelach K’an Chitama.
Cytadela Teotihuacan i Piramida Pierzastego Węża
Cytadela Teotihuacan i piętrząca się w jej wnętrzu Piramida Pierzastego Węża zasłonięta od strony Miccaotli piramidą adosady (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Cytadela przedstawiała architektoniczną wizję mezoamerykańskiego wszechświata. Potężny plac, zewsząd szczelnie obudowany platformą, w trakcie pory deszczowej znajdował się pod wodą. Z centrum tego pierwotnego oceanu wyrastała góra stworzenia, znana dziś jako Piramida Pierzastego Węża.
Sztukateria łącząca Piramidę Pierzastego Węża z pierwotnym oceanem (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Sztukateria łącząca Piramidę Pierzastego Węża z pierwotnym oceanem (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Piramidę Pierzastego Węża na Cytadeli Teotihuacan przekopywano w latach 1970. i 1980. XX w. Znaleziono m.in. około 200 ofiar, młodych, silnych i dobrze odżywionych wojowników. W znakomitej większości nie pochodzili z Teo…
Szkielety najemników złożonych w ofierze przy uruchamianiu Piramidy Pierzastego Węża. Ekspozycja Museo Nacional de Antropología (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Szkielety najemników złożonych w ofierze przy uruchamianiu Piramidy Pierzastego Węża. Ekspozycja Museo Sitio de Tetotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Szkielety najemników złożonych w ofierze przy uruchamianiu Piramidy Pierzastego Węża. Ekspozycja Museo Nacional de Antropología (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Z Teotihuacan pochodziły natomiast szczęki, z których wykonane zostały ich naszyjniki. Czy dynastia Jatz’oom Kuya, wnosząc Cytadelę, pozbyła się w ten sposób gwardii swoich pobitych poprzedników? Może tak uniknięto zobowiązań, gdy najemnicy przestali być już potrzebni zwycięzcom? Historia est magistra vitae! Na jej nieznajomości przejechał się już niejeden koalicjant. Trudno w inny sposób tłumaczyć aż tak masowe marnotrawienie siły żywej.
Podobizny Pierzastych Węży i Wojennych Węży Teotihuacan na elewacji Piramidy Pierzastego Węża (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Złożono ich wszystkich ze związanymi rękoma. Być może nawet zostali pochowani żywcem. Po obaleniu dynastii Jatz’oom Kuya zbeszczeszczono te masowe pochówki, wykopując w tym celu korytarze do wewątrz. W ten sposób pozbawiono pewnie piramidę mocy. Potem jeszcze zabudowano ją adosadą, pewnie aby mieć gdzie święcić miesięcznice tryumfu.
Naszyjnik z ludzkich zębów i kości zdobiący jednego z wojowników złożonych w ofierze w Cytadeli Teotihuacan (fot: P.A. Trześniowski 2024)
I kolejna jaskinia pod kolejną piramidą Teotihuacan…
W 2003 r., w trakcie wyjątkowo mocnej ulewy, na środku placu Cytadeli otworzyło się wejście do jaskini, prowadzącej pod Piramidę Pierzastego Węża. Podziemne sanktuarium, które umożliwiało składanie wizyt w ambasadzie zaświatów. Znaleziono w nim niesamowitą wręcz ilość artefaktów, które po dziś dzień nie zostały należycie opisane i opublikowane. Ta jaskinia jest starsza niż sama cytadela. Teotihuacan wciąż czeka na rozwiązanie wielu ważnych zagadek. Kim byli, w co wierzyli, jakim językiem mówili mieszkańcy tego miasta?! Odpowiedzi na żadne z tych pytań nie znajdziemy oddając czas antenowy “Starożytnym Kosmitom”. To nauka wymaga od nas uwagi i wsparcia…
1 Z powrotem na ziemię. Spór o pochodzenie cywilizacji ludzkich to tytuł książki pod redakcją fizyka – Jana D. Artymowskiego, w której grupa archeologów specjalizujących się w poszczególnych kulturach wzięła na warsztat wymysły Dänikena. Wydana dawno i trudna do zdobycia, więc jeśli przemknie wam gdzieś na antykwarycznych półkach, bierzcie w ciemno. Ja miałem szczęście wypożyczyć egzemplarz od jednego z autorów.
2Jako pierwszy słynną dzisiaj entradę Sihyaj K’ahk’a w Tikal opisał David Stuart w artykule “The Arrival of Strangers: Teotihuacan and Tollan in Classic Maya History ” z 2000 roku. Obok „The Not So Peaceful Civilization: A Review of Maya War” Davida Webstera były w archeologii Mezoameryki jednymi z najbardziej przełomowych artykułów przełomu tysiącleci 😉
Solar Eclipse Run 2024, Meksyk, Wycieczki i zwiedzanie Meksyku z polskim archeologiem, Zacatecas, Sierra Madre, ruiny, La Quemada, turystyka zaćmieniowa, archeowyprawy
Boisko to pok-ta-pok, a w tle pirmida – mezoamerykańska architektura poza granicami Mezoameryki? Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wycieczka do La Quemada wymagała od nas zjechania nieco na południe. Prawdziwym wyzwaniem okazało się jednak opuszczenie miasta. Nasze chińskie auto poległo dzień wcześniej przy próbie wspięcia się do hotelu. Miasto Zacatecas znajduje się w kotlinie, a nasz hotel, choć bardzo blisko centrum, okazał się być położonym na jednym ze stromych zboczy. Wyjazd z kotliny też okazał się nie należeć do łatwych. Udało mi się jednak wspiąć na górę slalomem, jadąc zakosami od skraju do skraju wyłożonej kocimi łbami uliczki, między szpalerami kolorowych postkolonialnych domków. Resztkami sił chińskiej myśli technicznej wdrapaliśmy się na asfaltową drogę, która kładła się serpentyną w górze. Odetchnąłem z ulgą. Naprawdę… Z góry roztaczała się piękna panorama na okoliczne szczyty i barwne miasto położone w dole tak, że nawet zatrzymaliśmy się na chwilę, by zrobić kilka zdjęć.
Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Na południe. Wiedząc, że będę musiał tędy dzisiaj jeszcze raz wracać, zapamiętałem stację benzynową na wyjeździe po prawej oraz cenę paliwa. Do La Quemada mieliśmy jakieś 50 km, więc postanowiłem zatankować dopiero, gdy będziemy ostatecznie opuszczać Zacatecas. Prosta, szeroka droga federalna 54 wiodła w dal przez Cieneguillas, a następnie El Fuerte. Złote kolory ziemi i spalonej słońcem zieleni. W oddali, po obu stronach łańcuchy i grzbiety pojedynczych gór. Prawie u celu skręt w lewo i zjazd na szutrową drogę. Zwalniam, obserwując kurzawę wydostającą się spod kół. Wkrótce docieramy do strażnicy. Droga jest przegrodzona szlabanem. Krótko tłumaczę kim jestem i o co mi chodzi. Wjeżdżamy, parkujemy. Na miejscu jest muzeum, które postanawiamy odwiedzić później. Wspinamy się ku ruinom, póki Słońce nie stoi zbyt wysoko. Widok zaparł mi dech…
Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Od piętnastu lat na własną rękę włóczę się po Mezoameryce. Wydaje mi się, że dość dobrze poznałem ten kawałek świata nie tylko pod kątem geografii i archeologii, ale również kultury i przyrody. Dawne cywilizacje północnego Meksyku kojarzę jednak pobieżnie, głównie z uniwersyteckich wykładów z profesorem Ziółkowskim. Z potoków informacji wyławiałem głównie dane o architekturze. W głowie zostało mi coś o Taraskach, których zresztą od pewnego czasu już tak nie nazywamy. Nic, co słyszałem, nie przygotowało mnie jednak na takie stanowisko jak zakatecka La Quemada. Wysoki mur kamiennego fortu, którego prędzej spodziewałbym się w Peru, albo na Bliskim Wschodzie. To zdecydowanie nie była już moja Mezoameryka.
Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Zwracamy uwagę na kaktusy kwitnące szpalerami wzdłuż od dawna już nie używanej drogi. Rachityczne drzewka mają problem, by zdecydować czy żyją. W dole w dali skrzą się wody jeziora. A w środku zaskoczenie! Zanurzony plac, schody prowadzące na zarośnięty wielkimi kolumnami dziedziniec. Twierdza Tolteków?! Takie miejsce mogłoby się znajdować przecież równie dobrze gdzieś w Tula, w stanie Hidalgo, albo w odległym Chichen Itza na półwyspie Jukatan, gdzie tolteckie wpływy w architekturze są od ponad stulecia problemem dla archeologów. Ogromny zanurzony plac i ogromne kolumny… Odnajduję odpływy w ścianie, więc czasami jednak tu pada. W złotym świetle pustynnego słońca aż ciężko w to uwierzyć.
Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Wspinamy się nieco dalej, a tam kolejny strzał znikąd – boisko do pitz?! W górze, na skalnym klifie piętrzą się strome ściany górskiej twierdzy. Strome schody nie zapraszają na górę. To w końcu Peru czy Mezoameryka. Zza suchych drzew wyłania się stroma piramida. Po raz trzeci opada mi szczęka. Za nią głęboka dolina, w dole wody jeziora, a w górze skały, mury i wiatr. Sucha roślinność i pył wdzierający się do gardła, wciskany tam przez natrętny wiatr. Wchodzimy na górę. Myślimy, że na chwilę, jednak ogrom tego co odsłania nam się na szczycie szybko pozbawia nas złudzeń. Mnie pozbawia też kapelusza. Raz, drugi i trzeci… W końcu znajduję kawałek osłony od wiatru pod bardzo wysokim murem. Kładę go tam i przyciskam kamieniami do ziemi. „Przecież zaraz tu wrócę” – myślę, nie zdając sobie sprawy, że zaraz to tylko taka duża bakteria…
Piramida na stanowisku archeologicznym La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Kilka przestronnych pomieszczeń. Chciałoby się powiedzieć: placów, ale wszystkie są otoczone wysokimi ścianami. Jakim cudem mury trzymają się na tym wietrze?! Wpatruję się w kamienie, w szczególności na narożnikach, starając się im wydrzeć ich konstrukcyjne tajemnice. Otwarcia w murze prowadzą na tarasy, które wyglądają niczym średniowieczne balkony arystokratów, z niesamowitym pejzażem w dół. Ależ miejsce! Zaglądamy do komnat. Przyglądamy się ołtarzom, gdzie w przeszłości były składane ofiary. Twierdza ciągnie się wyżej. Jeszcze dalej i wyżej. W końcu znajdujemy ścieżkę prowadzącą jakby na szczyt sąsiedniej góry. Tam widać ślady konstrukcji. Świątynia czy wartownia? Miejsce kultu czy posterunek? Postanawiamy sprawdzić. To przecież tylko jedna dość nieodległa góra…
Piramida i jezioro w tle widziane ze schodów górskiej twierdzy. Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Po drodze ślady konstrukcji, których nie było wcześniej widać. W dole pasą się konie. Widać ślady dawnej uprawy tarasowej, ślady dróg prowadzących w przeszłość i w dal. Na szczycie znacznie więcej niż tylko piramida. Na pewno miejsce kultu, ale chyba nie tylko. Trochę budynków, które mogły być rezydencjami dla co najmniej kapłanów. Może to odrębne górskie osiedle. Ścieżka wiedzie nas jednak dalej, okazuje się, że to wcale nie jest koniec stanowiska. Schodzimy po drugiej stronie na gigantyczny plac otoczony murem. Na dole kilka świątyń z murami w stanie bliskim do kota Schrödingera. Wchodzę jednak do środka, by przyjrzeć się z bliska konstrukcjom. A ścieka znów wiedzie w dal. To miejsce było naprawdę gigantyczne.
Resztki okrągłego ołtarza. Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Postanawiamy zobaczyć wszystko, skoro już tu jesteśmy. Ruszamy zatem nieznanym szlakiem, wypatrując śladów archeologii i przypatrując się chciwie przyrodzie. Tu czuję się naprawdę jak w Andach i ze zdziwieniem opowiadam o tym. Po kolejnej godzinie docieramy do podnóża twierdzy, na poziom piramidy i boiska do pitz. I znów jesteśmy w Mezoameryce. Niestety, mnie czeka jeszcze ponowna wspinaczka na schody i dalej w poszukiwaniu kapelusza. Gdy wracam, schodzimy w dół, starając się zrobić to nieco inną ścieżką niż wchodziliśmy w górę. Pracownik INAH z uśmiechem zaprasza nas do muzeum. Z przyjemnością. I tak przecież planowaliśmy skorzystać. Lecz najpierw toalety.
Resztki okrągłego ołtarza. Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Stanowisko archeologiczne La Quemada to ruiny potężnego ośrodka, zbudowanego na szczycie góry położonej w samym środku doliny Malpaso. W dole nadal znajduje się jezioro, którego żyzne przybrzeżne gleby zapewniały utrzymanie większej społeczności. Twierdza z łatwością mogła kontrolować otaczający teren jak i całą dolinę. Świetnie widać to na makietach. La Quemada zostało zasiedlone około 350-400 n.e. Odpowiednik wczesnego klasyku w Mezoameryce. Szczyt potęgi ośrodka przypadł jednak na lata 600-850 n.e., gdy górska twierdza stała się hegemonem dla obszaru, na którym znajdowało się jakieś 220 osad o różnych funkcjach i rozmiarach, połączonych z centrum drogami. Mezoamerykański późny klasyk… Architektura zdradza, że w tym okresie szczególnie musieli mieć żywe kontakty. Co najmniej z Toltekami.
Piramida na stanowisku archeologicznym La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)
Jeśli szukacie wrażeń dookoła miasta Meksyk, zdecydowanie warto poważyć się na rajd na północ, do stanu Zacatecas. W stolicy spędzić co najmniej ze dwie noce. Nacieszyć się atmosferą, architekturą i kuchnią. I obowiązkowo rajd do La Quemada. Najlepiej na cały dzień, by dać sobie czas na nieco dłuższy spacer. La Quemada ma najbardziej imponującą i zapadającą mocno w pamięć architekturę spośród wszystkich stanowisk archeologicznych północnego Meksyku. Niesamowite miejsce, które raz sprawiało, że czułem się jak w dobrze mi znanej Mezoameryce, a raz jak pośród inkaskich świątyń w wysokich Andach w Peru…
Stanowisko archeologiczne La Quemada w stanie Zacatecas, Meksyk (fot: P.A. Trześniowski 2024)